1

Temat: USTAWA o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i...

na zorganizowanych terenach narciarskich:
http://prawo.legeo.pl/prawo/ustawa-z-dn … ciarskich/
Do zapoznania się i stosowania smile.
Mnie tylko nurtuje, kto będzie kontrolował kwestię trzeźwości (odurzenia) narciarzy na stokach (nawiasem stosowny art 30 nie wymaga niczego podobnego od turystów górskich - zastanawiam się, czy to celowe "przeoczenie"?). Praktyka pokaże, czy to będzie życiowe, ale cienko to widzę, bo sami chyba wiecie jak jest na stokach: w knajpach jest powszechnie sprzedawane piwo, a nawet inne mocniejsze trunki, wszędzie kręci się mnóstwo ludzi, więc trudno nawet nad tym żywiołem zapanować, a kupowanie alkomatów (czego ustawa nie wymaga) też chyba nie będzie priorytetem dla zarządców stoków. Na marginesie: czy ktoś z was widział na stoku Policjantów?
Z obowiązku stosowania kasków dla dzieci do lat 16 (art 29) na pewno będą zadowoleni sprzedawcy sprzętu narciarskiego, bo to nakręci im sprzedaż.

Ostatnio edytowany przez piotr (2012-01-03 10:41:46)

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

2

Odp: USTAWA o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i...

No tak Piotrku, Policjantów widziałem już kilka lat temu na stokach w okolicy Szczyrku smile  Jeździli na nartach umundurowani cool Co do trzeźwości, to ustawodawcy chodziło chyba bardziej o kwestie ubezpieczenia na wypadek jakiegoś zdarzenia z turystą narciarskim/ ustawa dotyczy chyba wszystkich rodzajów sportów zimowych/. A sprawa kasków dla dzieci, to nic nowego i nie myślę żeby to miało napędzić kasy producentom smile Już dawno się nie spotkałem żeby dzieciak nie miał kasku na stoku i to nawet nie chodzi o deski ale też sanki i inne dupoloty big_smile Rodzice jednak wyprzedzili ustawę i od dawna dbają o bezpieczeństwo swoich pociech smile

3

Odp: USTAWA o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i...

Dobrze Jardo, że coś się zmienia w mentalności ludzi. Natomiast zmartwię Cię, że w ustawie nie ma nic nt. ubezpieczeń na wypadek zderzenia z narciarzami. Poza tym nie wiem, czy o tym wiesz, ale ja akurat liznąłem ten temat w związku z wyjazdami w zagraniczne góry - ubezpieczyciele dość kategorycznie wyłączają swoją odpowiedzialność wobec osób które miały wypadek będąc pod wpływem alkoholu, co jest jasno pisane we wszystkich umowach ubezpieczeniowych. Zatem jak już łamać nogi na nartach to tylko na trzeźwo smile
P.S. Heh przypomina mi się pewien wyjazd narciarski w Alpy z polską grupą wycieczkową - były tam osoby, które przez 6 dni jeżdżenia na stokach ani przez 1 dzień nie były całkiem trzeźwe, a i noce miały kompletnie zarwane, więc ostatnie dni już głównie kimały w knajpach na stokach. Aż dziw bierze, że nie zaliczyliśmy żadnego poważniejszego wypadku na stoku... No takie to są czasem "klimaty" na zorganizowanych wyjazdach w góry tongue

Ostatnio edytowany przez piotr (2012-01-03 14:06:16)

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

4

Odp: USTAWA o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i...

Dla mnie sprzedaż alkoholu w knajpach na stoku to jawne przyzwolenie na wypadek. Zastanawiam się tylko po co te wszystkie przepisy i paragrafy jeśli nikt ich nie respektuje !. Przecież to sprzedaż i spożywanie alkoholu w miejscu, gdzie przewija się mnóstwo ludzi, w tym dzieci i młodzieży. I gdzie jest wtedy Policja, albo ktoś kto powinien zadbać o bezpieczeństwo ? Ja jeszcze nie widziałam policjanta na stoku. Wg mnie knajpy z alkoholem nie powinny mieć prawa bytu w takich miejscach jak stok narciarski. Niech sobie będą, ale nie na stoku ! Na stoku przecież jest tak jak na drodze, tylko, że pojazd masz inny. Jak widziałam jak wychodzą ci „pseudonarciarze” potem z knajpy i wyjeżdżają na trasę to aż mi skóra cierpła na plecach. Tyle małych dzieci, czasami 3 - 4 letnich, jeździ razem z dorosłymi, a do tragedii wystarczy tylko moment i wtedy nawet kask nie pomoże … .

Ostatnio edytowany przez nena (2014-01-25 21:02:35)

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/