Cudze chwalicie... Mały jubileusz, kolędowanie i wschody słońca.autor: darkheush
Trochę historii

Dokładnie 3 września 2008 roku upłynie 75 lat, odkąd oficjalnie turystom służy noclegiem, jadłem i napitkiem maleńkie (w porównaniu do innych obiektów), ale jakże urocze schronisko "Leskowiec". Starania o jego budowę sięgają roku 1926, kiedy to w Wadowicach powstało Koło Oddziału Babiogórskiego w Żywcu Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. To właśnie Oddział wadowicki postawił sobie za priorytet organizację bazy noclegowej w Górach Zasolskich. Utworzona już w 1930 roku sieć szlaków turystycznych w paśmie Leskowca pozwoliła śmiało myśleć działaczom wadowickiego Koła PTT o stworzeniu stałego punktu oparcia dla turystów w postaci schroniska górskiego w tej części Beskidu Małego. Wiosną 1932 roku wykupiono od jednego z gospodarzy ze wsi Targoszów podszczytową część hali na Jaworzynie. W tym samym roku, w ciągu zaledwie trzech miesięcy (sierpień-październik) wybudował schronisko targoszowski cieśla Jan Bargiel. Koszt budowy wyniósł 12000 złotych, na które składały się dotacje własne Koła PTT w Wadowicach oraz Zarządu Głównego PTT. Oddział PTT w Żywcu przekazał dla obiektu część wyposażenia ze schroniska na Markowych Szczawinach. Budowę nadzorował osobiście Czesław Panczakiewicz, przewodniczący wadowickiego koła PTT. Uroczyste otwarcie obiektu miało miejsce 3 września 1933 roku, kiedy to poświęcenia dokonał ks. Edward Zacher, katecheta Karola Wojtyły i przyszłego papieża Jana Pawła II.. Władysław Krygowski, działacz PTT tak opisał schronisko:
"Pod szczytem drewniany domek na podmurowaniu, zupełnie prosty i zwyczajny, nie chorujący na stylowość. To było pierwsze w tej części Beskidu Małego schronisko"

Schronisko PTT na Leskowcu. Foto: Czesław Panczakiewicz 1933
Ponieważ budynek w niedługim czasie zaczął "pękać w szwach" w 1934 roku dobudowano do niego jadalnię i powiększono kuchnię.

Zdjęcie schroniska z lat 30-tych (Źródło: Proszowski G., Kubica M., Banaś R., Sucha i okolice Babiej Góry na dawnych pocztówkach i fotografiach, Kraków 2004.)
W swej 75-letniej historii schronisko miało kilku gospodarzy:
1932-1938 - Franciszek Byrski,
1938-1945 - Jan Targosz z żoną,
1946 - Stefan Bargiel,
1947-1955 - Jan Rzycki z żoną,
1955-1958 - Wiesław Szafrański z żoną,
1958-1970 - Władysław Korzeń
1970-1996 - Maria i Kazimierz Malarzowie
od 1996 - Halina i Jan Lizakowie (do 1996 gospodarze na Markowych Szczawinach)
W czasie okupacji funkcjonowanie obiektu podlegało bielskiemu towarzystwu
"Beskidenverein". Wycofujące się w 1945 roku oddziały Volkssturmu, mając za zadanie
spalić budynek, zostały jednak przez gospodarza tak uraczone bimbrem, że .. "zapomniały"
go podpalić.
Obecni gospodarze gruntownie wyremontowali i rozbudowali schronisko, przystosowując go do zwiększającego się w tym rejonie ruchu turystycznego, a obsługę turystów dostosowali do ich również rosnących wymagań.
Obecnie, dzięki ruchowi pielgrzymkowemu na Groń Jana Pawła II schronisko jest jednym z bardziej popularnych obiektów w tej części Beskidów. W 2002 nadano mu imię Czesława Panczakiewicza, inicjatora budowy.

"Leskowiec w zimowej szacie" foto: Piotr Toma z www.andrychow.pl
A teraz...
Teraz od kilku już lat w Wigilijną noc spieszymy na Groń Jan Pawła II aby zdążyć na północ. Pomimo tego, iż od jakiegoś czasu nie ma już w Kaplicy Ludzi Gór Pasterek jesteśmy tam w dość wąskim, rodzinnym niemalże gronie, aby uczcić pamięć Tych, co nie wrócili ze swej wędrówki, wspominamy nasze górołażenia, dziękujemy Najwyższemu za to, że mogliśmy doświadczyć tylu wejść ilu zejść, kolędujemy. Znajdzie się też zawsze na dnie plecaka termos z "góralską" herbatą.


Kolejnym pomysłem związanym z Leskowcem było wejście na szczyt o dość
abstrakcyjnej godzinie. Swego czasu miałem okazję podziwiać wschód słońca z Królowej
Beskidów, a więc dlaczego by nie zobaczyć jak to widowisko prezentuje się w moim
ukochanym Beskidzie Małym. Wyruszyliśmy z Rzyk Praciaków o godz. 3.20. Podejście najkrótszą drogą, czyli
szlakiem w stronę naszego schroniska. Następnie (godz. 4.00)
skręcamy na szlak
w stronę szczytu Leskowca.
Dochodzimy do celu i mamy jeszcze kilka minut, aby rozpocząć Wielkie Przedstawienie.
Zaczyna się pięknie.

godzina 3:59

godzina 4:11
godzina 4:17 (przygotowanie do kawki)

godzina 4:25

godzina 4:32

godzina 4:34
godzina 4:44 (kilkanaście sekund po wschodzie słońca)
A potem jest już tylko piękniej. Zresztą, co tu pisać. Słowa i tak nie oddadzą uroku całości widowiska, jakie przygotowała dla nas Matka Natura...
godzina 4:46
godzina 4:59
godzina 5:03
godzina 5:07
godzina 5:08
godzina 5:11
Tak całkiem przy okazji. Kto już tu był, ten wie, iż szczytowe partie Leskowca obfitują w jagody, więc dlaczego by nie wykorzystać okazji i nie nazbierać odrobiny na pierogi (a starczy może i do placka).
Czas wracać
szlakiem wracamy do pogrążonego we śnie schroniska "Leskowiec"...

... gdzie zostajemy przywitani przez kotka.
Dalsze zejście to tzw. "szlak serduszek", którym po ok. 40 minutach dochodzimy do miejsca, w którym kilka godzin wcześniej zaparkowaliśmy autko. W międzyczasie robimy jeszcze kilka fotek.

godzina 5:50 - w zejściu (widok na Ponikiew)

godzina 5:53 - Gancarz (802 m. n.p.m)
Najzabawniejsze w takim nocnym wypadzie jest to, że gdy my byliśmy z powrotem, w Rzykach Jagódkach, pierwsze grupy zaczynały dopiero podejście na Leskowiec. Miny ludzi, którym mówiliśmy, że my już po, że my ze wschodu słońca... po prostu bezcenne ;)
Wschód słońca - Leskowiec - film
Źródła:
Andrzej Matuszczyk - "Beskid Mały. Przewodnik turystyczny" Wyd. PTTK "Kraj" Kraków 1984
www.andrychow.pl
www.leskowiec.pttk.pl
www.wikipedia.org
Zdjęcia (oprócz zaznaczonych w tekście): Nuśka & darkheush






















