Cudze chwalicie...... część pierwszaautor: darkheush
Zapewne wielu z was było w jaskiniach na Słowacji. Demianowskiej, Svobody czy też Bielskiej. Z pewnością zachwycaliście się pięknem tego podziemnego świata. Nie tak daleko również można odkryć troszku tajemnic. Wyruszyć na podbój nieznanego. Jestem mieszkańcem Andrychowa, więc opiszę mój wypad z tej perspektywy.
Piękny kwietniowy poranek. Pobudka 8 rano. Wcześniej nie trzeba, toż to tylko 50 km do przejechania autem. Ostatnie zakupy (coś do picia na drogę + jakiś browarek) pakowanie niezbędnych rzeczy (czołówka, prymus, kubek, kawka, jakieś ciuchy na przebranie) i ruszamy. Cel - Jaskinia Malinowska. Wyjeżdżamy z Andrychowa i przez Czaniec, Kobiernice, Kozy i Bielsko jedziemy na Salmopol.
Na przełęczy parkujemy autko (przeważnie kasują za parking 5 zł ale my byliśmy na tyle wcześnie, że się nam upiekło). Z Salmopolu kierujemy się czerwonym szlakiem w stronę Malinowskiej Skały.

Po prawej i lewej stronie otwierają się nam przepiękne widoki na Beskidy.


Po ok. 1/2 godziny dochodzimy do rozwidlenia szlaków. Kierujemy się dalej za znakami czerwonymi. Kolejne 15 min. to zejście w dół i wreszcie wchodząc do lasu natrafiamy z prawej na prawie równoległą ścieżkę prowadzącą do naszego celu. Zawracamy w prawo i po ok. 50 m widzimy wreszcie to...............

Cel naszej podróży. Jaskinia Malinowska. Teraz nadchodzi czas relaksu. Wyciągamy prymus,
gotujemy wodę, zaparzamy kawkę i mierzymy siły na zamiary.
I wchodzimy....................
Samo wejście do groty jest ułatwione przez stalową drabinkę.
Potem jest trochę gorzej. Śliski zabłocony korytarzyk a właściwie kilkunastometrowa studnia sprowadza nas nad 2 metrowy próg skalny. Po pokonaniu tej przeszkody (za pomocą pniaka wrzuconego nie przez nas) lądujemy w głównym ciągu jaskini. Już ok. 15 m pod ziemią.

Jest zimno, ciemno, strasznie. Ze stropu ciągle kapią krople wody. Na dnie i na ścianach szczeliny jest kupa błota. Jaskinia ma typowo szczelinowy charakter. Kierujemy się w lewo. Przed nami fantastyczny korytarz.

Po kilku zakrętach (to w prawo, to w lewo) dochodzimy do końca głównego ciągu (ok. 70-80 metrów od wejścia).

Teraz czas na powrót. Ale ale jest jeszcze szczelina na prawo od wejścia. Próba przeciśnięcia się tamtędy kończy się po kilkunastu metrach w ciasnym zawalisku. Ponoć można przejść tam jeszcze dalej ale nie chciało się nam czołgać.
I tak wynieśliśmy z groty na sobie kupę błota.

Na tym niestety kończymy eksplorację Malinowskiej. Powrót tym samym szlakiem do auta na Salmopolu. I jeszcze fotka ze Skrzycznem w tle.

P.S. całość zajęła nam ok. 6 godzin (licząc dojazd i powrót). Koszt wypadu nie licząc paliwa ok. 30 zł. Wrażenia ....... bezcenne;)







