Protest Pana Antoniego
Od lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia zajmuje się krótkofalarstwem. Ma na koncie tysiące połączeń z niemal całym swiatem oraz udział w setkach imprez dla radioamatorów. Gdy przeszedł na emeryturę sądził, że dysponując czasem będzie mógł spokojnie zajmować się swoim hobby. Niestety...
Niedawno warszawscy urzędnicy Ministerstwa Środowiska czytali pismo adresowane do ministra Macieja Nowickiego. Antoni Kramarz wezwał go do ... opamietania się! A o co chodziło?
Okazuje się, że Ministerstwo Środowiska przekazało do tak zwanych konsultacji międzyresortowych dwa projekty rozporzadzeń, które dotyczą też krótkofalowców. Ministerstwo chce wprowadzić obowiązek zgłaszania do specjalnego rejestru środków łączności, którymi posługują się radiowcy - amatorzy. Mają temu podlegać wszystkie urządzenia emitujące pole magnetyczne od zaledwie 30 kHz do 300 kHz. Zdaniem Antoniego Kramarza i jego kolegów, tym sposobem zrównuje się w wymaganiach amatorów - radiowców ze stacjami radiowymi. Wiele radiowców nie podoła tem finansowo. Żaden bowiem krótkofalowiec nie jest w stanie samemu dokonać tak precyzyjnego pomiaru emisji pola magnetycznego, jakiego chcą ministerialni urzędnicy. Trzeba to zlecić specjalistycznej firmie. Koszt to kilka tysięcy złotych od urzadzenia. Konieczne sa też inne badania specjalistyczne. Do tego dochodza opłaty za zgłoszenie.
Krótkofalowcy uważają, że planowane zmiany to absurd. Podkreślają, że ich aparatura nie zagraża zdrowiu innych, emituje zaledwie jedną tysięczną tego co rozgłośnie radiowe, a poza tym "pracuje" kilka godzin dziennie. Antoni Kramarz nie ukrywa frustracji, ale jak podkreśla, przede wszystkim żal mu jest młodzieży, przed którą nbynajmniej nie widać krótkofalarskiej , świetlanej przyszlości. Stąd ostre słowa do ministra o opamiętanie.
Rzeczniczka Ministerstwa Środowiska Magdalena Sikorska w wydanym niedawno oświadczeniu stwierdziła, że rozporzadzenie, któego modyfikacji domagają się krótkofalowcy, to projekt mogący ulec jeszcze pewnym zmianą.
Warto przypomnieć, że radiowcy - amatorzy wielokrotnie udowodnili, że ze swojego hobby potrafią uczynić też użytek, ratując zdrowie, życie i dobytek podczas klęsk żywiołowych, gdy zawodzą wszelkie inne środki łączności.. (dyr)
źródło i fot: Kronika Beskidzka
Opinie:
Oczywiście popieram Pana protest
SQ9ONU









