Wszystko o miejscowości Ponikiew
autor: Michał
zdjęcia: Walczak Marcin
Położenie Ponikwi
Miejscowość Ponikiew, należy do gminy Wadowice położona jest na północno - wschodnim skraju Beskidu Małego grupy Łamanej Skały, w Dolinie Ponikiewki, na wysokości 330-885m n.p.m., między grzbietami Łysa Góra - Iłowiec a Skalnicą i grzbietem głównym Beskidu Małego - Leskowcem (922m n.p.m.), od Magurki Ponikiewskiej do Gronia Jana Pawła II. Ponikiew jest połączona lokalną szosą (długości 5km) z szosą Wadowice - Sucha Beskidzka. Grzbiety otaczających Ponikiew gór tworzą granicę wsi. Znaczna różnica wysokości względnych na krótkich odległościach oraz obfite zalesienie, powoduje wrażenie, że wieś jest położona w wysokich górach, a górna jej część - w obszernej śródgórskiej kotlinie. Rzeka Ponikiewka jest prawym dopływem rzeki Skawy. U wylotu doliny Ponikiewki znajduje się przysiółek - Chobot. Do końca XIX w. przysiółkami Ponikwi były także sąsiednie wsie Koziniec i Kaczyna.
Krótka historia ziemi wadowickiej
Ludność Ziemi Wadowickiej dzieliła się i dzieli na dwie grupy: góralską i podgórską. Rejon Babiej Góry, Beskid Mały i Beskid Średni zamieszkiwali i zamieszkują górale beskidzcy, stanowiący etniczną ludność Polską, z dość znaczną domieszką krwi napływowej z ludności pochodzenia wołosko-słowackiego.
Pasterstwo, zwłaszcza na terenie Beskidu Małego, intensywnie zaczęło się rozwijać od początku XVI wieku, gdy z sąsiednich Węgier zaczęła napływać pasterska ludność wołosko-słowacka. Na terenach pobliskiej Orawy i Liptowa w tych czasach feudałowie węgierscy zaczęli znacznie podnosić opłaty za korzystanie z hal górskich, a chcąc chronić lasy przed zniszczeniem, zaczęli zabraniać wypasania w nich owiec i bydła, na skutek czego gromady pasterzy z północnych Węgier, zaczęły szukać dogodniejszych warunków egzystencji, w słabo zaludnionych obszarach górskich Żywiecczyzny, Beskidu Małego, Beskidu Średniego i Babiej Góry. Szczególnie dobre warunki egzystencji dla pasterzy wołoskich istniały na rozległych obszarach, stanowiących własność królewską w starostwach niegrodowych Zatorskim i Lanckorońskim. Starostowie tych królewszczyzn prowadzili w Beskidzie Małym, Średnim i okolicy Babiej Góry na większą skalę akcję osiedleńczą, posługując się napływową z Węgier ludnością pasterską, zezwalając jej zakładać nowe osady na tak zwanym prawie wołoskim.
Na przełomie XVI i XVII wieku na terenie Beskidu Małego pojawiło się więcej zrębnych wsi w górach i wówczas zaczęło rozwijać się pasterstwo, ale w późniejszych czasach właściciele hal i lasów, zaczęli zabraniać w nich wypasu lub też znacznie podnosić opłaty za wypas. W XVIII i XIX wieku nie obserwuję się większego rozwoju pasterstwa w Beskidzie Małym. Wg inwentarza z powinności wsi Ponikiew, w 1744 r. we wsi tej były tylko 4 szałasy i zaledwie 100 owiec. W XX wieku pasterstwo w Beskidzie Małym istniało tylko gdzie niegdzie. Po drugiej wojnie światowej zanikło zupełnie. Z biegiem czasu wiele niżej położonych polan zamieniono na pola orne, albo też zalesiono. Innym odwiecznym zajęciem wiejskiej ludności w Beskidzie Małym, Średnim i rejonie Babiej Góry, uprawianym na dosyć dużą skalę i po dziś dzień, były prace w lesie, związane ze ścinaniem i wywózką drzewa oraz różnorodną jej obróbką. Masowo też w wioskach górskich ziemi Wadowickiej wyrabiano gonty "syndzioły", obowiązkowo dostarczane zamkom w Zatorze, Oświęcimiu i Lanckoronie, a również zużywane w dużych ilościach dla potrzeb miejscowej ludności, która zarówno w miastach jak i wsiach kryła domy przeważnie gontami.
Pod koniec XIX wieku i na początku XX, największy, ogólnopolski rozgłos, a również zagraniczny, uzyskał biedny, niepiśmienny góral z Gorzenia Dolnego Jędrzej Wowro (1864-1937), twórca słynnych Chrystusów Frasobliwych, dawniej wszędzie spotykanych na ziemi Wadowickiej, w przydrożnych murowanych kapliczkach lub zawieszonych na drzewach. Rzeźbił również postacie Matki Boskiej i różnych Świętych. Wawro był nie tylko wspaniałym, oryginalnym, ludowym rzeźbiarzem, którego rzeźby zdobią nie tylko Muzeum Biograficzne Emila Zegadłowicza w Gorzeniu Górnym i Etnograficzne w Krakowie, ale również muzea Paryża, Nowego Jorku i innych miast na zachodzie. Był również oryginalnym, utalentowanym, niepiśmiennym literatem, twórcą chętnie przez niego opowiadanych beskidzką gwarą legend o świętych.
O ile dawna twórczość ludowych rzeźbiarzy i innych wiejskich artystów - samouków, była głównie przeznaczona dla wiejskich odbiorców to obecnie odbiorcami twórców ludowych głównie są miasta.
W XVIII w. , po pierwszym rozbiorze Polski została zbudowana huta szkła na terenie Ponikwi, na północny zachód od kościoła, w pobliżu granicy z Kaczyną. Dziedziczka Zatorska zawarła z pewnym Niemcem umowę, na podstawie której wolno mu było zbudować hutę szkła w Ponikwi, a materiał drzewny potrzebny do opalania jej, pobierać z pobliskich lasów ponikiewskich. Hutnik rozwinął znacznie produkcję szkła i po jakimś czasie silnie przetrzebił lasy w Ponikwi. Wówczas postanowił przenieść hutę do Rzyk.
Wielu ludzi trudniło się ciesiołką, stolarstwem oraz chałupnictwem i tak było do nie dawna. Obecnie miejscowa ludność pracuje głównie w miastach Wadowicach, Suchej Beskidzkiej.
Wierzenia
Wieś beskidzka żyła i obecnie jeszcze częściowo żyje w świecie różnych wierzeń i zabobonów. Powszechna była wiara w istnienie czarownic. Czarownice głównie trudniły się pozbawianiem mleka lub jego psuciem u krów. Umieszczenie na progu stajni różnych przedmiotów jak np. ludzkiego kołtuna, czy palca trupa niemowlęcia, miało spowodować albo chorobę krów albo pozbawienie ich mleka. Istniały sposoby obrony przeciwko tym zabiegom. W całych Beskidach i na Podhalu nie można było kupić nigdzie mleka, ani masła po zachodzie słońca gdyż wierzono, że mogą być one użyte do czarów szkodzących krową. Wierzono także, że grasowały po Beskidzie Małym, Średnim i Babiej Górze boginki. Jest to rodzaj diablic, mające bardzo duże oczy, zamiast zębów bardzo duże wystające kły. Były bardzo wysokie, miały długie ręce i tyłki jak kopa siana, były kosmate. Przebywały przeważnie nad strumieniami lub na podmokłych łąkach. Jeśli były atakowane, porywały śmiałka i tam potrafiły go załaskotać na śmierć. Inne stwory, zwane swiętosówkami, pokazywały się jako ogniki na cmentarzach i bagnach, po których lubiły wodzić po nocy pijaków. Powszechna wiara była w strzygonie. Byli to umarli ludzie, którzy pojawiali się wśród żyjących, którym czasem szkodzili, a czasem pomagali, wykonując za nich różne prace. Jak opowiadali chłopi sprzed stu laty w Ponikwi miała wdowa urodzić z strzygoniem dwoje dzieci. Strzygonie mieli wychodzić o północy z grobu, prędko biegać wyłącznie w tył. Oczy świeciły im się jak kotom. W domach w nocy pojawiały się mary i siodełka. Zajmowały się one wysysaniem krwi z śpiących ludzi, lub też dusiły ich i wywoływały koszmarne sny. Były sposoby na pozbycie się tych stworów. Siodełkę należało obrzucić przekleństwem, a marę usunąć poruszając wielkim palcem u nogi. Typowym, zabobonnym, przesiąkniętym wiarą w różne duchy Beskidzkie i diabły był Wawro. A wierzył on w Meluzynę, pół rybę, pół kobietę, goniącą po wszystkich gorzeńskich i ponikiewskich lasach w poszukiwaniu swoich potraconych dzieci. Po innych okolicznych wioskach krążyły różne opowieści o stworach. Wiara w błędne ogniki i strzygi utrzymuje się wśród starszego i średniego pokolenia. Młodzież raczej podchodzi do tych wierzeń raczej sceptycznie.
Zwyczaje i obyczaje
Palono i pali się po dziś dzień na górach i wzgórzach w Zielone Święta sobótki, palone za czasów pogańskich w święto Kupały, a później w noc świętojańską. Na wiosnę topiono i topi się gdzieniegdzie jeszcze kukłę zwaną marzanną, symbolizującą odchodzącą dokuczliwą zimę. Na nowy rok do domów wpadają mali chłopcy posypując mieszkańców owsem, co ma im zapewnić wszelkie powodzenie w ciągu roku. Pilnie przestrzega się, aby do domu w dniu tym nie weszła z zewnątrz pierwsza osoba dorosła, szczególnie stara kobieta. Liczne widowiska i obrzędy były, i częściowo są związane z okresem Bożego Narodzenia. A więc, chodzi się z szopką, aranżuje się czasem całe przestawienia., których głównym bohaterem jest Herod. Chodzili i chodzą chłopcy z gwiazdą, kolędując przy tym.
Ponikiewska gwara używana do dnia dzisiejszego przez starsze pokolenie:
ady - przecież
brycka - wóz
chodoki - buty
chłopa - dom
chopok - chłopak
chyboj - rzuć
ciapok - tartak
ducoł - dziura
dziadek - przyrząd do obróbki drewna
dziewucha - dziewczyna
dzionek - dzień
filcoki - gumowce
foszt - deska
furmanić - gospodarzyć z pomocą konia
gacopierz - nietoperz
galoty - spodnie
gater - tartak
gazdować - gospodarzyć
god - żmija
godać - mówić
gojka - las
gorko - gorąco
gościniec - główna droga we wsi
gowiedź - zwierzęta
grapa - strome zbocze góry
hulać - bawić się
ino - tylko
izba - pokój
kasik - gdzieś
kiska - kaszanka
kobyła - koń
kosołka - koszyczek
kudły - włosy
kufajka - kurtka
kwaśnica - kapuśniak
lico - policzek
obmyć - umyć
łozór - język
łun - on
łuna - ona
meszty - buty
mocorki - bagna
nika - nigdzie
obyrtać - przewracać
ociepka - snopek
ośnik - strug do drzewa
pieronym - szybko
pierun - piorun
pokładać - orać
potocek - strumień
potok - rzeka
podź tu - chodz tu
rafiok - wóz konny
sąsiek - skrzynia na zboże
sień - korytarz
smrek - świerk
snycle - kotlety z mielonego mięsa
sobośnik - piekarnik
stajnia - obora
syr - twaróg
trociniok - piec do palenia trocin
ważyć - gotować
wieczerza - kolacja
węgieł - róg domu
wrota - brama
zabocyć - zapomnieć
zogłówek - poduszka
Podsumowanie historii
- Założona przez pasterzy wołoskich ok. 1564 r., od początku należała do Zatorskiej części królewszczyzny.
- W XIX wieku własność Duninów i Potockich
- W 1908 r. wieś kupił (od Potockich) arcyksiążę Karol Stefan Habsburg, który włączył ją do Zarządu Dóbr Żywieckich.
- W latach 1975-1998 miejscowość położona była w województwie
bielskim - Obecnie Ponikiew należy do województwa małopolskiego.
Zabytki
- Niewielki kościół murowany z 1853 r.














