Cudze chwalicie... Na rogatkach Beskidu Małego autor: darkheush
Motto: Góry są po to, by przeżywać w nich radość zdobywcy.
Jan Alfred Szczepański
Tym razem miało być tak pięknie. Słońce, góry, wiart i dłuuuuga wyrypa po Beskidzie Żywieckim, jednak niespecjalna pogoda zmusza nas do nagłej zmiany planów na niedzielną wycieczkę. Ostatnie, poranne ustalenia przez g-g z Królikiem i postanawiamy. Pod ziemią ewentualny deszcz nam nie zaszkodzi. Jedziemy do Tarnawy Dolnej. Wedle informacji zebranych w internecie, w tamtejszym, nieczynnym kamieniołomie znajdować się ma Jaskinia Dziurawa. Po dotarciu na miejsce parkujemy u samego podnóża kamieniołomu autko i ruszamy w górę.


Od razu po wejściu w skały robi się bardzo niebezpiecznie. Dosłownie wszystko tu się rusza i wisi na przysłowiowym włosku, a jednak sprawdzamy teren metr po metrze, kamień po kamieniu. Interesuje nas każda dziura pomiędzy głazami poczynając od podnóża kamieniołomu aż po samą górę. I co? I nic!!! Grota jakby zapadła się....... pod ziemię.

Po ponad godzinie poszukiwań dajemy sobie spokój. Zdeptaliśmy cały (chyba) kamieniołom wzdłuż i wszerz, więc postanawiamy: "Skoro już tu jesteśmy, to może podjedziemy do Zagórza, poszukać Mysiorowej i Lisiej Jamy". A kamieniołom w Tarnawie... Może ktoś po przeczytaniu tego tekstu zdecyduje się na wyjazd i znajdzie jedno z kilku wejść do Dziurawej (opis jaskini w linku na końcu tekstu).
Poprzez Skawce docieramy do miejsca gdzie kiedyś znajdował się przystanek PKP w Zagórzu. Stąd jedziemy jeszcze ok. 1 km dawnym nasypem kolejowym w stronę Skawiec (dość dobrze utwardzoną drogą, aczkolwiek kamienistą). W miejscu gdzie po prawej w oddali widać myśliwską ambonę parkujemy autko. Teraz szukamy mocno podmokłej drogi w lewo, która po kilkudziesięciu metrach przemieni się dość wyraźny leśny trakt. Podążamy nim w górę, aż natrafimy na rozwidlenie. Wybieramy prawą odnogę i po kilku minutach połogim terenem dochodzimy do otworu Mysiorowej Jamy. Wcześniej po prawej otwierają się piękne widoki na dolinę Skawy i jednocześnie dno budowanego zalewu w Świnnej Porębie.


Jakkolwiek sama jaskinia znajduje się już na terenie Beskidu Makowskiego, to dojście do niej opisuje jako ciekawostkę Andrzej Matuszczyk w swoim przewodniku po Beskidzie Małym. Grota ma charakter zawaliskowy.


Po przejściu kilkudziesięciu metrów przez dość zawiłe korytarzyki i kilkumetrowe studnie (niebezpiecznie i ciasno!!!) decydujemy się na powrót. Nie jest to takie łatwe, zważywszy na konieczność wspinaczki w wąskiej zaciskowej studni, którą niedawno pokonaliśmy w dół.
Po wyjściu z groty czeka nas jeszcze jedno... Lisia Dziura. Podchodzimy kilkadziesiąt metrów dalej tym samym leśnym traktem i nagle po lewej, pod bukiem trafiamy na Lisią.

Prawdę mówiąc wiedziałem, że beskidzkie groty są ciasne... Ale nie myślałem, że aż TAK!!! Samo wciśnięcie się w tą dziurę (w przekroju, nie większą od średniej wielkości miednicy), kosztowało mnie sporo wysiłku. Przejście (a właściwie przepełzanie) kilku kolejnych metrów - jeszcze więcej. Za to wewnątrz....

... przywitały nas pająki. Lisia nie jest długa, to raptem kilka metrów ciasnego korytarza. Teraz czas na wyjście. No cóż, było trudno w dół, pewnie nie lepiej będzie w górę.

I tak dokładnie jest. Z zastosowaniem metod: kolankowo-łokciowej i pełzania przez czołganie wychodzimy na światło dzienne. Fakt, trochę poobdzierani, a ja z guzem na czole, ale jednak na powierzchni. Jeszcze tylko zrzucenie z siebie ubłoconych ciuchów i fotka ze Skawą w tle.
Zdjęcia: darkheush & Królik.
Opis Dziurawej w Tarnawie:
www.speleo.bielsko.pl/pages_historia/gmichalska/dziurawa.html














