Chciałbym przytoczyć fragment opracowania Władysława Honkisza dotyczącego sportu w Kozach w okresie międzywojennym.
(...) W 1935r. - z inicjatywy miejscowych nauczycieli oznakowano szlak turystyczny od stacji kolejowej Kozy na Hrobaczą Łąkę, Międzybrodzie i Porąbkę. Szlak ten przemierzały w ramach przysposobienia wojskowego drużyny „Strzelca” z Kóz, Białej Krakowskiej i Bielska (...).
Ukształtowanie terenu, obfite opady śniegu i utrzymująca się dość długo pokrywa śnieżna sprzyjała uprawianiu sportów zimowych. Co roku w marcu organizowano zawody narciarskie. Trasy wiodły do Górnej Wsi, na Hrobaczą Łąkę, do Leśniczówki we Wróblowicach, pod „Górę Heroda”, do kapliczki „Pod Panienką”, a kończyły się na tzw. banetówce (...).
Na Hrobaczej Łące pod schroniskiem wybudowano skocznię pozwalającą na oddawanie skoków na odległość około 20 m. (...). Młodzież jeździła również na drewnianych łyżwach wykonanych z bukowego lub jesionowego drewna. W przedniej części były zaokrąglone, miały wypalone otwory do przeciągania sznurka lub rzemyka. Na tak prymitywnym sprzęcie ustanawiano rekordy klasy, szkoły, wsi. Jeżdżono również na sankach. Narty, łyżwy, sanki wyrabiali miejscowi stolarze. Podczas okupacji jeżdżono na sankach tzw. szynach, które sprowadził do Kóz z Norwegi właściciel sklepu Johan Jenderko. Spełniały one rolę łatwego środka lokomocji lokalnej. Na nich masowo jeżdżono zimą. Szyny zachowały się w wielu domach do lat siedemdziesiątych. (...).
Czy gdzieś jeszcze zachowały się tzw. szyny? Czy ktoś na nich jeździł?
Całość artykułu: http://www.kozy.pl/index.php3?wiecej=ta … &id=18