Temat: Dawno temu w Beskidzie Małym.... czyli za siedmioma górami itd..... :)
To był maj zawiewało od hałdy
.... zebrało mi się na górki, szybki rekonesans w mapach i padło na Mały, bo jak przysłowie mówi: "małe jest piękne".
Wyruszyliśmy z Wilkowic na Magurke Wilkowicą, niespokojnie patrząc w zacmurzone niebo "bedzie lało", ale co tam jestem Czubem pogoda mi nie straszna. Do schroniska docieram z Wilczyca i Dzwjedziakiem w ciągle padającym deszczu, czas na mały postój taktyczny.... czyli przechytrzenie wroga: kanapki, herbata i piwo. W schronisku w moje łapki dostaje się zdobyczny parasol od pań opiekujacych sie głośną gromadka dzieci....
CD![]()
Po wyjsciu ze schroniska na Magurce przejaśnia się - no to sru i w drogę niebieskim szlakiem do Gaików, nastepnie czerwonym na Hrobaczą i tu małe wyjaśnienie planowo mieliśmy spać na Trzonce, ale po wspólnej naradzie wojennej zostakiśmy na Hrobaczej Łące, gdzie Panie, które zastępowały pana Tadka bardzo serdecznie nas przyjeły. Co było na Hrobaczej: palenie pod piecem kaflowym, wspólne czytanie Pratheta i ogladanie zdjęć małego "czekoladowego"(mulata)wnuczka jednej z Pań w schronisku. Następnego dnia ruszamy do Żarnówce czas na truskawki no bo "my słodziny truskawki" www.appletour.fora.pl reklama musi być wkońcu admin jestem
i dalej czerwonym szlakiem na Żar no wkońcu sie robi ładna pogoda. W knajpie mały popas dla duszy i ciała (piwo i podzwianie beskidzkich panoram
) i ruszamy dalej w kierunku Kocierza, następnie szybki popas przy zajeździe Kocierz i sru na Potrójna. Do Chatki pod Potrójna docieram z mojej ekipy pierwszy
witają mnie Xaga, Mat i nasz sznowny Dziadek Darkheush(łezka się kręci w oku
kto by pomyślał, że od tamtego weekendu nasze górskie drodi mniej lub bardziej są takie same - wspólne
) "A w schronisku św. Piotr z herbata..." no właśnie koncert na trzy gitary, cytrynówka, perułka, groźba cewnikowania.....
śmiechy do samego rana, próba latania kota... rano śniadanko, kawa... szybkie pakowanie sie i ruszamy na Leskowiec tak jak darkheush napisał pogoda nas znów nie rozpieszczała, ale za to pojawiła się salamandra, robin mat, i wszechobecna mgła dodajaca uroku naszej wspólnej tuptaniu przez Krainę Deszczowców później jeszcze było scheonisko na Leskowcu, wspólny popas, pogoda pozwoliła na podziwianie widoków. Czas mija wracamy czrnym szlakiem do Jagódek gdzie miał być bus, ale bus nas olał.... Podziękowania dla całej ekipy, to co kiedy powtórka z rozrywki?
myśle, że na kolejnym zlocie forum beskidu małego
pozdrawiam wujek angi
fotorelacja: http://picasaweb.google.pl/szaman.obraz … Truskawki# oraz kilka zdjęć z archiwum ![]()









Ostatnio edytowany przez angi (2010-03-13 10:35:43)