Temat: Spokojny wrześniowy urlop bez napinki

Część I

W tym roku z urlopem były same zawirowania. Początkowo planowaliśmy jak zwykle w czerwcu, ale z powodów zawodowych przesuwało się to systematycznie i pojechaliśmy dopiero we wrześniu.
Co do miejsca, mieliśmy uzgodnioną Toskanię we Włoszech. Tydzień przed wyjazdem, zorientowałem się, że jednak nie wiem gdzie leży Toskania i tak naprawdę chodziło mi o Abruzję. Różnica nie jest duża, Abruzja jest trochę bardziej na południowy wschód. Jednak dzień przed wyjazdem, zapoznawszy się z pogodą, stwierdziłem, że jedziemy na Słowację. No i pojechaliśmy - w sobotę 31 sierpnia, w czasie gigantycznych upałów. Plan był dojechać nad zalew do miejscowości Nitrianske Rudno.

Wyjechaliśmy dopiero ok 9:00, na miejscu byliśmy po 12:00. W pensjonatach wszystko pozajmowane, zakwaterowaliśmy się na kempingu w 4-osobowym domku. Skwar był taki, że plany górskie olaliśmy, poszliśmy nad wodę, potem na piwo, a wieczorem na pizzę i piwo - tak minął pierwszy dzień. Miejscówka jest genialna. Fajny akwen z pełnym zapleczem wypoczynkowym otoczony ze wszystkich stron górami. Spokojnie można tu siedzieć 3 tygodnie dobrze się bawiąc, mając połączenie woda+góry i nie wydając fortuny.

https://lh3.googleusercontent.com/hyH6AgEa4yXoybCJYOFVfyWtzSpL98uo0Uu-2WlvboP6fpX6MU72bA3acJ-UTpP0GH8mQG8YvxmRyXP5ZHf4YLccylWIT7ACtVnfLnqpBvFUN0h5hT6lsdwpYDGF41UdaK5u2QPBamE=w1152-h768-no

Drugiego dnia morderczych upałów ciąg dalszy, ale w góry ciągnie. Najbliższy ciekawy szczyt to Rokoš w paśmie Nitrické vrchy wchodzącym w skład Gór Strażowskich. Wyruszamy wcześnie rano.

https://lh3.googleusercontent.com/uXvwjo9xerM8K5B-Rv22zRDFDo40vx0HZrSGNoujFDmb8-IHOXL9_NMY3vMebqAeVrzWvbASQdSk9xbn0sZCppMI_Q42TfubsL_EGUeZ4HXbZPSU-KboFBZweOHHeFNbguKOaGybEv0=w1152-h768-no

Rokoš (1010) widać w oddali pośodku. Droga prowadzi przez szczyt widoczny z prawej - Košútova Skala (841), a wracać będziemy przez widoczny z lewej Predný Rokoš (811).

https://lh3.googleusercontent.com/VWblRwpzANJyCmODbywgs8WkATE93EEkRxqHOUPEaOup2wzAqKJA-AP4kO1w5tWzpbK9OeYeDbgSIVBKH9qbXKzSsZ2CYVDhzhUR0kxrv0ADs7Gm-9hFTawzXCAbUASE1E4MS03sIyY=w1152-h768-no

U podnóża na początku lasu znajduje się tor motocrossowy. Tabliczka informuje, że jeśli ktoś chce pojeździć, robi to na własne ryzyko. Właścicielem terenu jest "Obecný úrad Nitrianske Rudno", czyli miejscowy urząd miasta. Genialna inicjatywa, dzięki temu nie ma rozjeżdżania gór motorami, tylko jest wyznaczone miejsce, gdzie można to robić legalnie i za darmo.

https://lh3.googleusercontent.com/4Ldw7WMU8-UNlfcZGRHcO2FK0CHDQ9F2r_80YNMr8gl-Ov-A6Drk6WnSsn1wWqE1WjwfEwSui4L3Tj6PvDbs6RaJe7v69rFsN0m_M22rQqdgx8pBFgdltINhetPgoiVMmaWu4yGlUbs=w1152-h768-no

Dalej był normalny słowacki szlak, czyli stroma urokliwa ścieżka.

https://lh3.googleusercontent.com/E4lGrujfvr5iWim0QNWN_H4LtFk7JenIKpg8ILy84vXmnRHgwLCkTcpNh0ugxyP91P82_b57G5nctJYidG5F3l8_VBy9mkFwH5y8KMwvTzP-t72uydDJPDncDAGBzLyi8B_2KmBoOHA=w1152-h768-no

Punkty widokowe z tym co przed nami.

https://lh3.googleusercontent.com/9Yivw5Z8dO0fw3oyVbzZVcBQ3r5_4Uuf1I1S_rzyCGuFcVfKL9IMt39mk7xKXGye_os0M5bP3QNn4euISErnNE_CaZLa7I4Kk0XqkxXBBqkmVxMDQkdbHvqfvrH9S-pUlC777rjkGmA=w1152-h768-no

I tym co już za nami.

https://lh3.googleusercontent.com/WQBx7PGusUI8WbIRkxsygdKLxeuaQAk3_-YbLOvAD_qK1r-K8HPrmVFDEHE5Yx20itcPOAa2BLT3ljnbXFiFDvzgCANngWzBh7pi2lQ7xegZUW5rYzHS03ghxMC1sxvaLKGHm9hLi9Y=w1152-h768-no

Idziemy w górę.

https://lh3.googleusercontent.com/fPQp8zJyzjgcrP_KcGSaAxM0IV20Pl8DZpAHisGJPCOShGz0AsS6Icj89Mjk-sa_IkB-zibOKN_vTbpKmqBcvr3f7EMftY9jx8SA3ug1swP2ZFQ_KBlQoJ277FogcsXSGX88YkUxeGo=w1152-h768-no

Cel coraz bliżej.

https://lh3.googleusercontent.com/42bd-e1XsrsE-KXjqTm7PK10nGwXVzJCp88FcAFGeM6cagmGYJJ8zTRbd2omXfK77xybna5K508T47dpTq2g2KHxn_Z64yuvoCx31VNjPyUvfwS6a4DHbYORyBSl0DqPOupYlGyPUCI=w1152-h768-no

Zalew coraz dalej.

https://lh3.googleusercontent.com/6oPejMsfvchxtIO5ETrZ15hb2u4HS7W7O1Af0OqpoxcAOS2ybBargj6c88mu32Rkq_UD2G4doIBkWW73RVlSezTeaaJGr7L7-rOLQB25_GU0tq5LExvGuuWG1KSYAm8QZzU1xfX-tes=w1152-h768-no

Skał coraz więcej.

https://lh3.googleusercontent.com/hmjkqD1pgmDhXly0Vx8maxaFzPtvHEDT2X390yqdMfV5gZxz46DsR0_ZNhGBtLruc5Nnl6ouWfXwfJuhyzFSrreWuN_z-Gz3CxZ0-j9dPV1Ha7q9z7_l824NBAWRxSHdoaR2vJ0L_g0=w1152-h768-no

Szczytujemy, odsłaniają się widoki na drugą stronę.

https://lh3.googleusercontent.com/5WUv9jH6Fygv8SsuLxIfoEg0gua_5u76bja4r1Gz3saOKwaqdt3z-fhxjtP16P7cr3A8xSCHIgZEMnZXjc-9D75hDQhXFPLBYGnSOYd5PCMOdgPndoc6hvofsZCRC9EmtGtgsjKEWBY=w1152-h768-no

Jest pomnik, informujący, że był tu Alexander Dubček w 1968 roku i krzyż.

https://lh3.googleusercontent.com/ga97pZumXJntae7O__5c9m0hCUI1VTs2nYVWuw6VThQNNhcqw5rj1oOLV1KVIIEx5HGCW1HF41UkDtgwLPdFehigtK0XgCbQtYkTuC9tt1aUn4qpgWZ2hDbq5ftyIWfkP6fxtF3nvJY=w1152-h768-no

Jest też wiata z możliwością noclegu na poddaszu.

https://lh3.googleusercontent.com/cUq7wUgabbp7CA-VrmdwHR5KWJ_hF2IhlWQcdsDDBUc8tRyoIIbFs2ml650TRn6dMX0B9KOyRapO6UpG7q2OCHR4KKCnBct93Lx2D2XG5ZZW9Awuv0ljZXaPuxTeC6nBfeiAzy-rSXA=w1152-h768-no

Oraz miejsce na ognisko, z informacją, żeby nie tworzyć nowych miejsc ogniskowych. W otoczeniu ani jednego śmiecia. To ma sens. Jest tu rezerwat ścisły, ale można przyjść, poimprezować przy ognisku i przespać się w wiacie. U nas w takim miejscu byłaby wielka tablica z kilkunastoma punktami czego nie wolno robić i jakie kary za to grożą.

https://lh3.googleusercontent.com/YcVhYDDA1W_j-NdMrRYi3g4DmlRq3LwYlgKBCKI3ohPqD3BK_9ugYB6acJJ8mST2fphS7rR1ll8eRLTD0XpFpx3nC_qaUbEhn161gJnAsGKWLSiB82uMdNh0el8YhCaMwFKqcl_2BpM=w1152-h768-no

Schodzimy przeciwległą granią.

https://lh3.googleusercontent.com/7CLzg6niEvtXbI8CnXx4iFJLwX4Nei3DSHSCdfn28yObAOsr_84ek6WSuQTzn7I5voIUwqwmV2El6qnCKuUvnN5l350lGIgnrX_EvA32ylaxP8t4BNUCNjf7KCV1dsyTsSw-v8yWWUE=w1152-h768-no

Tobi ćwiczy na trudnym pieńku. Zwróćcie uwagę jaką przekładankę robi przednimi łapkami.

https://lh3.googleusercontent.com/PMRTKmydFhsF8iZqXpmOQ7K5a-1Cz2ousGJ58u9wA-u-uBf-4AMeaXflwy7IisB0YBNvHp865PISGN0c7X9LRoW3DOKx8_byfLntq122mYLEnWSKiGWQSi8flpWIxWxOS8WBp0855Dc=w1152-h768-no

Ostatni szczyt Predný Rokoš i widok z niego.

https://lh3.googleusercontent.com/8IKZCe31eDLAQUDV-cJrUQZJnoZ6Fmu3fulXv1A2eNy090liDRZ2HLoSfdnMVUML0xV-_w-QcCbEtKlix1UBjzPe5PQkhllu9ULjxqtJ9sIQUU212OTWqLfs7Ywgw_1v2A1h4KXqdRo=w1152-h768-no

Jest na nim ciekawy krzyż na którym zawieszona jest książka wpisowa. Jedno nie przeszkadza drugiemu.

https://lh3.googleusercontent.com/mGnqkQE3v6BEXUnrVJQYiVKuPGdUxMEBhRV7rkYZH2OEy3Dhp92HluKnaHyGgho-c2HJTonNk0F2iWiL61PW3Lwa5psHbroQsgeqWqAbl1Tg_UjrdOvxpagjZTy81dwy9aqywneOIbc=w1152-h768-no

Schodzimy bez szlaku, fajną bardzo stromą ścieżką.

https://lh3.googleusercontent.com/_1ccAjBQTNTULpz0OZoBvpzPGeTJEohD81Fy7oJco1wp93zt3Sed0k25nieZTarHPRIq4uUjBBmyFi4kikzeG5IWhHj6Gv7sA9-W651JUJNwJf8HRBkIvgruI9dM9wps1B7fUsxVtH0=w1152-h768-no

Towarzyszą nam ciekawe skałki.

https://lh3.googleusercontent.com/DrAXxfTn4sAuEShRYvtDR2CBPNmimEdBWuYfj9FSmEXdXdsrQBJYf6u3m36HSCe4umyH-HrkZRSglNWGwA8gKsb6i6uQQj5PLdj6bjAOW6priG6SAiY-lHR1F-_XO4fu5XlVGWk346I=w1152-h768-no

Pętelka, którą zrobiliśmy nie była duża - 6 godzin spokojnym tempem. Trasę opisałem jako słowacki standard, bo wiele już takich na Słowacji widziałem. U nas niestety ciężko byłoby znaleźć tak piękne miejsca. Prawa autorskie do trasy posiada Magis smile

Wracamy na kemping i drugą połowę dnia plażujemy, bo pogoda jest do tego idealna.
Rozmawiamy też o podejściu Słowaków do zakazów. Nigdzie nie ma ratownika, są tabliczki, że kąpiel na własne ryzyko. U nas chyba jest to niemożliwe prawnie, bo jest obowiązek, żeby na kąpielisku był ratownik - jeżeli nie ma, kąpiel jest zakazana. Oczywiście ludzie i tak się kąpią. Jest to przykład polskiego bezsensu.

Ratownika nie ma, ale jest ciekawa wieżyczka dla ratownika. Leżeliśmy obok, cały czas ludzie próbowali się wspinać na górę. Wyjście na nią jest trudne. Nie ma dolnej drabinki/schodków, więc sprawny facet musi doskoczyć, złapać się podestu i podciągnąć. Kobiecie lub dziecku można pomóc podsadzając. Niektóre dzieciaki ze zręcznością małpki wchodzą same po podporach.

https://lh3.googleusercontent.com/I1ZKwopflVUei81KIo6mmM50RlBZO2f1JaJf5bDxKOvNJZ3_Eku3RVBJwg5MZ5-MLvzMhz501WwQ4UrCrt551HQGtg_FHE_FirAjfkaQ7zGWDBi3qcnju-FH3M8JVZjAFHqVUU58scA=w1152-h768-no

Można wypożyczyć sobie rowerek i popływać z koleżankami. Podoba mi się modny w tym sezonie krój bikini.

https://lh3.googleusercontent.com/tdVEUQwRBTM2uLPq3d6P6fYrk2jaiZdEpA0ODQYbrlm8Yf8D_8NEX7GRu4aVvjenEsHL029oxekZjc4faovvpB7Pvar-oWsIcSJEjKxcsU9RrAVI4GO_zcr9mT1wRSbbKzDbtPJyvzk=w1152-h768-no

Wielu ludzi przychodzi nad wodę z czworonogami.

https://lh3.googleusercontent.com/iOmD5ElUnPKFRIqjWSkTxEMwuHL5NqiOeNL66jifOlck898SetuO6TPUqT1rgMMXVOmQ_LX5rn3yulCZgtZfkufNgOgxL91LjlVnPttuN92v3kkWN6pWNj11SMt-OvlLousPXKApGU4=w1152-h768-no

Kolejnego dnia pogoda wykazuje tendencję do zmiany. Jeszcze jest upał, ale mniej słoneczny i taki ciężki. Nasz mały cel na dzisiaj to Temešská skála (910), widoczna z lewej.

https://lh3.googleusercontent.com/KUoWYB_Yqc-5rsia4JRGujGJMvLfZzEXh2wbPUauSQvM4UQDC3ca8tlZU5zFDx7Otka8IXeGNwHr8sj3wvY5fUQxEJ4yq1Z3akNVMY8cC5eSBvRVbruF5EegOCTSyL-sCgu9aUWJ-6w=w1152-h768-no

Podjeżdżamy autem i na skałę mieliśmy raptem 45 minut. Niestety pojawiły się przeszkody.

https://lh3.googleusercontent.com/_0ZqYc4KnUG_EEdIS-i06KZrdKdxOCmkl9YVpmcOeMeWkAW1Iu2piph90D6vL96LUQKEtdz9hBQSpd3jA_WV7LDShxnhw3JFo6RPXf1E4j7GEhFZxbF0Mlt-hnE_WkauUCduTvbyRcY=w1152-h768-no

Wiatrołomy były zarówno stare jak i świeże. Zabarykadowały dostęp do skały solidnie. Jednak nie odpuszczaliśmy.

https://lh3.googleusercontent.com/GCDky1v449V_XkqVT7nT8L5_f1LiH_pFa1HWhLC8LAD8OoZAVQ743YqbMmVc1YtUzwOfYfdbxipXtXCFGIK4263btgaY7kfMsI9Y5UsymUT-8yToAzRBHZH4dWj0i0XQmZDATeCbUuE=w1152-h768-no

Udało się zdobyć. Widoki byłyby piękne, przy dobrej przejrzystości, a ta była tego dnia fatalna.

https://lh3.googleusercontent.com/5AjEAnjrnUdsYrd7rIBe0wGIje5EhInuLdZ1ay41IlvEY3uLk-_wLg1gctfJA_1LLZEqiWTsHsSUn4Va_kSed-KAw3RAfGeH55K7acVE694AkifAF0sCX3PQJM1mZz5_7FfJBluhEUQ=w1152-h768-no

Trochę szkoda, bo miejsce jest bardzo ciekawe.

https://lh3.googleusercontent.com/KdO_knnKdPeU8LVAzybsO-uERmty-S9prwJMdeql19lCSl5wgrjGL3edA-EStwcXbnnULs3K5Dl7fkfWjhVON2QrCDZ3oLkP6nKa5EbLR-CnPXB__8v52MZMNp1eIzGu1sJDlyT9Edk=w1152-h768-no

Wróciliśmy do plażowania.

https://lh3.googleusercontent.com/DR2cLh3dFQEbupOwVyd5yHc1dM1PSIcBhUb_gu6vU0QwW0HHN2--TMde6-lEg0ajcIrlFW_hgujd8UI-hvwkmCbz3f_F2MPnRTo48Wz5k4Nm3Af3QmbkgH3BujR1SxuKPrny9-CN10w=w1152-h768-no

Po południu nastąpiło przepowiadane załamanie pogody. Gwałtowna burza, a potem deszcz ciągły całą noc i spadek temperatury.

https://lh3.googleusercontent.com/Vpuawd4x_HJG-d18Tn8mT9VZbfJrKWV9ZiVHSfXhqt1bVljfrg5EeHRGQV6Dx9KfIDFbpBpFf4G3p8w76MU1ZUtSqEJAuhQIt0ATAL3GnK9WDEyYtuI6z_dflRbVrDiUAeBG63F5aws=w1152-h768-no

Zostało nam jeszcze 20 dni urlopu... co robić, wracać do domu??? Może jednak pojedziemy do tych Włoch wink

C.D.N.

2

Odp: Spokojny wrześniowy urlop bez napinki

Część II

Pojechaliśmy do Włoch. Pogoda dobra do podróżowania, deszcz przestał padać jeszcze na Słowacji, w Austrii wyszło słońce, ale temperatury były wciąż niskie, dopiero po przejechaniu Alp się podniosły. Noc standardowo w aucie gdzieś na południe od Wenecji, następnego dnia dojechaliśmy do miejsca, które wybrałem - Abruzja, Lido Riccio koło Ortony. Kwaterę udało się trafić od pierwszego strzału. Widok z tarasu całkiem fajny.

https://lh3.googleusercontent.com/TiycSZ_aMhgtNw35Xq6FP8yIDwK9yAnUwanCTcNvJBwhHhTbg50fdk8oFmhAx798yyJSi9uFVtBb00abztecZ1xT17Tpx4iok_PYu4n_YxDuRCCJ8EIZSAVLep6mb0oADgNcCcTm7-E=w1152-h768-no

Plaża fantastyczna... piaszczysta, w kierunku północnym nieskończenie długa, można spacerować do woli. Morze z daleko sięgającą płycizną, dno bez żadnych ostrych obiektów.

https://lh3.googleusercontent.com/fUz4iSS-cNpp5-ToaXjpGvUndNL5zEFFl6yDaV-zVj9X02evWuS_dHAab0dpCTpS3TGj7xFSL8s7GfWx3alj2X24VWQ-4N05Z4AqHu4v2oF262yPlD6oJ2e_WmnXoRlgbbG3toiEPQw=w1152-h768-no

Niekończące się ciągi parasoli i leżaków. Miliony ludzi by się tu zmieściło.

https://lh3.googleusercontent.com/v7tFZ-zspwkFL18WaDy3y2Az_T97M6SVwQv2dUasuGX3_bG6xpVL-D2WHb_LDqaPJ4yFKjo01Vask_rlr84N-jJhIIhzMQ1jsezxGGgkFKmfwOsevgd0DqnOIbS7_NBqBu7meFH5tGg=w1152-h768-no

Pod kwaterą mieliśmy plantację winogron. Idealnie dojrzałe, słodkie, rewelacyjne w smaku. Założyliśmy, że można się częstować i codziennie podbieraliśmy kiść.

https://lh3.googleusercontent.com/CBkA5vqEYvP2zquGjH06uVke_jmCc7_aTvMZpeign21FsjEpM6mV0ON8kfi25RdeN-FlXd_RO7NrrPhjijf0l8lcdzL7VhPND5E2vbmkVP_3PHbiIIoU1lXdSDbGRF0oge1OW2hpOQI=w1152-h768-no

W stronę południową wybrzeże robiło się klifowe, z kamienistymi zatoczkami.

https://lh3.googleusercontent.com/obpuG8F6UaNXe0phkGySSJU3zLWmk3YJjTX8FWxwfr68yd26-iQox3OB442o4nZsZJRUZtv2nimQ2yF_SRcHoBnKGbCrughqgHrqtleh0s_S50ow3zr8K5GKQQ6m5lChu7XASvZOxgE=w1152-h768-no

Piasek jest praktyczniejszy, ale żwirek ładniejszy, więc gdzie iść? - takie mieliśmy dylematy na wakacjach smile

https://lh3.googleusercontent.com/B4UnFaGPY5dIyOetVBTA9EYozDeymCdt3k0co26veaI2zEMUq9Pf1hx5-lICULn55d-c1xYpoQsagznR0j4J6Fb24TMVypX337drzC70-7KRTT3B3hgVI-t6cNQEJ9PVYb9RXpCXce0=w1152-h768-no

Na żwirku jednak trochę twardawo... człowiek się wciąż wierci...

https://lh3.googleusercontent.com/WtBrQmpScVSWyg0_CZDb8a2cXBykjhyi7cxwPk7NIXbv_TjHbNAMn6XeGvT8tf625oCHSzVzGdKwoencOLgst9Q9-BFpVdAY2LAaG51ugIumdgh144g1Rps4DY9Ir84Dm7g9h37sVwI=w1152-h768-no

Jeżeli chodzi o Tobiego, trochę się nudził, więc zaliczał wszystkie budki ratowników.

https://lh3.googleusercontent.com/PAxEBGoWBeEZJlbG6oSN_pJYoXIwpwGq2_q4ZVIY337B1fbqLdjIOUL-Ho8Q1HenH5GH-F454mf8t2k3fD-Ts4MBAGqQuY5Zv69HdUHs60buUeqT1feUQaOsh1jcqSOD2EEE88z47HM=w1152-h768-no

Ćwiczył skoki.

https://lh3.googleusercontent.com/CvvplPoKtQH8UgtmjEljD9LfsHEEImAAKrclcpFOh-HOTHhfA1X6bUjqj16qwoUKOMpZCcFF01pmzeON_eDNucKwWgpXADDqUWThKbb9qif-zP0uZSat3JkJxuLICs2jeqrhZjjih6Y=w1152-h768-no

Ulubionym zajęciem było aportowanie patyków.

https://lh3.googleusercontent.com/W9IQ5ZbfJUphI9bl0PnxyHk12RHnmsa6-JfzrvH8mnaya-AROuA7vDaTr8bkaJzrGskPNG4zjM-H8rze29UBdcWaQrHXD1Maxk93WgB13rOORqPSB5B9-WKBZyPEEHlT9ZTdF1VCVjk=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/GOSPV9Iuu9dlefFMgWRabb-XtRgCisjYCbYaKRJKyvJLbWfdhs5lrArE0HZ6Lw_nDJJLIo68YoF0W_fgy4ZlbDQfAUaKTudFWApEJIvUKI8o8FtC5CReVTp1dqh7Vqj8l4UzAQ-dULQ=w1152-h768-no

Pies na plaży - wiadomo samo zło. Przede wszystkim chodzi o pogryzione dzieci. Biedna dziewczynka zaraz może zostać kaleką.

https://lh3.googleusercontent.com/yMSpSBhZjN4IYK4aBea4FW_eiQnq-BkY0de8Kxfxp8S2FhvYqj7XHTqqGShHU2VjfDy6YQeOV-_8mtEkSNwUwfxQtuixT8UMsuo51s-jWYs9HtJBwoZs45eoe0ryKrRpptNUuqszKUM=w1152-h768-no

Oficjalnie na większości plaż jest zakaz wprowadzania zwierząt. Są wytyczone specjalne miejsca, ale w praktyce psiarze bez problemu plażują gdzieś z boku, wielu spaceruje wzdłuż brzegu na linii wody. Nikt się nie czepia. Ładny piesek, prawda?

https://lh3.googleusercontent.com/u8xcBRRTCwwM0eb5VKdIRp2IZt2FKpKMrhn6fNpIrvA3Ve6chfmSlod4rkxNkWKrf6pN1EzTMAUhwWnZvupAW1_wehtdPnGRWGvCO2n8uMoOI7-nJGp9sV9lNW53w2dxSUDMxdqOfsM=w1152-h768-no

A to żaglówka - z prawej. Trochę nieostra. Czyżby problem ze sprzętem?

https://lh3.googleusercontent.com/dSjVsu6PXtEdqZNc94Rjq89hHttLQn7XaA46Hq63TmGs6y9scQP2K997J8W_0sUoiCggJUuqzhdogGyhaazqwm4NeCE1UFJqvVN0hgfrEzWHTZDAPr-JfFY90_8Vvru5QxjT4Iwn_wg=w1152-h768-no

Coś musiałem przestawić w aparacie, bo przełączył się w tryb śledzenia tego psa... którego pani właśnie się ubiera, więc nie robi nic zdrożnego.

https://lh3.googleusercontent.com/pVsRbrOKDzXXARPWBlo_MJJDxxydx_J89Q4qbVm7ppPp7BcY2GlzasIcvnmo5FFPD6wc89TOFGn_eKNH40xFvEiHVsgrLn9rBloqRVm7BMgMhEE7OEwVTGSY5sNAJI6f-72IOqh64xM=w1152-h768-no

No ale wróćmy do tematu. Podobno śpiewa się teraz, że "fal, nie ma fal, nie ma fal...". Otóż są.

https://lh3.googleusercontent.com/mD1u0fEHH-x58Uqfqjir6FIc2BbeKVq9IVfek9nXNEiIVSyFnWbIaOn-AL8un1n0z3SQ2O7Hs-baD4W2r3pjB2EC6VIJzbd56-hvG4zQEA_uuAAjYKJJMlaPwpcXdrrqXSXMSPrxWoY=w1152-h768-no

Fale fajne są. A ja jestem ich pogromcą!

https://lh3.googleusercontent.com/arNHk3GMQ19u-0KNsgQUVlzDUKMnETSGYNKV3Ye9pcevdznqigOcI0jfBCOZ2bmb7jQF4Xs_Ve_AnMg2L46W7RcSLAW5ZsXBptS-FwtTSLon_X-xjPyEQ9XDnVqjIiOW-t-kgcjldFA=w1152-h768-no

Choć czasem jak przywali z zaskoczenia, to można się zdziwić wink

https://lh3.googleusercontent.com/N8WLtfO7Z4QyAcfkBhwftYjrfsA12VmrLsyrfWm2JKEgpyO9fN8plhfW5TupzeV9euHOy5pg8OtrpYYkrwxG3Hdzyhv_x8ezbuXMRKBCV5S-Imk3t-xAhQXzXWndqg2Rey2oKrPb9LM=w1152-h768-no

Zabrałem Tobiego na poskramianie fal.

https://lh3.googleusercontent.com/ctO_-9Yyr0hdIeafQA7KneioC1xvBXoHnDHHWmLSd_fhqpSIlCvDifzJJKJAhnJqjVpCIX8PApQQeKHYEO4Yezm-1RX5IgTSf0gOTb83H8FbOTIfYA2IxwhaSDix_isoX68ThadFtak=w1152-h768-no

Ale powiedział, że jeszcze nie dojrzał do tego...

https://lh3.googleusercontent.com/7B6-F_DZPSerFRMfacgdo6ntg6WBidF_iTS864SOllVBuHdPASHVr6t-or6HV6yZfFzd8ae9Lr2Wd8If5Fji4WhfENxrNKOJl1Bkaht0ztcV7u8A2WQRRWeI4Tw31ZRj7zLZyNth0ng=w1152-h768-no

A to nasz główny wróg plażowy - taka niewinna trawka, z czymś w rodzaju rzepów. Z tym, że o ile rzep klasyczny działa na zasadzie haczyka, to ten się po prostu wbija. Jak leży na piasku, wbija się w stopę, jak się go chce strzepnąć dłonią, to wbija się w skórę na palcach.

https://lh3.googleusercontent.com/cJJ7DgVyODzZBE6bETqGosXZV1EwCIpxyjWKx8sFYW0bBm6aTlFVowi_-R4gITqw_Ar397RCLHNJKKxMjfef68AuHii61Sjyvhm9BEvEOq3hCT5nQ_qoM5BEQyDs2OpDPC9k0Jic-QY=w1152-h768-no

Nienawidzę skunksa. Kilka przywieźliśmy do domu, mam nadzieję, że się nie przyjmą w naszym klimacie.

https://lh3.googleusercontent.com/Uqu_FMqMlZ4mF5KQfHQbCrMQBjlZVm1nktbvz6FelRU8LTPVkR_evRIfl4eOmylsyatDTCZwGJgHzooen9AdOkbIHpNjKItHtqQs9_tiqzoz9QlYjYFbB-xuKuxP9tSfAndp45pIiJ0=w1152-h768-no

Na koniec jeszcze kilka nadmorskich kadrów.
Falochron.

https://lh3.googleusercontent.com/Qu6z-5bBB_naa5hFzuYBBoX6lX1Qg2BkP044VITZw1AS9iQmXz0LBWjriYqBg0k7NeT1II030IrMDzj09by5msbQ3O9jgfPRUdUD7RANZ9FdwEwKZ44MgKlA8W4VWLJFbJXU-uTO3xQ=w1152-h768-no

Parasole.

https://lh3.googleusercontent.com/T5gS8ZC3o7sxyE65pFI4SYtbMR0MM4OjYFQOT7uJloH2Vf-GoUs4ioILzafVl0o11J8x8sHvG5uAHe1VXMueOvFblPgeLBzTLXjh2C9X8LiqKyKxlvmCCMK5RivW3u6M2eKrpANmF7w=w1152-h768-no

Taka tam młódka.

https://lh3.googleusercontent.com/T29Wxj7IoOJHsHom_WT7F8xYVyUkDUqPFtQ-jwA8yp7dj7N3rZrleQQKxzo5lyU2lt7rptuIoVluhV_cmWaCWEJZEIPBliuuEAu2luaJ46rpiPGVib6y2W8_LQSdWnAlsQKso1qpzyQ=w1152-h768-no

Nogi tej dziewczyny były tak długie, że nie zmieściły się w kadrze.

https://lh3.googleusercontent.com/Bzws4wYeEl08wADZIKOnUWkll_kzlePqbVD84e-zgmVVV7n5R99dCfFSe7k2tjzIp0iMPuVkFkCIK2ufjCTUK8cbYjgRG4gw5kBT5zk2csXSFDbsbaAbiVxJZ5N3hSfp2P3cmaYG2ho=w1152-h768-no

O ta panią się martwiłem, bo długo leżała nieruchomo. Ukochana zachęcała, żebym podszedł i zagadał.

https://lh3.googleusercontent.com/885RBt-j9vZi-u1hxmOkCfZx6tXlRUyAEjGVlrnfXPyFbq-x1t4N77nLVbNc9hKCWDSwwLaRGfbNT0Q5o-kGAPWEjW2QTZGPCH_385VeHT_Z10Tv9mu8P--gU_T1en1ZdFI3d9xLD6g=w1152-h768-no

Na szczęście okazało się, że wszystko z nią w porządku. Tylko, hehe, zabawna sprawa... zapomniała stanika wink

https://lh3.googleusercontent.com/udN6fED35c_rkcol_XWsyq6qxGe3_zYgz4AVvZ4esoc3NqTSK7uI-UuFW5Fy5P8I91X1Z94hxcecBOG7IPO0fNmq6adL00Ibx7OQirhYZuDm5gutIgAyYlaz61prtBJBGr75YWFW6jk=w1152-h768-no

Jeżeli chodzi o góry - to nie Chorwacja, Czarnogóra, czy Albania, że wyrastają bezpośrednio z morza. Był jakiś pagórek widoczny w oddali. Wypadało by go zdobyć, dla przyzwoitości, ale nad morzem tak fajnie, a my już starzy, zmęczeni...

https://lh3.googleusercontent.com/ukWXzxUjAil-fo-8kJr39ANtWqO60CYURqbLG-g-mOXto4HVLgNkzrTEB7K-uCe9g6rpXwA-q7VTm9Hhz2Ppb9jmtW7A3a6QokkGFkhRWluwEgII_BsTIVqmrIrKRwLXwqw1NIC7JSQ=w1152-h768-no

C.D.N.

3

Odp: Spokojny wrześniowy urlop bez napinki

Część III

Warto być przyzwoitym, mawiał Władysław Bartoszewski. Więc i my, dla przyzwoitości, postanowiliśmy się jednak wybrać na ten pagórek, co go było widać za kwaterą.

Pagórek wyrastał nad doliną o wysokości 200-300 m na prawie 2800 m. Gdyby postawić w tej dolinie obok niego Tatry Wysokie, byłyby pół kilometra niższe. Te liczby robiły na mnie wrażenie. Masyw Majella z najwyższym szczytem Monte Amaro (2793).
Dojrzałem go z satelity jak przeglądałem okolicę przed wyjazdem. Wybrałem miejscowość Palena jako punkt startu. Autem dojeżdża się na ok 1100 m, potem podejście na przełęcz na ok 1700 m, było widać, że jest droga. Tam miałem podjąć decyzję co dalej.

Wstajemy o 4:00, jedziemy 75 km zdezelowanymi drogami, równo ze wschodem słońca jesteśmy na miejscu.

https://lh3.googleusercontent.com/nvnMTch9XuRw3hRp1JFPXaB8lcmMPxlSlEYypWi5H_4H-oOnzxG7e4OGfbd3IMiy3_VIgndmtfQkH02zW57aoBxZuYbKrvEOKyXvCf9xPG7tyEA2H21x4-e_PpPVf4tkFyH6qS9NZkA=w1152-h768-no

Jest cudnie, pogoda idealna do intensywnego marszu. Ruszamy ubrani na krótko. Chłód nocy ustępuje w promieniach słońca. Pędzimy.

https://lh3.googleusercontent.com/zxFfA4liqU90bcqhzfGVf2a51Ej3glgAF86Fa3Hyxbmf7eYiCZQwk-kkioIimKO4alsOmCrh-wdKtht8L06tt0u-yu5aK8IPBQKfTPFttMW6fR0uhQm8gh3RAumcTsgAfyvluvPbDgs=w1152-h768-no

Na przełęczy miałem podjąć decyzję, czy iść na południe, krótką granią w kierunku szczytu Monte Porrara (2137), czy na północ, gdzie znajdują się pagórki znacznie wyższe i zapewne ciekawsze, z najdalszą opcją dojścia do samego Monte Amaro, choć w to w domu, przy planowaniu trasy słabo wierzyłem.
Natomiast na miejscu moja wiara wzrosła, bo czas mieliśmy wyśmienity. Ponad granicą lasu uderzył w nas lodowaty wiatr, ale byliśmy przygotowani na takie warunki - długie spodnie, kurtki, czapki, rękawiczki i do boju!

https://lh3.googleusercontent.com/TRJHBl87-17eo13RLt3pdLIWJt74bMRCWYvSWr-ICw26S_e9oZauZv0Y3x8dMO-SaQ3uQGuz0GjKOa3R7UQvlzXhft-YZPDsZEjMyciSAlepK3N-uvVF2tJPzRYJwGR2brFGEGx0BFQ=w1152-h768-no

Bardzo szybko nabieramy wysokości. Zdjęcie wstecz, jest przełęcz i w chmurze porzucony plan minimum - Monte Porrara.

https://lh3.googleusercontent.com/vlBBQexYYggxger_GgGkvqgkl527qAH23RFnSpgWFSmc3AmFRDp6ZTmh9sek3KObiM6TrQZY8Ff_sc0DNiMdOoG2KTGe4mcMsNMNmlJ4AhmzFmJFit49N2QR40UN4lbEbB7LSeBmxHQ=w1152-h768-no

Od przełęczy szliśmy szlakiem, jednak na tabliczkach były podane czasy tylko do jakichś schronów, których z kolei nie miałem na zdjęciu, które służyło mi za mapę. W pewnym momencie szlak skręcił z drogi, która prowadziła na krechę do góry. Uznaliśmy że trzymamy się szlaku. Nie może przecież ominąć głównej grani, a droga prowadzi pewnie tylko do górnej stacji wyciągów narciarskich.

https://lh3.googleusercontent.com/Furwxt2J9ATLyTf5jlaFEuCJomgkb8ivgppgE61Wt9bWic5jHEkcEMVZV1q3t1kHlR1EmOAy2eRgt5RuM1a-gW7dXw4yunHsA_O7VLj0jMdhvfwjCz_7u0UmLwKScTqtOp_-VYwEuh4=w1152-h768-no

Szlak okazał się ledwie widoczną, ginąca ścieżką i ewidentnie nie chciał nabierać wysokości. Szliśmy nim długo, mijając kolejne rozległe żleby, na zmianę lekko w górę i lekko w dół. Było ładnie, ale czułem, że mijamy cel bokiem.

https://lh3.googleusercontent.com/zx3LeUujuWdjCis0PVfXUYtTvb9Hhw9TisWi6-xmIMFBkoauhrPn9XHXyoKlglKd3meSpq-PBeQOGak0DinBCeZC54xy8YME5z25Cje1lN9rjA2svba0WShZD80AFI8y0HckdsbxSqI=w1152-h768-no

W końcu, przy jednym z krowich wodopojów szlak się zgubił. Zarządziłem powrót na grań jednym ze żlebów. To był moment kryzysowy, żleb nie miał ekstremalnego nachylenia, jak np. Żleb Spadzisty pod Kominiarskim, ale jednak był stromy, a co gorsza od góry mieliśmy strasznie mocny wiatr prosto w twarz. Pojawiła się chwila zwątpienia, niemocy, ale udało się ją przezwyciężyć.

https://lh3.googleusercontent.com/Ju32RxJ_c8o1b1CtozefbO6GAxdK3jBweFxttkElhTFwDJHJh7YlzQxogTB2V9JrjRGbREcbalaKeBMUJtW4glbQR22xRh6kGoDKg_CuUQ_q1pft9NDI7LMEXC6aO-iMqyzkl_Wkz0w=w1152-h768-no

Żleb był strasznie długi, ale wraz ze wzrostem wysokości jego nachylenie robiło się coraz mniejsze.

https://lh3.googleusercontent.com/oRSKf_3A8ahr11XJuJO2xH-ydY2Z34ZkWhfUgk7Wap3Oti3mUFAqPJfcDWBkvIP_wrEwbEG33i6SsOLOiOnsUvXDRbTktHxQe__ujeLr1XFDk-zv4cqvSIghx42ywZ2CA4xe8NRXOQw=w1152-h768-no

Trwało to wieczność, ale wyszliśmy w końcu na grań, która niczym nie przypominała znanych grani - rozległe płaskie przestrzenie, a w oddali białe Monte Amaro. Wiatr zelżał, szybkość marszu wzrosła. Poczułem zew góry, nie interesowało mnie już nic innego, tylko Monte Amaro.

https://lh3.googleusercontent.com/Xe8pYjDB9hb3OO1Zj5Z44hq2VLlevie8VGpnj5nmebLLF2Wyc9X-h0ArwKO_VitcaZzf9KPRNcVh_jS1xIPO2rGXPaHYsvDIHqj7U1TlOaSGQm_cs0u6439pL6259fJYaArd7LGzU3U=w1152-h768-no

Chłonęliśmy okolice. Uwielbiam być w nowych nieznanych górach.

https://lh3.googleusercontent.com/-KhZaZj1akhIqMdEP9tZFiawU3SrOFhOeEmUxh5-XDtf5L5jg6tL7_8RbJlr4K7XeGqjsCpO2AUOFA5wDr3qUMqPsO3llgQaKBJ5_Rm0O-bpvXJ9LMkUD2yEQNHmDNA_eKIfZl4pWiA=w1152-h768-no

Nie da się opisać tych rozległych płaskich przestrzeni.

https://lh3.googleusercontent.com/X_nARcQ6Tx8gTp6foI8d2wMnOBC_DlBB4HYwzIwyGxFCtL_dDQdp2lW5Pz0Uz9u3o4BCoo4FtvJuuLW22WC9oTSOp1MyHtqU_LdPNGhvoUF-8LCdmwxAbD4fTGtNlMCxdmpRbLwGTBs=w1152-h768-no

Troszkę kruchych egzotycznych skał.

https://lh3.googleusercontent.com/FPTjFAqj-jngswUfJGSHYmfiDcR5VnEyHlPVxsVQh5_4PT93ZaJtaU1drJE4xEWwhJjDGLwYn5a4QHHqm5BY--ZBojm5HTldVjSqU4TrpIW5k8CH6MBjrhybjXQGwtPRMwBjJtqQ7Qc=w1152-h768-no

Poruszamy się w dół i w górę, ale przewyższenia są niewielkie, za to odległości duże. Wszystko płynie w zwolnionym tempie. Odnajduje się jakiś szlak idący grzbietem.

https://lh3.googleusercontent.com/0_9HBTwNBdvEWJ9rlu_j1NDpbcrH_0gQBI3NxiP3C2gleefGOUsp1a-oikcD-KMSrghDP48YajE1ZKvxsEFQ8F4hMC3JpCqmBCmWRhXtw2iRuSwfvRTyy2p-DZgcVVKjBMQ3RFHlmyc=w1152-h768-no

Tutaj Monte Amaro wydawało się już blisko. Przy posiłku zapytałem Ukochanej jak ocenia szanse jego zdobycia, odpowiedziała, że będzie nasz. Wtedy przyznałem jej się do małego kłamstwa, wcześniej jak pytała o parametry trasy, nie odważyłem się powiedzieć, że będzie 1700 metrów różnicy poziomów.

https://lh3.googleusercontent.com/cLFQLoWELgxrbbkUQ2A_pw9W2LPm3rEC9EWX0vsdqdyvqaTgD02VDS4-UAiCbP-zC681iW-zURCIqc6oMe9fv5YQIWWWB7QODlRj2FP-SYZbAQ9DuGEPep8tVuHzJbQM59RBQu2QaRE=w1152-h768-no

Ruszamy, jest już na wyciągniecie ręki.

https://lh3.googleusercontent.com/BjVicT-_T7vEZBWyceGLGe8DjIoIDgbo3i5QhOl0gBsRYaCstO3sqyCRq87SRbNZiPz-BQmlVHCM6UfkDMQR7gnl6QVcAF1JqEWSMaR3Ltl7-Cq7iTLZNoVukG8m3g25WFiGk4xNeyI=w1152-h768-no

Choć to tylko złudzenie, wciąż daleko. Po lewej Dolina Martwych Kobiet - fantazyjna nazwa, działająca na wyobraźnię.

https://lh3.googleusercontent.com/OLBomngdtn59YQ5JQTNYYAdoSzEonV1V-yrlbpfLw809HNXk3Kq17pJldmA4galbLrpIaqJm-m-nFOSQ7sVD48RI61mVR50T-nH2dEERFoG5VTKOTFYR7UgsVynnImaOTmT-vaih0xs=w1152-h768-no

Znowu rozległy płaskowyż. Mam wrażenie, że utknęliśmy w pętli czasoprzestrzeni, bo idziemy i idziemy, a cel wciąż tak samo daleko, choć wydawał się już blisko. W tym miejscu spotykamy jedynego turystę na tej wycieczce. Samotny Włoch, z wielkim biwakowym plecakiem.

https://lh3.googleusercontent.com/UNvH4nPzpLL5VAqtERZW4SPljaF0TgHxsgZ7nalb6u52MaGsAR-MH6ITqyIyA6OClQbgQrOnYW-rbuK1qjaMEwtUfFg7G1-Gs2AeZLDLq7qzj7shyIesBEnH4UMSWJao54ehlBVDn7c=w1152-h768-no

Ciekawa grota po drodze. Widać, że używana do biwaków.

https://lh3.googleusercontent.com/VW9odComwIH7EW9SRXHf6ptFj3hjKW0QNup6Kvvgdun3PInWoGMHLYAZmpaHzP0y7DAMXy-7s3uKz4Aomm7Zdd5v7gAytnNOGGVuQ9AfRzXvDPpkzEVzvFB7FkqzSC-rQa5DYuWV5q8=w1152-h768-no

Jednak się przybliżamy...

https://lh3.googleusercontent.com/ynl6pLgcJv6oT45iLcuzOCcjjGSakr0thiAv26TJnwI9XwXsOmL9tPbYFu-aQIUtIimxd_www50n32htnZ9aUkgsSFp5NaMU3lVuWRqTGBsMBisupWZd02W0cyQJRdjR4gAacAqPk54=w1152-h768-no

Ostatnie strome podejście i jesteśmy. Na górze jest ciekawy schron.

https://lh3.googleusercontent.com/O6F82rhmiVpKZXvs7GtH2uGJd3xuErPW2L2-QeM8wbHZ5vnyrZOYVDiT09KJBokYJU9ZyWDxEFERWhLgiMHn7b8yMr9hbjTn_ZTjaIoux259UdUFRb5KPLwfpOhhUn9NnkFFsC4ByJk=w1152-h768-no

W środku 10 miejsc na łóżkach.

https://lh3.googleusercontent.com/UoH-sMnZjAVp6kNBCTLjgFI1UIeV4-Xh_4gk9KpoX8qhascoXGiIv7o7v20Zu_U6wRqJy1XmLVcPqMGfsOfIGb5p4nnZXWtduV-2WiYZP83GUBsxDJyzmFmyCxz0r_0Xa-uTf1AogRs=w1152-h768-no

Ostatnie metry podejścia pod szczyt.

https://lh3.googleusercontent.com/gT8K4BbCMlpeaIrX6No4nj24zamr8LPyY_fukfQMjEp3ESOR-kDFgxoAKYyXaNA4uPFhace9OajpgJzw_DPs35D_zlYoUd0e1onZTg-6zCBytxlyed1cPqJhACB1foiAxTZ4NwMmjvM=w1152-h768-no

Udało się!
Tobi ma nowy rekord wysokości - 2793 m smile

https://lh3.googleusercontent.com/x1QAI260iZw0oWMSkw3rSYlyfHGTCuxXT9O4yrbB3hYJ8gHhh0AA01tk0oxxcM_t0E-Utx4ICf5UQemCFpjCUdZ6BluF6B6unOkjYfzFEmFnDw7GNbSbtYnw8iXKb2zlPQvf3j819_Y=w1152-h768-no

Rzut oka na okolicę.

https://lh3.googleusercontent.com/9l5_qKExvAJez8jHpnNyEDmAzdB7yRtHfvUxPN1WQG-1-iG3_PevOry-ily9BPK78rfUkvT0tMikaZqQYLRFKS4h-gG2G9DqwTT7Jl6h_xEo6TCk5mt2Td3BuM4Cs3_n1391SO_VJ0g=w1152-h768-no

Wyjście zajęło nam 8 godzin. Pocieszam, że z górki będzie już łatwo i przyjemnie.

https://lh3.googleusercontent.com/FdfwVg7ejLvoxGzmHqVrzBiLHUoLNOf0E9YuAwFMvJQS5y0rDDSpNwBjIgMbYQ54_Lg-o2azT75CxSSmu21inUpx3KPdG9JyprUIhWNpAZRFc1DU_Yx3F1mMAgI5lVJKaskjcmhZeME=w1152-h768-no

Ruszamy w drogę powrotną. Ależ jest tu inaczej - po prostu księżycowo.

https://lh3.googleusercontent.com/rK-NXZP4NiKLuTo00qrda3_nVT5P6O5_s_98-2gAlxukSjSBbAQ5jbdbmtazAv8u5BN_6q_95rsy3NdVYLbEjr1DIWcQvXkY0RhZ6anWyxhJuGBnEbFA0fK18TQ9qi6K_2mb71K2rXg=w1152-h768-no

Pojawiają się popołudniowe chmurki.

https://lh3.googleusercontent.com/3DESRfzXwTS8CVrrbpP-FkQArENibngQgpZLMOkxF2YdKyw2yN1-oSDKg2Fmj0e7J67YaOslxFKmLJe5ywr1eCmMjn01SgtLvOPJMXQr5jsEJRnyW9-Q0SzgQFzrs_qn3v3N_Hty3-M=w1152-h768-no

Które dodają uroku, kadrom.

https://lh3.googleusercontent.com/aGvovTDOLcj9VHhc0aGSJgMZ9CptV1_NK28nKLPouNigqwZgAHvIhzd5HVCLB-2NWPHnZJOO67v6wupdHhwAhWhfDQ5Jup_7rmbma_cST50FKUt15aubE74ElmrpOp52Xg97UFsa1Dc=w1152-h768-no

Pięknie jest z chmurami, choć sytuacja na niebie jest bardzo dynamiczna, zmienia się z minuty na minutę

https://lh3.googleusercontent.com/Pnsvfr1wviU5YbhimGm1rTgHo9l9ba82xk9YC77b5Sat_StTtPA7YiiXwyDGRAM-5xbp_5QAw212yDxL5VmKRiLPxNRfPhn70hEpHWU1YQt2Rxie2MuW8jc9xuL12AmPfXPftAp44FA=w1152-h768-no

Doszliśmy do miejsca, gdzie wcześniej osiągnęliśmy grzbiet podchodząc żlebem. Zdecydowałem, że będziemy wracać górą. Będzie szybciej, łatwiej i po szlaku.

https://lh3.googleusercontent.com/kDwVaugzw1u4avQWWlDNQG11gFFECyAG3qeCY0rZcxRwDchItqGpFCa7zpIMon7fraEDRpS95aJUPyyZXAq7EJqXMz75IQAU9RnEJyJPTzw4yOSD6nR4TIm2_--G1OF67Xwo3rX9qfk=w1152-h768-no

Z tym szlakiem to było tak, że niby był, wyznaczony kopczykami, ale ścieżka czasem znikała zupełnie i go gubiliśmy, aby potem ponownie odnaleźć.

https://lh3.googleusercontent.com/CWueeRb1ty4LMb9hbCKEM9MNAgZ4vIuaGhVek4l013ZfRz-u3OIM3oHeK7_NRUYseh2UGdOwEubboL3X9HbQBlKF_UG1VMzVyv1cePXtcxHOuK6P3D1DqP6RI60vXeUWZRuL05SCaLw=w1152-h768-no

Z jednej strony przepięknie, naprawdę przepięknie. Z drugiej inaczej to sobie wyobrażałem. Zamiast ciągle wytracać wysokość idąc cały czas w dół, zdobywamy kolejne pagórki, wciąż dokładając kolejne metry podejść.

https://lh3.googleusercontent.com/w5ovqPBwJhVS93tqda9Xq9LiZ76nqu-uUd7ggIoxnSEPBHBql2-fj-j1gO_GtqLI92f9wZ1bkWuIA7IXfoHwj1YIM_XeGteVxAkBCOoDdsAyH_HD8yt6cETRmZSez_i7m5SDlIFa6rU=w1152-h768-no

Dodatkowo trochę strasznie, bo momentami przechodziła chmura i widoczność spadała. Widać kopczyk, czyli jesteśmy na szlaku, ale ścieżki nie ma żadnej. Wystarczy moment nieuwagi i można we mgle zejść na niewłaściwą stronę góry.

https://lh3.googleusercontent.com/6X5N9hBkx_8STCCPZMzO5-gcjPWOW4QDCq66t2W1j-y4X8oNExfzeq4bM_L_3F7sEPM1iIgImJSqwEQkdUfJGweVlzoZKg16socrtKMg27sxzRSU-0x_Ot8mejz4Rvysqbk-86vPULo=w1152-h768-no

Niższy masyw podobny do naszego, po przeciwległej stronie doliny.

https://lh3.googleusercontent.com/WmJIOWFdRH3Xy_zsFLjDFqGTWk3wImD5Jhdbda4572_EeIRraL5sXS_16H10QZRhI8Hq9XelHl2QUwjRUB0EACWzpKwA9DoPFhhBFPKIt9aPVSV5g_voLC6c81wAa9cX7MId_NNnXZE=w1152-h768-no

W tym miejscu poczułem ulgę. Stacja końcowa wyciągów idących od przełęczy. Teraz można zejść nawet w chmurze, trzymając się wyciągów. W tym samym momencie uświadomiłem sobie, ze jesteśmy na 2400, czyli czeka nas 1300 metrów w dół. Moje nogi już odpadają. A Ukochana?

https://lh3.googleusercontent.com/kU2e21bCNxWzX9b-cAHm5GtMD8y0qEL6bqwb-M7Cw3tsnr5-vtirY3sdEP0byXPGmDVBsKRXnS3pKzMsszmGfE2LYmaD2TVyZwLJKDgTespid0RecrGue-0XHS8lM2O2GGViwBSRIX8=w1152-h768-no

Mimo trudów, nie potrafię nie zachwycać się otoczeniem. Spektakl chmur i słońca wciąż trwa.

https://lh3.googleusercontent.com/Q7nZw7PAFTwTK-_ldbYu3fsehkpyOqLM3u81qK8JasOul5mG7Z2gepYfeYJODXJ-NOrju5NU7vCKkVV3yT-nVHd2h6U5dTr6Fv-rpwRg3Zc67WCDaCBwO934eAO0lrAYptpCZy3jUOE=w1152-h768-no

Równo z zachodem schodzimy na przełęcz.

https://lh3.googleusercontent.com/WuxvbdxB4haG6duRYqFis5CA1bm7diDpeqzNbYfs_FvPmH3zxdU2zdrRct8Hr15FqbCwYHtONEqiR2Mm6W0IzJfQsC6BhfLVRM6T5agVm5CvY2kRy0qQNI2D5DPAbqaaN7UI_DYM428=w1152-h768-no

Z przełęczy nie jest już tak stromo, ale jak to zwykle bywa ostatnie metry sprawiają największy ból. Do auta docieramy równo z ciemnością. Udało się zejść w 5 godzin, ale tempo było na max możliwości.
Bardzo ciężka wycieczka, myślę, że spokojnie przekroczyliśmy 2000 metrów podejść. Plan maksimum osiągnięty. Okoliczności przyrody - powyżej skali.
Była to jedyna wycieczka górska tej części urlopu, ale za to bardzo porządna.

C.D.N.

4

Odp: Spokojny wrześniowy urlop bez napinki

Część IV

Trochę zwiedzania najbliższej okolicy.
Było tego naprawdę niewiele. Nie jeździliśmy w znane i oblegane miejsca, tylko obejrzeliśmy to co mieliśmy pod nosem. Jak zawsze byliśmy ciekawi jak wygląda normalne życie w innych krajach.
Najbliżej, dostępna z buta, była Ortona. W niej jakiś zameczek, mały, ale wstęp wolny.

https://lh3.googleusercontent.com/Dhx823Q9q6Baxqarz-RL2DXlIsIeTuUFKsV-I5_ubS2DHdvvssE9Sf-a9iUCfXWuBWQFsW4eWzYLYJ8iTxiW_yj4Lztwq2Vx_oYifRKpGqXmrCLgxt1t6VksZwjRKEMQeFDhaW8rb6M=w1152-h768-no

Dość nowa starówka.

https://lh3.googleusercontent.com/nSaD4pv2QuTDumtupDCH-9FnapM8iqHjn81ZGofwkcLt2xGOmEKBwnIcWvrpiH0XWU7-_dk4OOurPABw27RDR96uGW4AtbwHy18INzW356lLF__rAC1nVxHiycBhc8awWLvFYZIlSOk=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/dCDDYHzXwa8TdvlydW1nCESR2-iOQqjlzsGAofb4ZeOT5FjEdmJ38AI34JE8T9twl3e8W0t1YTE_Qzb4xks5F8XUtAy1PWGq-j4wJhkG6I36Eih5X7_tpp9ufY7o4j8hPVru5LSoL8s=w1152-h768-no

Ciekawe podejście do koszów na śmieci przy głównym deptaku.

https://lh3.googleusercontent.com/HHJhTxy-spaIzcBFqy_aR8oO--yYlj1SaF0DVcF4hj_7SEsdGBXJf4Aj3OadCNTE8JVDbAaRojh55ycvsRbQ9nKBVx9Ha2fr_oW4LQcJDtb_h7GfA156x003y4N3pokK3zjjPU-Y35I=w1152-h768-no

Bardziej atrakcyjnym miastem do zwiedzania jest Vasto.

https://lh3.googleusercontent.com/pc8hgqKI82x912kfRzYahkgBHT-RQnJjKCBI9stdPFoUyP6LN0cUNMwrCUHsSL1kXV4weoq0SfO9KUinxuXx-oIDtf1LWaBPH0fGB2k97zeZ2kKuWF93CGu_TBfflcQU3ceeCrctb1s=w1152-h768-no

Jest tam już trochę prawdziwych zabytków.

https://lh3.googleusercontent.com/Z_3uWLTVXeVRoZPHA7mrRfZGz-gXhG38ph_ojkeo-ZUoZVco_1wFcKbmz7nL0ZmFs1cw0Q9--63qTjGr3ZWlqwC08zXM4pyVGZNv5RmCbGljPCp3Sg2U5FMnZCvNYP0q3R880F-Mb2U=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/CsfXPdOHikAoPZIop27pzuqw-eW_rURUUClb3dzewvHI2_qUWa7qdMzzxLsDrPiYzJBsso5ftEUp_9PN8_1l62-hTejvBOZZJWS09OfujL3i01fn6AJr7lKMRNHQGyisJZCohPD1vz4=w1152-h768-no

Dużo użytkowej zamieszkałej starówki z małymi domkami i wąskimi uliczkami.

https://lh3.googleusercontent.com/45D4TC_nAjBKxTjjSX1HIQOHMUGIe70nCudDjyllk1NmUYds3LPsqr3VVyoTTg44vXn0kdIWlVQiCM8RnVU-6QvJMxbKFRELeDydKIjUpr4vE_WiDqf1d1MSkWKgJ-KCbssWu2g7Hxg=w1152-h768-no

Znalazłem taka perełkę, prawdziwy Fiat 500.
Jakież to jest małe autko w rzeczywistości, dużo mniejsze od malucha. Kiedy robiliśmy sobie zdjęcia uchyliło się okno obok i jakaś starsza pani zainteresowała się co się dzieje. Okazało się, że to jej auto. Zapytałem o rocznik, musiała skonsultować się z mężem. Ten Fiacik został wyprodukowany w roku 1970 i przez całe prawie 50 lat swojego żywota miał tylko jednego właściciela. Wciąż na chodzie, wciąż używany do normalnych potrzeb. Piękna sprawa.

https://lh3.googleusercontent.com/rZI-y-tXEnKjZeCjQRsGFl9v2xDtu-kWqJbkKqJ6GDRwq5TN5e3bneIfC6F0hY3P1mgKz2f5nm2-OrQ0m8c5bdG5JGARPBr8on01CcDhvOYnhfsSSlc0sar3luiLDGLjIyekCyugfAY=w1152-h768-no

Włoskie kościoły, jako katolickie świątynie, powiedziałbym, że bardzo podobne do naszych.

https://lh3.googleusercontent.com/05WS6kl4V5z1uvCph38Z1J8oUymqfCYpwEFoIw50aKubshp3sMH0hkg-f8Lnpr7X-LlzZ5OC1TVWH3QhKQztRxEZIf-PZmoYRj-l4p7Q5WKr02Hrsqkz4C6hHcQt7t7iuWeTLCsRdQE=w1152-h768-no

Chociaż ich lokalizacja często budzi zdziwienie. Często są obudowane innymi budynkami i giną przytłoczone np. wyższymi apartamentowcami.

https://lh3.googleusercontent.com/wMoKvC8QpPJu9s5T5v3lFc5Jl04FNhdIZ_o_8hNFEFZCXkdKmoEsj0wqf9k-6JLQMrvbj3XRd97OS2rEyb1XJkZFmMs-BSvm2hI1hJr0iPpKJArN45yGVvpjKKTmGvnpDMYtLMM-m-s=w1152-h768-no

Odwiedziliśmy też takie większe nowoczesne miasto  - Pescara.

https://lh3.googleusercontent.com/3NGPRs_HHxd58cDMty29SBWjIdpgyGHr-LGEzNY8BG4NaiHrfTVUSGzf7WjQwVrWZ8uGlQuzzPoTu4cCsqo2gb-jub8o3SYsGjdhf0KmyzJS9nifmxggA3Zb6LdsuPoBEZ4OFyq8-ok=w1152-h768-no

Przy plaży mają tam ciekawą kładkę pieszo-rowerową nad rzeką i portem.

https://lh3.googleusercontent.com/2PjNDBQ7JLBd-FR63tnVs0WWOMXLzqTbUWR-OBCtsfyHYbkyrIR7nHuQ0A_zwql7Z1YeNnxRb5yXCqIlESL1bBE0CeLwVuYmeLuIQto7w6DKWNb1Lqo7j1QuFb27HJZXsEJ3GR5Ptks=w1152-h768-no

Takie zwyczajne włoskie ulice... tzn. te ładne. Brzydkie też są.

https://lh3.googleusercontent.com/pvhxSucucp663yPvqZehkRXJVH4IksXqiupBWZYW-V2znI4cTubtQJeEi9Sy88sHUw7rkXHqqGyYQPZUbzHBr8go449LnCZ02WQ1T4wztteMy-K6w3qLgxq-O2oLr3TAgD4v8Xtn-6w=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/PG2LTUO2E7mrrCodGwLS1rwQqYLGfxYaWtP7-ZGplGN1aP78Eq9aeZD6kEBr2qOcyp1EbLj3m-5B80911XdwsAK0zkV-k4vF0ZN8POJ4SNVxdN3dGBAbJV-8IAYPHWhjeoFMJau7tQ8=w1152-h768-no

Na koniec parę słów ogólnie, bo Włochy trochę nas zaskoczyły.
Zobaczyliśmy spory kawałek kraju, bo dotarliśmy dość nisko w głąb włoskiego buta, poniżej Rzymu. Na miejsce jechaliśmy wzdłuż wschodniego wybrzeża - trasą adriatycką. Liczyłem na to, że będzie to coś podobnego do trasy adriatyckiej w Chorwacji - niestety nie. Cały czas przez miasta i miasteczka - praktycznie nie było przerw w zabudowie, bo w pasie nadmorskim zawsze były jakieś domy, niezliczone kempingi, hotele. Żadnych ciekawych widoków. Droga z jednym pasem ruchu, sporo świateł, radarów, bardzo dużo samochodów. Odradzam.

Wracaliśmy ekspresówką, dość główną drogą łączącą Rzym z Bolonią, idącą przez środek kraju. Zaskoczył nas bardzo jej fatalny stan. Jak nasze drogi pod koniec lat 90-tych, kiedy nawarstwiło się kilkadziesiąt lat zaległości remontowych. Były długie odcinki z koleinami i dziurami tak gęstymi, że Tiry zwalniały do 50 km/h, żeby naczep nie zgubić. Sypiące się wiadukty i mosty, z ograniczeniami 30 km/h. Drogi mniejsze były również bardzo zniszczone i widać, że od dawna nie remontowane. Tak że ten głośny przypadek zawalenia wiaduktu na autostradzie to nie był pech, to było szczęście, że na razie tylko jeden się rozsypał. Drogi we Włoszech są o wiele gorsze niż w Polsce i w innych krajach.

Ale nie tylko drogi. Wszędzie widać biedę. Mam na myśli budynki, które powinny być kilkanaście lat temu wyremontowane, albo takie, których budowa nie została dokończona i straszą porzucone. Wiele nieruchomości jest niezamieszkałych. Wszędzie wiszą tablice z informacją "vendesi", czyli "na sprzedaż". Włochy kojarzyły nam się bardziej z Albanią niż np. z Chorwacją. Od lat słyszy się wiadomości, że Włoska gospodarka jest w kryzysie, ale na miejscu to naprawdę widać.

Patrząc na samochody, pod względem ich średniego wieku i klasy, w Polsce jest obecnie lepiej. Tam wciąż jeździ sporo seicento, stare i nowe pandy, pełnoletnie golfy i polówki. Oczywiście są również nowe wypasione bryki, suwy, ale u nas jest bardziej na bogato. Czy to kwestia mentalności (że dla nich auto to rzecz czysto użytkowa), czy zasobności - trudno powiedzieć. Styl jazdy Włochów jest inny niż w Polsce. Tam nikomu się nie śpieszy, nie ma nerwowości na drodze. Jeżdżą powoli, spokojnie, ruszają spod świateł ospale, zwalniają bardzo na rondach. Ale z drugiej strony, wszystko jest bardziej płynne, bo włączają się do ruchu na zasadzie wymuszenia pierwszeństwa, łamią w ostentacyjny sposób wiele przepisów, wyprzedzają wszędzie, gdzie się da, ale dość spokojnie i bezpieczniej niż u nas.

Z drugiej strony cenowo Włochy to drogi kraj. O ile kwatery mieliśmy jeszcze znośne, pewnie z powodu września i końca sezonu, to ceny jedzenia w knajpach trochę hamowały apetyt. Trzeba liczyć 50 euro za posiłek dla 2 osób w normalnej restauracji. Na dodatek ta niepewność, ile wyniesie rachunek. Czasem nie było menu, przychodził kelner i opowiadał co mają. Nawet jak menu jest, to potem do rachunku doliczają różne dodatki, których się nie zamawiało (chleb, woda) oraz swoje coperto, czyli taka opłata, za to, że kelner przygotował stół i przyniósł posiłek. Natomiast gdyby nie patrzeć na ceny, to żarcie robią naprawdę dobre. Zauważalnie lepsze niż w Chorwacji, czy Czarnogórze.
Jedynie wino jest tanie i dobre. Jak się zamówi wino, to przynoszą od razu litr smile W markecie można kupić wino w kartonie za 1 euro i dla naszych chamskich podniebień naprawdę nic mu nie brakowało. Wszystkie wina, które tam piliśmy nam smakowały. Najbardziej takie kupowane prosto od rolnika.

To tyle takiej ogólnej gadki.
Relacja się jeszcze nie kończy, bo były atrakcje na powrocie wink

C.D.N.

5

Odp: Spokojny wrześniowy urlop bez napinki

Część V

Wjechaliśmy wgłąb kraju. Otoczyły nas Apeniny. Już po drodze wyglądało to ciekawie.

https://lh3.googleusercontent.com/FpvPWe9Hftben29Z9lLyxxFuMojOOAPdnzMyGFDm5Rn0GhoeKW9jF1ihj9fCrkSNAJTfkUIyN5tivu43TcYgfVx6yM80DyESXaURjeNl_9v4wIRMvYL9qbQWxosWI-TZeL91gNF0fOQ=w1152-h768-no

Jest tam wiele charakterystycznych małych górskich miasteczek ze starą zabudową.

https://lh3.googleusercontent.com/_DSzW7tq3JySC96jMPo8mGeptG3EFXEKcZQ2QmeXuVpJBgwX1Bt-dGjMWWH46DEbjEqAUvnNRTZhZr4i6JGA_NFhW0YkJCBRRaaDZ1S19kGjgSy-f0h61ESDQj7NkhOjiFSmBjJr0lo=w1152-h768-no

Zatrzymaliśmy się przy jednym z nich Santo Stefano di Sessanio, na wysokości ok 1200 m i udaliśmy się na spacer, w kierunku ruin zamku Rocca Calascio.

https://lh3.googleusercontent.com/YffkH0XZh7JnkRn2I3lFjLMHILYhu_kb-DlrAGmjUcymlhQG55BSmRiSJG3dIWk4i4Uclcn-hUg7LPk04sD0vd-fVcbFx9_koBkLgkGra6-M_pon2PJu1icYllT8tN9MkEcFjeTCgkk=w1152-h768-no

Tak wyglądały pagórki przed nami.

https://lh3.googleusercontent.com/QyT19MKJRmUUw1tqW6GSAgmSAyGyxUgSj7nFT3TpmdecaQ6h_-bbtG0fX5d1b4YZFS05-9iPGIGw60dpPccca2NTg-lHsiAs3gqQZmjLA7ZFabEH1GvF2z8g9RpnAsW6jN7X8F_7EUE=w1152-h768-no

Okolica bardzo mi się podobała. Spokojne wzgórki porośnięte pożółkłą trawą.

https://lh3.googleusercontent.com/BJ6vngTipSZRrWPeFCy64CgP6CInrU65FabaFadllRr6GVqmP-KtV2KefrCKMVTqYnuaLD1O3UbXnquNQ4I0BKFH1EEXj1dHXfCjtPVF6m5gUhX_6FlJuhU2dGtdDqTeXC71XvGUYHc=w1152-h768-no

Niestety jak podeszliśmy wyżej, zaczęła wyłaniać się jakaś straszna góra.

https://lh3.googleusercontent.com/YtYPbnPxLIKoWtnC5FudEUez2QU5QAMwhUobeKXfHtmjFAz77NpBUQEyk87aLI0qV1NdJfkVzWe176NoCXeAVDN-Y0vSHczxAWvF_wdNjiLIcbSPhNCW26thpS-X-wQJcI0C-Ec2_rU=w1152-h768-no

To Corno Grande (2912) najwyższy szczyt Apeninów.

https://lh3.googleusercontent.com/BldipYoS1pXxNko5Z-ar6rRXzcDvSEwhRT9FlYWGmL-omwO3XyWD8XlAremAnoaEZo5udqCZA7jvkkqDHoVs9F6bLH3sKRB_qDoMi5TS-UbO1RmLh5DX0zP5hJWN6TlS_dGDLTa6YiE=w1152-h768-no

Pokazały się też inne groźnie wyglądające szczyty, np. Monte Prena (2561).

https://lh3.googleusercontent.com/djoAn6n9LP6NxeOBDzh_wsiAltWP9RvJSm--N7zym6-g1aOhi8v13WVZzYxRUaP6dxExkADjid37Bd8z4yDpWJCyM0-XaMJXwwcbRBFzglC9NKQoogw3UxKLKsWBV0byWcZUTAtqcyo=w1152-h768-no

Na szczęście to wszystko gdzieś dość daleko z boku. My bezpiecznie szliśmy ścieżką wśród traw.

https://lh3.googleusercontent.com/SWpa16E7OkteTXjjGnsJib694YSHNgdob002f8V0HuaulpC4ouyp9wYGj3WRupbXo7v4VesCUi1oMdRIx7qDZdMlpF70d7vGTUQVlRy7Hfjds9D45fjVaJCr3aSCiOsHGlTMJ65thEU=w1152-h768-no

Ukazał się nasz cel.

https://lh3.googleusercontent.com/WOVouYDeW_rFLNV-1UtY-V_PHlPBkqAi0GXpZrUVXD_mjWPz52KATDdtPU0j02tAmPL5USMjas3svWah6PjZLcFHm7Z9EWLO5exCJbSQbAImhpq8xvV5z5kDMVUnQBOVXDy64w_UptM=w1152-h768-no

Zamek całkiem spory.

https://lh3.googleusercontent.com/wUHNDt4cUqWsOS8v03ZofHYmPPMLgdMz3MT-YHVvrphDr_mcCeufCpDI2wYUik2DBrn_FrlY-V0iw6JXBIj8wnLxd_R43Fc2OkubgTUk-Px91s0Equ8ROQU5Yj8TumHPL09sdmg4XdA=w1152-h768-no

W remoncie. Fajnie go odbudowują.

https://lh3.googleusercontent.com/SQoYL9iWgyX_4zVRCNn_u29EQyr_PmT5fryZ6nTRcP7v42SUR7qkWanKE3gp_QtGSUcazvuf4tBgWxELTFUyfSNKB5yrhRQ-63hnbn42AQDuyOuNM1DedIEtEzpd_KH78VIDJZIImXg=w1152-h768-no

Widoki na niższe tereny. Mniej więcej stamtąd przyjechaliśmy.

https://lh3.googleusercontent.com/33s749fBa3dhvLe6CD2sY4w2jMQB96rUq0O9RPzX91d8anyNDkmcN9WWuPz-UJcqIa5W_3Fq4M8kF9QKcv4WalLB5hN-oVJ4tfcC56VebejhfzgSq7Qpb9UAFhbMYhhdYBhULL-5ywk=w1152-h768-no

Widoki na tereny wyżej położone.

https://lh3.googleusercontent.com/QSJDVZ-HfdGbYrmqr7GuH39oBJHupLFzIsySvU7Q9os3oSH9OiyWr6G9lC7F1IVPJp3QGZAzi7E-RMG_mMChxntnP1QuHHqmkoLdEfmRCDVfe4fn8HOeJ00tGo18QGQZUCGGU7YZ8BE=w1152-h768-no

No i te najwyższe też ładne.

https://lh3.googleusercontent.com/HHbDZk_PiAVIf37KJOKbm4Ae8i6eu-QWlEkZ8SolAvtlHKNMtOk4EZNFYK1W01kX_rGAGTCuj6_L8DRZffkMuwahQopjV2Dj-Tqvr_Lzu2MDP-_CJZCAomBMWik5GcX-PbCoRkQGZ78=w1152-h768-no

Ciekawie wygląda stąd Monte Amaro.

https://lh3.googleusercontent.com/2bkSarxF7mqWujgtxCsj4mXC6dd88etJ_QwsGKsr1CrBFZM55y4zjLQ07vMtZeYQ1kT1aduN7DWjh6lzyuiwoO2Vq-2cKgU9jAXfvkL1VM2UQN3TTROTEh9QOPVwEOqZbkR4DyHjyCk=w1152-h768-no

Jest jakby przecięte na pół, sporo wystaje ponad poziom niskich chmur.

https://lh3.googleusercontent.com/CuR_5tp9ZyldCStBfCErzZQkmz6TjEy85-zks-dxwR68wv0yNXpJeQSnZ5KATrdTjxtGrnlpubXCnoecpigezF_Kv2cDmS1GscB9cLe6qs-Fcf-EvTTjcS1lzU_nDMQQJeyR8pX7kYM=w1152-h768-no

Zwiedzamy zamek. Jest sielankowo i przyjemnie. Niestety wieża już zamknięta.

https://lh3.googleusercontent.com/arS7VE6-U-7VrWT34Q_UCE1MYeplsOzJ6lSBqq7shi-ja3XKVOFZG9fFRJcy7Q7LoS6_jar7gXDkWYF1_EnrdrUouPRTA6ucfNozZX9zZlbpiPDX5kUiWAb5awXvVTZxaQDssm2qq3E=w1152-h768-no

W drodze powrotnej poprawiają się kolory.

https://lh3.googleusercontent.com/uw9uvyjdf9c2ljtP-r-WOmaVW464I_UamPtDhOiIEpVJ6UY1nVApkX9Z2pwxt8pu2I7zKllYTSfw0ihv9d0qu7Vziymc5GLMgj6ZbNv_ML9qfbp1uJ3u7F_DU9U25qjtUDKsm4dZY9k=w1152-h768-no

Troszkę modyfikuję trasę i wychodzimy na szczyt z krzyżem (1458), który szlak omija.

https://lh3.googleusercontent.com/tsayzfFjqRBTtfyKp-gSLWDtrVkiIO10qnDRejOVz3a9OqDlLD55w5toR848l3ptiB9JrXeZoOXYwqS39NeabQPcXlAJOznLEW-k5QVuTpE4a0-_6cC3E6xtBjl43WNAkwEJGzYpKCE=w1152-h768-no

Zamek na tle Monte Amaro wygląda stamtąd ciekawie. Znowu jest złudzenie, że góra nie jest daleko, a to prawie 50 km.

https://lh3.googleusercontent.com/x6YjNNoocqSaej20CFv30xryK-gaD-NNoDtStvkXJfNLMJXwF7HD75K9Ott4rpyb4JtlyoAil3hyJRT-aQNSALD8cbcxjQ-JpNA7VNy5ErPTxjIiLW5a2BKpG43AhifbvVAcWMI8n_0=w1152-h768-no

Często patrzę jednak w stronę bliższych nieznanych gór.

https://lh3.googleusercontent.com/a28w6BV8kc4-fgjMwZGzBbTZESM7h2h7_tTz27eRvE8bQoh9bgdOJ16bPOMTBshpO0m336vVIGpv_zJcyv4GlBnYRIo0jgQhq-sYyp19P7ehvMhy9OBGXX_iUwxYKazgkcLr6Wrcrj0=w1152-h768-no

Wracamy do Santo Stefano. Idziemy w stronę zachodzącego słońca.

https://lh3.googleusercontent.com/BUvVrDFMcepKiJmWkRzVTmDG4xE5V_XwSCC8kKPD_X5TqPvFKRPlbLT0h4aJFyOCCy5vAMf-ofPnqHh3Th6knV9AhtM65hEbXv84z6_Ea-R_0q5URc0UhFXxxym1b05S6KuO6Usy-Uc=w1152-h768-no

W miasteczku trwają jakieś szeroko zakrojone prace budowlane.

https://lh3.googleusercontent.com/_ay35qcaaBpDYUBvoyE_6EHpFcrhbxURVjCzeX9G1THClPL2Jo8eh1n7Nxa93L2Mu9mdCDfcdBc1x4M4vXrlWnryAiF-P3xf4pA9BDdTx3aFUqTI_92VSVwizxFi8AU9bRDqVFDr-OY=w1152-h768-no

Jestem podekscytowany tym, co przyniosą następne dni smile

C.D.N.

6

Odp: Spokojny wrześniowy urlop bez napinki

Część VI

Następnego dnia postanawiamy sprawdzić jak smakują te skaliste szczyty w najwyższym Apenińskim paśmie Gran Sasso d’Italia. Podjeżdżamy pod Monte Prena i ruszamy, początkowo spokojną drogą wolniutko nabierając wysokości.

https://lh3.googleusercontent.com/IK8auCi8-ALbCCVFvD8FJe3nZb_zT7A5SeLLNSnh2gZ9z7HeuRfEFqGELJqbKeNSlJuYq87bfBoSSKUe3W-S10EARP8rnded1CYpxYSMx88CvcN-S0K4lGg_k91RBb3kGVTrG0CMhnA=w1152-h768-no

Spotykamy tu wspaniałe okazy Dziewięćsiłów.

https://lh3.googleusercontent.com/gC98Xb8K7MA6CDI_JYeh2L-Qq_dvd6M9KsMNo6JoZ_C8c5cTeeWKscslqperj2-hsIt7w9uzszmq0gn4H7MrVoi8bf_xpVha6Co1jhTfpa9SL8tPUJrRzwth3wBkAw5v2bfl-Hm7SGU=w1152-h768-no

Potem szlak staje się ścieżką i wysokość nabiera już szybko. Nasz cel wydaje się być już niedaleko.

https://lh3.googleusercontent.com/1htmgMQ449vBZ0bNCLpBrhlz4xCsGHfkmVmg-YcsqzhXbxEbf07aCI50ujEi0aCnq9JccKpahGP7EpqwtjPZWvcXWSc6iEgHa7RQ4IdDTWzKoy9lxIgRYXr7-AmR0o3DwUKsfL5Yftc=w1152-h768-no

Krajobraz zmienia się. Zbocza z trawiastych robią się skaliste. Skały są bardzo kruche - taki osypujący się żwirek.

https://lh3.googleusercontent.com/QEtS7wrqFTFfL_7k8TDpUTFoNNXDI6qjdCAJ8cIkVPxBR17I7i_XnzssRA2t3v5wadSzqS23MI592pexT8wHCyEaQDK-7s6-IeSCC7WNLJ5BEHDye9IGHheHbSJRHxj-1VDBYP9N4w4=w1152-h768-no

Widok wstecz, na równinę od której zaczęliśmy.

https://lh3.googleusercontent.com/bO53hP5F5BoXXJjB3Yo7JO590Kzp1QIvoStPtqc-ZR8-FMss_R35PiNt17T_Do46DpwcM4jwiFA6yurQm_qpG_BeKyJsz8KMZMnZQ7ZXq_hZwPjkO8hXsw0TaPF1pc9uwp4AcViHIxY=w1152-h768-no

Mniej więcej od tego miejsca na mapie szlak zaznaczony jest jako "umiarkowanie trudny" wcześniej był "łatwy". Jak dla mnie trudności nie ma żadnych, gdyby było ślisko to co innego, ale w takich warunkach dalej jest całkowicie łatwo, co napawa optymizmem.

https://lh3.googleusercontent.com/cmXotn7iHH2Gv4NARLp6UPDsp5XtWTElgK9x16zCRpiWMzw9obJr2jV7U1edpaP1bAuZpjTOd3aap-QFk3E06e9Vswav91kotxphiCdwnM9z6zcRX9a536AQFNb_ByMjtRrrXGwYnhs=w1152-h768-no

Podejście na przełęcz robi się coraz bardziej strome.

https://lh3.googleusercontent.com/kLab1WCaaNwMTDhFMctAizfjmoXsmnniAoIOhl7O26CGC-g28fIuP8Ex6HP-gIhEXa50K5zRKH4ooeidItkbXoqcODEzV3lZqYmUt7Wm13zIOjP-O8ZHGa0V-h03FrrUGVpW7-4heL4=w1152-h768-no

Jesteśmy na przełęczy. Nasz cel wydaje się już naprawdę bardzo blisko, choć wygląda groźnie.

https://lh3.googleusercontent.com/lqQBO_4mIeIjSzjXhHVaQeiGq_rGxe5GxbxvgWjyo4KrpQzM2CXbc9RgRaTT33M9w8wmFA2yqDJtXgv3TV0tGJ2AqxF1VF1x-Tpuog6MNA7BZtN7Xl_kzzn3o2fHRFUPt86ESa4ac0U=w1152-h768-no

A to zbliżenie na szczyt po drugiej stronie przełęczy - Monte Camicia (2564). Co ciekawe ta góra jest wyższa niż Monte Prena o 3 metry, ale robi wrażenie spokojnego pagórka. Również wydaje się blisko i mam taki chytry plan, że może uda się ją zdobyć na powrocie. Na razie o tym nikogo nie informuję.

https://lh3.googleusercontent.com/2vSoxMpsUwMzv2O6no-f0mYKrSEdP8sp18obtbtbUp7bBFuOGxaVuruZX14csoeWpxkWYQFfP133qwYS3b5q6MWtG-WqDEPcgwEkRJs-ti1ayBbFFE4PfuoVEvYtnb65k2rYV6vQr-I=w1152-h768-no

Ruszamy grzbietem. Pojawiają się małe trudności. Problem w tym, że wszystko jest osypującym się żwirkiem. Nawet takie dość proste miejsca jak to na zdjęciu, stają się dzięki temu nie banalne.

https://lh3.googleusercontent.com/xG-ESrxv_q8ficJxBUdWB2KsaHb0U7twB6QE-odf78tm-BTg0XQk5UxGhf1bHkEr8Mbw9Y_L7iP6FTM6ouXJYafEv9PxwnZ1muEfNwBU-wcggAFgxYijeuMa-jGNxDLxKYKBzgfMZsk=w1152-h768-no

Widok wstecz na Monte Camicia. Jak widać, od strony grzbietu, również jest skalista.

https://lh3.googleusercontent.com/MpbDO9Gw_MVEmiMoXe1UMzu-c2xQMUSsMeFNeWFeuyn3WGAszW1txYGggP0fbc4iTzGtkkgnYgcbCSH0xg7iBuf4eTIyBpaDuKGF2ImZwZ5u1atRF9ZNV6C3NzbciUyNFO6WWRy5qHA=w1152-h768-no

Wchodzimy w coraz większa stromiznę i coraz większe skały. Pięknie to wygląda, trudność wciąż wzrasta, choć ciągle jest prosto.

https://lh3.googleusercontent.com/AQCiqAXHndBA3Z3dp8ToIQXoALFhhD7E1OxCWYe0NH9lj9mcWB0FPEBm6MjfBUTdnSpRExsS7AvdD1MVxfMlGIAvEKsj2XiGid0Luzom4aX5LFmbtFmeV7MkYNYTC4n0gBDH9G2C4ak=w1152-h768-no

Krajobrazy znowu jak na księżycu, choć zupełnie inaczej niż na Monte Amaro. Jestem zachwycony.

https://lh3.googleusercontent.com/T3yHXr4ERNSow1HL-6gQflgHUJsSdpUerFP5MtUrGF_KeM4IIZiMFQ3ayxfQxBHbEm6aTTfns6amu5UcUdjYo5RscPfolyhJVNFs87bMK8RAUg2v6H24WpvuEN8xRFHf-D5nAQmhmbw=w1152-h768-no

Znowu występuje zjawisko, że idziemy i idziemy, a cel jakby się nie przybliżał. Myślałem, że dojdziemy na szczyt w pół godzinki od przełęczy. A tu godzinę nam zajęło dojście pod podstawę góry, gdzie zobaczyliśmy ostatnie bardzo strome podejście, zakończone wręcz pionową ścianą.

https://lh3.googleusercontent.com/ajM9ceEUwt3HNPTVIG61IAMSF1BChISqqAagPPzFnHzbbVTGmDldaisMPdH3sMi2RjvCXZHg67CRTEFWPxDS3WOBxLNzlHaZqRB_IMTY-a4MKgUJsDP3ztnyMLSAg24Bth1vm2zo8Bo=w1152-h768-no

Troszkę zacząłem się obawiać o to, czy damy radę w komplecie. Przypomniało mi się jak byliśmy pod Mitikasem (najwyższy wierzchołek masywu Olimpu w Grecji) i tam też była taka ściana, no trochę większa, przyznaję. Wtedy Ukochana nawet nie rozważała próby ataku. Teraz spróbowaliśmy. Spójrzcie jak Tobi patrzy w górę i zapewne obmyśla drogę.

https://lh3.googleusercontent.com/uyraQsghv8KPQZllb46yTCPEN05stGmKPRrRXhWlEpFSqZUsiPjux7n9Zj0sYIhudeaO0e2-5vCEX4v37pd5VUjR4dOleqh3Z3vBBbiMq9Qt1E_2vcbXzsX9inDvRYvuhzKBQiV5gt4=w1152-h768-no

W tym miejscu, na pewno można już powiedzieć, że poziom trudności szlaku znacznie się podniósł. Najgorsze jest podłoże, tu naprawdę wszystko się sypie. Nie ma wytyczonej i ubezpieczonej jakiejś jednej ścieżki tak jak w naszych Tatrach. Ludzie idą szeroko, sami wybierają drogę. Mnie się takie coś podoba, ale widzę, że są tacy, których otoczenie trochę przerasta. Używanie kasku jest jak najbardziej uzasadnione. Zrzucone kamienie lecą długo i są naprawdę niebezpieczne. Wszyscy są uważni, ostrzegają się wzajemnie. Ludzi jest trochę, bo niedziela.

https://lh3.googleusercontent.com/mmUoIJpvsZBhptCuuQDlRMoPsuQlBnngwMqQDDvQ030N2XTVRQRLUpHpOJo9nmAh8rk-qkB22CzjU22mgL95rmSGVQLt6ltHqcRAtR8JwXh-pF3UYviPEyFcgO_SZGVqTEIt_J0XJI0=w1152-h768-no

Najlepiej radzi sobie Tobi. Jest szybki, bezbłędny, a wchodzenie na górę sprawia mu autentyczną frajdę. Patrzy potem z niecierpliwością, gdzie my jesteśmy.

https://lh3.googleusercontent.com/DpsPa-bWI5orSW-CZBW1awfXcO-KoJ1kMT1D6RL1yMc9aZE0KvTzt3Atpdxb0SXxs6Ty8-8WWHUGVKpu8HgjswfB8g5-Mk1oV5gjNk2dq03DLcEOMB9AhSVtDwIdOVB_2_67P4bM1bY=w1152-h768-no

To już końcówka, prawie się udało. Tobi już na górze... ziewa.

https://lh3.googleusercontent.com/10xOFtrjUW4W4Ebuqu5eMmDvYwY52MFWYzkROYyHwX_iAjto0ZhF_NmOzEz4CcofI2F8kqTDKEEu0S6FtCFM-PKYD434QPjT3FRJlhRS6o3GNDtUKZVJfroexaGMbo7bj8BAZQb0GnQ=w1152-h768-no

Widok na północny wschód, w stronę lądu i morza.

https://lh3.googleusercontent.com/zqrSmVEJIuQiuYqgufb2SQiATr-SScVFNCpvr2LmY3fOk-m-yO5L4XYLMATrunpCukEDbOdoTDukpTVSbqiI23wfIpCpBTN3zKtqryCGDmZv-5If4j2JayjoJ_R8K_DDOvFP7WLZvPg=w1152-h768-no

Na południe, stamtąd przyszliśmy.

https://lh3.googleusercontent.com/QBuBlJAkk7969b1iEaUvfnt8oc21bqRzwvigkhukkb1jWFNTjtczPyUSRkxuqgClaTr9aUc8tTM8S30J20xZ0zRbRrGaVxi2kDYCEBKRwi6XlxSOpI-mao-m5xtYe0jk3l_rsz5w6bc=w1152-h768-no

W stronę najwyższego szczytu - Corno Grande.

https://lh3.googleusercontent.com/y9DSYW0uFahLjjHLcoLt6uq0fAhctRZFsXdt_LYC6qOseHr0ueMuGCxhuvXmwE1ZtaeNS-iiRcvVBP3NDSev50Smi-HilXiInElXohw8B1VbxCMuJADIZY2e7pHRhUvu3ejUC7UF6no=w1152-h768-no

Fotka szczytowa. Jak widać przyszedł inny czarny pies.

https://lh3.googleusercontent.com/7KLVJEyrdIC1vp6M2V20C_TUkNnRLkmua9-1UohL1bvbBz4tbayLJsOe-MLaifMnz1sXUOvH8alTQppgp4Rc7B2YHEd3BYbc44sbWKo-mb5jh08-5okaQ3mXI3tqTiW-YwS_qYJlHOY=w1152-h768-no

Wkrótce okazało się, ze to suczka, niemłoda już - 10 lat. Wyglądała na bardzo wyczerpaną, wręcz padła. Właściciel powiedział, że całe życie chodzi z nią po górach. Jeszcze daje radę.

https://lh3.googleusercontent.com/8mv6i3AyZH-cq4_IjqUJxg8jbsV2eQng8OFdyuw8FM2zDQDiIQEZoZZYKYmdwmedFuOigvLbs9hmwjoiPdjzE_80i2_Qu_l08g2AfIDrGmIou5TIQj9oD0C2ui08QIaCQsr_2EJwHmE=w1152-h768-no

Po Tobim zmęczenia nie widać. Chodzi sobie po szczycie i zagląda w przepaście. On chyba naprawdę lubi wysokie góry.

https://lh3.googleusercontent.com/dmO3v6Nl-H1AwonlKMiFpLiT5D4i5D7vIggZHiVsIfTqnRHJtCKZe2WfKbE8up_aK7Zm_P2LwTwdjmfag4hMW9klZA5Z1s5Yfq3TEs2gkR6dDHVH_TACCiYBlwgJk7Qv2KsFnC01ON8=w1152-h768-no

Znikąd pojawiają się niskie chmury, które dodają uroku.

https://lh3.googleusercontent.com/lNVR1XiFtTG79CQC3W4tMj9Z_9xVrsG4MkDc4-1kjyIjofuPs7K5AHl9EKUbM6Ual5Rleof4_hgYZUTUF5XHWyvYWWyIKModbXLNgHLX-_R81fP8_d8X5S2V8CNJ1XyvQhWd92YxDy0=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/qNYhU99RakuRBFywkCG4YTt_JHPFB8BrmYE7AY15OKUzVxvahKstIlrvb-lCaHbX2jTNE-v-dg4cWduabrpy6owVewM5fSda1uaJyweqt2iFH5j1OVWbEkDoMfgeThP2mqUFqzctzRY=w1152-h768-no

Pora wracać. Zejście po tej kruchej pionowej ścianie jest dużo trudniejsze niż wyjście. Wybrać drogę tak, żeby stawiać nogę na stabilnym podłożu - to klucz do sukcesu. Schodzimy powoli, uważnie. Ja idę przodem, Ukochana za mną dokładnie po "moich śladach". To się sprawdza. Jeszcze ta obawa, czy ktoś z góry nie poczęstuje nas kamieniem. Dobrze, że ten odcinek nie jest długi.

https://lh3.googleusercontent.com/SW9YA6v6mPmj2wy_rsQWWctBBYwbptkD25Z-Amc9pKk8Wck5U_IIp_x_aSwFPZZo_z7Gb4h-aaSZJ_ozvhPcEFkWQZeNB6i7Ot9TeP5-lFzqyCnWAHmtTFB-KOF5-mKp7KTD2r7uv-s=w1152-h768-no

Ostatni spojrzenie na skalną bramę. Piękna góra.

https://lh3.googleusercontent.com/ZlKZQy4i0FaUddXlIBNuf0CCiSHhBzYKj6f644B7KtTq3M8KxKoZRRAcr-O-2mRSWVDXTb23x4ZMnPWbBsFCubOAXCtfv9XsdomURhaI9FW_aC85iikL53GNbNVSu6fBxUKR5atppLE=w1152-h768-no

O wydłużeniu na Monte Camicia nawet nie myślę. Nie starczyło czasu. Co ciekawe Ukochana mówi, że wiedziała, że będę miał taki plan... ona to już mnie zna smile
Taka tam fotka przyrodnicza.

https://lh3.googleusercontent.com/dBpMOjZyK9LR-0y6_E-8jYMy-m6rwF8U-OV5a_dSIBs9lr-IMU7FkXW6HhnqYGD6sLKpyHN7ZrpGlARnYH46cDul2wJ0rdxk5uLjzJfqBGcFukUtHpUbFwpX4LihAT6tYwa20u-jQrQ=w1152-h768-no

Jesteśmy już nisko, nad równiną.

https://lh3.googleusercontent.com/9ScPZ_1GdMiG-hGcIDyoJgb4WGfUqfIdjNFKIdNktbIPYeKOOma_63KMiApd1UvwQOwcrJWTLMniTW3I6Dq1ktlt0aFDg5Ly4gXYklAQsfL2eFkSDSGscsv7Vpd5fbL7M4AHV7pMHl8=w1152-h768-no

Monte Amaro jak zwykle prezentuje się ciekawie.

https://lh3.googleusercontent.com/gj60peLAo6b24S5c3rBfOBHLCHDNJlvaL3qBJGGk1t-P2qcIc2XKIEaPnK_2REVvArrTk2IJmtV7GmtXq-tTpaX4Nlj7d7AE3qiMXWHIReus5UhsLnT_uU3l6AOlpm_lSDHdgU0SUYg=w1152-h768-no

Niegroźnie wyglądająca Monte Camica. Wydaje się blisko, ale trzeba by zrobić na nią oddzielną wyprawę, albo być Magisem wink

https://lh3.googleusercontent.com/_Hq7hi3VieYxcgUGj9uu05PUoPqAYJYh7c-vNvZN-o0iTz_eW8Kz7flsOtJWUV_0LLgGG17kawnlUrjYSfJ_H67wi8Gl8Q0WicdpSpz9jWsDDlW0mnFvuxLL1kXszo-v6iFNBa2bVEs=w1152-h768-no

W promieniach zachodzącego słońca wracamy do auta.

https://lh3.googleusercontent.com/UEXyYfgbpiUBhjQodSRbf_gQeEAFY_qu_j2gQtRatJjyedIfKVPmkYo8IdnAQ_ajogcEWYhk3-wE6psI6rCyF1LAtGIZ5hXF01MeOfAhhNArFWqE0-fkK5eNg6gcNN4Y6BWxSu6xw7k=w1152-h768-no

Ogólnie wycieczka wyszła fajnie. Góra przepiękna. Na pewno była to najtrudniejsza góra na jaką wyszliśmy jako zespół, bez najmniejszego zgrzytu i uwag, że ciągam Ukochaną w zbyt trudne dla niej miejsca.
Do pogody miałem drobne zastrzeżenie. Cały czas na niebie wisiała taka lekka zawesinka wysokich rzadkich przeźroczystych chmur. Niby cały czas pełne słońce, ale jednak nieczyste. Popsuło to trochę zdjęcia.

C.D.N.

7

Odp: Spokojny wrześniowy urlop bez napinki

Część VII

Dzień wypoczynkowy w górach.
Tak prezentował się kemping, na którym mieszkaliśmy w namiocie. Fajne miejsce, budynek po lewej to restauracja, po prawej łazienki. Ukochana spała w namiocie pierwszy raz w życiu, Tobi też smile

https://lh3.googleusercontent.com/8Ej7knjFEGMaDJDop4LBhBa6NhO7ANuZDM7LrI8S_ImXUrGj-3DOt_RnhbOQjnad6RrIKYmg2PFhaF9pc07MShUEnxgF_iPzZ0zykMW7Y9RR7rhCg3seQPLbAZHQ0QL-aSA5_j0_TZo=w1152-h768-no

Plan na dzień był taki, żeby pozwiedzać trochę te małe górskie miasteczka i pospacerować. Santo Stefano pod którym byliśmy rozbici nie wyglądało zachęcająco. Z zewnątrz jak wielki plac budowy. Tak, że jak weszliśmy do środka, to bardzo się zaskoczyliśmy.

https://lh3.googleusercontent.com/vDhj_egEKxySMrX1eoH17f1BbwLM0hwWI5AxbQHl7ym0PCNZpt6_5C34_7SxAK_SbcBtr4eYoqlUqpgQCTs5npKpbYMt5hzQvOV0XngwsdWSE1rJrSe6ZnsIa-iIlvkWvq3dK3dBEuY=w1152-h768-no

Miasteczko okazało się prawdziwą perełką starej architektury. Wszystko było w nim wiekowe i oryginalne.

https://lh3.googleusercontent.com/bbXeIZkBPMJIhLTUM6-5HTr8lEgbb49bW-ajK2gXklu13BjDojDk4Ye0UjWVylvb2MvKGsJqf9tAQ_iXQmEJlA20DOER5C9KjSeo6QfbHCuXKtUAi6dEoH5OVlL3bKZOKXAe2TBvh-0=w1152-h768-no

W wąskich uliczkach pełno było psów i kotów. Pst przeważnie wielkie pasterskie, coś jak nasze podhalany. Wszystkie luzem, przyjazne do ludzi, ale już niekoniecznie tolerowały Tobiego, który szybko poczuł do nich respekt, więc było parę zabawnych sytuacji z mijankami.

https://lh3.googleusercontent.com/-WXKYcNIL8xDsbZuRaQ3TnCy4ej4g9fBV6tX2Mb1WuO4rSqBrNnvm7lATQCv6n6VmiIfUICU_yMoc0lVGp9Iil5ejpQ3z5tteiMrZrHjo0UpLnJNNiUsdt5SwujLatVgrA3MsVvq528=w1152-h768-no

Ten mały kotek bardzo się z nami zaprzyjaźni. Chodził za nami kilkanaście minut i mruczał. Aż musieliśmy go zgubić sprytnie, jak opuszczaliśmy miasto. Oj, jak rozpaczał i miauczał za nami.

https://lh3.googleusercontent.com/3RtbA7TQmBnmU1wEAXv61iJbw-VD8sHzgG4PG1w0Z-iqe88OdEzcsgsfd_yRFyQZrUwna4NTx6aAdq6wxf2nziJd66wPzxjbMXHE87L75VpdDrjQakrG403Ft2Q_xmvgRDkvJAVc7-I=w1152-h768-no

Remonty są, ale będąc w środku dużo mniej je widać niż na zewnątrz. Odbudowywane są niektóre domy i coś co wygląda na zamek położony w samym sercu miasteczka.

https://lh3.googleusercontent.com/fvzkQZ18Y3Yg854LxN3V5ki7luq5HD6qdxTPDcWOsKlt2-6Ur683KU2kNjph3aB6ttyBB6V5hoiBYpqsGGiwBsPC4Njbb7k4g39nzurbubrUvsBl9LFQpLlVeKYgbUgoJfLc0XfVPF0=w1152-h768-no

Następnie przemieściliśmy się do miejscowości Calascio, mieszczącej się pod ruinami zamku, który oglądaliśmy pierwszego dnia. Wymyśliłem tam nową drogę dojścia przez rolniczą dolinę.

https://lh3.googleusercontent.com/X8F-Jb8_z9tFLneXCb07hQ0ISwDwUFFv-X3i5TtzoLkckyXS4PHsVOqZLUH5CFXAVAKrP3uANccyeO2Iz7MEO1aDWdv8ydQL3spGqwfUQ9_4rLk-kNqM7Goav9_0EfPZvPD3o2wDDno=w1152-h768-no

Tu już spodziewaliśmy się kolejnej perełki i nie zawiedliśmy się.

https://lh3.googleusercontent.com/cISm_VuFVHL6icOg2FrCnp1-3ziqqZNz4c2p-OgC1RJKOt17qA9SkWuRvqQOR_w69fzszRQm7HR6AmTwZ3gXskze3zi3QbMNLSn9B5PvmcFhCDBrmL_383Ui_Z8qyPaSS4cXRvEvFIc=w1152-h768-no

Miasteczko jest większe i praktycznie w ogóle nie zorientowane na turystów. O ile w Santo Stefano było parę sklepików z pamiątkami i wyrobami regionalnymi oraz typowo turystyczne kawiarenki, to tutaj nic.

https://lh3.googleusercontent.com/vbQkKl_BmnsZSTgysGTFAPm-DyOl7B4PEM6hW5FonnQ6KUK5D8smR6WwnPgiDJ-jbnQmiFEJso-iBXgQm8UKCsbNeB21pD79fqeaxNROXNmkfAq4bAd9Ws8zzicJAA16I80cF65gvuQ=w1152-h768-no

Bardzo lubimy takie miejsca, gdzie można zobaczyć coś autentycznego i historycznego.

https://lh3.googleusercontent.com/vua7U4m0UNV_6OixH_7zo_7yrhNNj-sGFqIJDQCfjQNWbQOeAWz--oTpuoDgyupPZEMPnRxLNNaaY8GUBYN2ZUgGR49gEB7scbyUYAmj-3r7oMvfkKhTilm0t7Xq1OYDv4LVTqCpGfQ=w1152-h768-no

Istota rzeczy tkwi w szczegółach. Skamieniałe od upływu czasu deski, stare żelazne, zardzewiałe gwoździe. W suchym klimacie mogą mieć naprawdę wiele lat i wciąż są tylko rzeczą czysto użytkową.

https://lh3.googleusercontent.com/MdVpBOR5NfadwD8kl2UCNIZXSrLE9OMARzvIOSt3UEkYJPsvrsJ-BqR02eSyFbim_hPJJeCz_50SOjanJDe_edSZTPI_wXyLXwU2qSUA1fxrxCA38gBtMfpskSGmAUrr6M-ZAL4cTEs=w1152-h768-no

Jest tu też trochę oficjalnych zabytków, z tablicami informacyjnymi. Wyglądają jak opuszczone przez turystów.

https://lh3.googleusercontent.com/xC3RV_wl1tIhoIxHzSlbQ6XwrD2eVjCgwE0j55dBObDBxRxj2pRx0odANxW1H6xDKdBJjFErwV0T_GHP8zm8jHbqYT5N1B1UQnVzknABnrjrWOs3PnLolr8nhjtyxz7K4d6DuQZa7E4=w1152-h768-no

A zaraz po sąsiedzku, normalne życie mieszkańców.

https://lh3.googleusercontent.com/CJ-pPh39yuynowgQOcuo63RyNapNaPXZkUrtg1fhBm0f0zou5EjDPXhv83UOdZ0pfFChADMhlVrdNbI-ck6aBA_DcbjUptX3ZvwysgFGagP6uilxlDz1IFH1kRBZFwEh2Zxk7xxEeSw=w1152-h768-no

Główna ulica. Ciekawe jakiej szerokości w środku jest skrajne pomieszczenie tych domów.

https://lh3.googleusercontent.com/xyIr-poiHYhejNS8kjmI8ETnzEp-7HaZux4pTBL7-mdatW882-sIP8NheQSZkW_jcxKDFdAREJOjF0iNYEWmAISPCEfHlS9nTAV03-wMaM_9bWS36ur-SZvx3qjbgrMYP8paBSuBO_A=w1152-h768-no

Szukamy tu jakiegoś spożywczaka, bo potrzebujemy kupić chleb. Nic nie widać, w końcu Ukochana odnajduje strzałki do, jak twierdzi, pierkarni. Piekarnia okazuje się jednak czymś innym, to miejsce, w którym można zjeść tylko kanapkę, taki rodzaj knajpy. Podjadamy więc bardzo egzotyczne jak na nasze gusta kanapki, a właściciel informuje nas, że w tej miejscowości, ani w pobliskich, nie ma żadnego sklepu spożywczego. Mocno dziwne, ale cóż, pozostaje się z tym pogodzić.

https://lh3.googleusercontent.com/ZMzeptwKsW4f4S5QasyThtNRv6qwE2lDQ8zANXZH8H6-kRcBJ8KJ2oJSU1Gr21MasuOmqo-rQ2SE4uzA5fFuKxRWnrWuPlt1NH0el3xo_SXgXQFV56t1ebCKI02T3xKY5dskHmKLb1c=w1152-h768-no

Ruszamy raz jeszcze w wąskie uliczki i zaułki. Bardzo nam się tu podoba. Pełno kwiatów.

https://lh3.googleusercontent.com/SieCuekhuJhdKYkqRXUF2DFMQQX8Btf7_66Yzwbcr4D35PROvOJGIL0AsZkQ2yY5VzvhIcl_swZ2OdgVDLKN7Q_X2w3CsuYAGJFGAme37XuxVZLGl_iWJ5FTmQdOGB4CQNW0lgSKJHM=w1152-h768-no

Obserwuje nas miejscowy kot.

https://lh3.googleusercontent.com/IdG4_SldOn2kio7z0hymOOxelx2FMylnoJPnK4gHRms6h954NHp5sNGbrfQhcojPjJv5WsU7A9YpAgQV_naTPkwF8dPSOrzVux2AxSyS84ccSGaiy8Oc1LWPtuclM9yEHapD5BNBewo=w1152-h768-no

Poranny plan zakładał jeszcze dojście do kolejnego miasteczka - Castel Del Monte, ale nie starczyło już czasu. Pozostał powrót szerokim łukiem, z wejściem wgłąb pagórków, gdzie liczyłem na ładne widoki.

https://lh3.googleusercontent.com/2EZM_BK2IMJWp7jUKB0IzsxaJjTxuT0ff0TS8qsJ6TxD0cbz6-Ird9d4BOJ7QW3zQMTb6PStSfsyiVU3uhaVSptCZW0UZ52EORKFnYdlQgGQnEuReAY4eoI4yNpIawvOxySGgyvEl_w=w1152-h768-no

Pogoda się poprawiła, zaczęło pojawiać się całkowicie czyste niebo. Temperatura wzrosła i trochę przeszkadzał upał. Szliśmy bez szlaku, ale z całkowitą kontrolą trasy.

https://lh3.googleusercontent.com/_qmun1pMODphJ2EGUXfcafWH82rM0YVTgEsFTyY2YapU7o7o4RVynG0pHkBf0ngSwy-ahRZrrhPObBoDizQiNhRnnTXtI99RcpcoRHzoXC68QgpykQ23tyBYPnDZpsB91SukaMzJdfo=w1152-h768-no

Gdy byliśmy w najdalszym punkcie tego "spaceru", do drogi którą się przemieszczaliśmy miał dołączyć szlak idący boczną doliną. Dołączyła dolina, ale szlak już nie. Niby mały problem, ale myśmy potem mieli trzymać się tego szlaku i przejść nim pagórkowaty dziki teren. Stwierdziłem, że pewnie w odpowiednim miejscu, nawet jak nie będzie szlaku, to będzie jakaś ścieżka, którą odbijemy i sobie wrócimy. Niestety nic takiego nie było. W pewnym momencie zaproponowałem Ukochanej odbicie w dziką dolinę i przejście po prostu po trawie, ale nie wykazała entuzjazmu, jak to tak po trawie w dzień wypoczynkowy. Szliśmy więc drogą, ciągle oddalając się od celu, niepotrzebnie nabierając wysokości, a czas płynął. W końcu napotkaliśmy miejscowego pasterza, z którym komunikacja była ciężka, ale jak wypowiedziałem magiczne słowa "Santo Stefano", to zaczął machać rękami, zagradzać nam drogę, wręcz nie puszczał dalej, odwracał mnie o 180 stopni i jedną ręką trzymając za plecy, drugą wskazywał przełęcz i dobitnie dawał do zrozumienia, że tam i tylko tam mamy iść. Posłuchaliśmy go.

https://lh3.googleusercontent.com/QoXed3FzYlFZo6m4sF-KktvkQJLAO3-SrO-rNXuuSCl4Ml-x02wc5yEe_JIE9POJPnsR6EMKQq3OtpjoMVecbYwxCYPYh6-6KYNZ6kn4_cOYvgpuPHExPyqTcu7dsLg3RGXM0TIulsU=w1152-h768-no

Piękne to było wędrowanie. Całkowicie na dziko, odcięci od świata z poczuciem lekkiego zagubienia, w rewelacyjnych okolicznościach przyrody. Niby wiedziałem mniej więcej gdzie jesteśmy i przynajmniej ja nie czułem zagrożenia, że pobłądzimy całkowicie i zastanie nas noc, ale było parę takich sytuacji, że spodziewałem się, ze tam na górze jest już jakaś przełęcz i jak ją osiągniemy to po drugiej stronie zobaczymy Santo Stefano. A po dojściu okazywało się, że widać tylko kolejną przełęcz, kilometr dalej.

https://lh3.googleusercontent.com/e2Uf-PSVt_muzgO07bsh4Ms9Hejv9YVsc9lk1Zb2Zs-AHCTXmY9Lif_nDjQybgUWL80D2LQ6E03Jmv-q5LymTdaZHk_pc2gwORpYiyes1MFnitq_t4rcvfuToHo4P7uG856CJbmOfQQ=w1152-h768-no

W końcu, doszliśmy na tą właściwą. W samą porę, słońce już prawie zachodziło.

https://lh3.googleusercontent.com/BAWLSi1-c9iPeKDeb01JF3GX5ECLTogqlRfnyS1FAXNIY7xJTwIvDieoXOGMNBvze3YhATXbHaxSts1xefJyvGIktKJGboNyc_vXbGhG28sHwkBZ7-TsVIR9VhTDCQs5vxJPJqQjcWg=w1152-h768-no

Znajoma okolica, znane ruinki na horyzoncie.

https://lh3.googleusercontent.com/UwU8qg2NQ-Br9zPZQDiHPrasvSb4ss9GBZ_jUIgdVFMhbWYni6C5YvI1Nnvq4ll_57q6LRwtianF8wMUxDZmC56569cMWXgPBJmGNR2SSsIPDPlBxigO4jY7zLKRghtlTS_2crb23L8=w1152-h768-no

Ależ tam jest pięknie!!!

https://lh3.googleusercontent.com/m12GIH0OvIaNN-Yr5zJws2Q_iri6glPC-mFwx8HF4azRVqhYNrKLh1acCMzY0vy9Xa73Sb0MY7ZlAhLDmzZLgRrUW8RtkqaWRgwycgg66gInusx_Weq_6t6ALluBSB0ILTiR18UYkrg=w1152-h768-no

Na kempingu byliśmy o zmroku. Ukochana zgłaszała uwagi, ze dzień nie był tak bardzo wypoczynkowy na jaki się rano nastawiała wink

C.D.N.

8

Odp: Spokojny wrześniowy urlop bez napinki

Część VIII

To miał być kulminacyjny dzień urlopu - Corno Grande. Celowaliśmy w najlepszą pogodę. W nocy budziłem się i sprawdzałem godzinę, nie mogłem się doczekać poranka. Kiedy w końcu przyszedł czas, wyszedłem z Tobim na poranne sikanie i o zgrozo... jedna łapka zepsuta, kuśtyka na 3, jedną nie jest w stanie nawet dotknąć podłoża. Wstępne badanie wykazało dobry stan kości i stawów, problem był w przecięciu poduszki pod palcami. Ponowiłem badanie uzbrajając się w czołówkę i okulary, jednak nie przecięcie, tylko ma coś wbite. Otwór ranki jest okrągły. Po lekkim naciśnięciu poduszki wycieka z niego ropa. Musiał coś wbić wczoraj, przez noc wdało się zakażenie i teraz łapka nie funkcjonuje. Uznałem, że coś tam może tkwić w środku, więc zrobiłem operację. Najpierw atakowałem lekko pęsetą, a potem głębiej grzebałem igłą. Operacja była trudna, wciąż wyciekała z rany ropa, a Tobi współpracował niechętnie. Grzebałem jednak coraz głębiej, bo uważałem, że to słuszne. Jak zacząłem wygrzebywać różowe mięsko, a z rany lała się już nie ropa, tylko jasnoczerwona krew, uznałem, że wystarczy. Na tym etapie wydałem orzeczenie lekarskie - "niezdolny do zdobywania Corno Grande". Co do pomysłów na dalsze leczenie, przychodziła mi do głowy tylko amputacja kończyny, jednak na razie jeszcze na to za wcześnie.

Bez Tobiego - najmocniejszego członka ekipy, zdobywanie Corno Grande nie miało sensu. Zostało mu przydzielone zadanie pilnowania opalającej się Pańci, a ja udałem się na poranny spacer, na pobliski grzbiecik. Pogoda żyleta, ale humor średni. Widok na nasz kemping.

https://lh3.googleusercontent.com/EQLOaHL5H2UQ8OjTXP5gH1dIqLYxWwIc5dfyDAMJCWOqAbuAwI57zQTDQr7r--6ISbbqa3HLy-oNuu5s6o9OcWHEbB6JB_8shNS5oyekgOAGLUxOnzkzZPLxB73m0rYpu6I4ph1N8tg=w1152-h768-no

Tą drogą rozpocząłem podejście.

https://lh3.googleusercontent.com/yxCkhRqVbh82_djkwPQBCtplrgdWyVvyaMj_z8akRBUKEKCOrpTudoqnrFtHILHxRzG0XI_W0UD5HmMVTptEquOROv5T761D-aEfPwU16Xk4fvfTn6P3KsgF8TfbqHQIsApWWQREE5w=w1152-h768-no

Podziwiałem sobie przeciwległy grzbiet. W końcu czyste niebo.

https://lh3.googleusercontent.com/tP6fsYOwlmH92B6EUQhaXttVpl-zNkXk_Lr_VHnnazx78_msxYSKSGVRvO8tp8Zuuo_URBocq3QeaIieo9Iakq4pLmM0lRsms1aOP2hXbTKtpiJT-iWZU1AEl2mIBglph8fZEQ9PMyI=w1152-h768-no

Corno Grande. Skręcało mi kiszki jak na to patrzyłem.

https://lh3.googleusercontent.com/U4SBXiVPNEeQC9BGZrhoR4hHpiGVuYx5ulr1SAhlcblc9ZiCeHTyB6WVIImhApYJkBPKy4J_E__QIBsMaXgSnUp8JEsIuHDRTKXb02_UfCvd8u9-10kfenGNi_lrBg4E2aiHk3t6hFw=w1152-h768-no

Podchodziłem tym grzbietem.

https://lh3.googleusercontent.com/N_ZEdweQsY1q5IXvveIkDlSHHLFWSv547rZYWuI-u7Ttse6ypoGnNbUo-xXCkYbvUyUE3n9no2SGs77CjeTzk1YiM5iSDiE162m2e2uhC_Dzebf7hS9WogNACQmX6-84oOBNipXK0pQ=w1152-h768-no

Widziałem coraz więcej.

https://lh3.googleusercontent.com/VJDUiF0kXnPfzB9r8VUlKXpCP4DnX1YfA3jl4xkJAJ_O_XuCvYFcZxfmd4f4bgq2-QssMgnGZUYXbVJEIssaSSLqxV7uU_QAjDZmQRIq3wYnk1z1h_yO2dg9BxNtw_AJB8rz88CNR24=w1152-h768-no

Niezaprzeczalnie jest przepięknie. Nie ma co rozpaczać, trzeba się cieszyć tym co jest.

https://lh3.googleusercontent.com/UtCNQ4z6dHHOs6itPItodzfogx12hxNAAB2uu_rY8Qx-awJ2kstzlTlZBqTE2Hrsz8kg-bngHaHIoIiU1Wugn_HyGWCxcsiT9WuiCsYGG75jjogxSVv99-DBYCWRdm1W2D3rnenrBT4=w1152-h768-no

Ze szczytu zobaczyłem nowe tereny. Jest tu jedna porośnięta drzewami góra.

https://lh3.googleusercontent.com/CYoDOzHu_22omks8E1dsU32ePhRtuvgehcdlz5a69FURYNg1Ohr5lxI0O2nAJ6inCsxCImKgNN-TLM1tI3m8GHzhmM99-QGrKjh-LoHS5KCFtzIQfu5hNenMtFXA-pqEf10guyPlcTo=w1152-h768-no

Ale największe wrażenie robią trawiaste równiny.

https://lh3.googleusercontent.com/k1VWFKyJndALo7IWjqxFMltbPb1M_w2jsAh3x4cJEnWn5g8XSVf_R0Rkk8vzIFAIgUoEnWTSKYxy2BwUAhyjJsQC-m9jK4w0EsHHtgdNSn8iVcxPFwfwVYdppC3t-w1nasldYani6-c=w1152-h768-no

Monte Prena - wygląda groźnie i byliśmy tam!

https://lh3.googleusercontent.com/b4PwfYKRpFbh9LtS4CE1oDoSTsIAoyzqJWRU6JaVbkK2qKOZLTjG0Jb6oq-xhCXNMyXEkfXiLxzpUQRzfxOrtpJdmxJICJ8U73OQ8Y46XXkIfQkgiVeRsLfpdo7klK3RhCXsT0vk2wo=w1152-h768-no

Na zejściu grzyby - maślaki. Są ich setki, całe połacie, rosną jeden na drugim.

https://lh3.googleusercontent.com/wR55usYcb44ZKvHcAeZSgje40c5yzKjhzE7rl4F6xgD5UhI6HT9DIYwIpaYARy1mVRGmAmmVZKmCGywigfw8Z5CiWwVikmlep1q8rBYT2lH2TnwjyT514CD-VDm8xVg0aRPFnBygqq8=w1152-h768-no

Zrywam jednego i oglądam. Pachnie jak maślak, skórka mu odchodzi jak maślakowi, śliski jak maślak, barwi palce jak maślak, trochę inny odcień kapelusza niż u nas, ale przecież nawet nasze maślaki róznią się od siebie odcieniem.

https://lh3.googleusercontent.com/Uqkr8yQaPICdUGgtF8-nmpMD-PNS-YYcy1BOnXIKhIz4HX4iXLzPLbQE7IegHWEalBZ5EB76KxG_6spQwTlKOk-bbhhFXfTYHy-_WjPNoDTEQbH82JowGjKMGQvYpUTIgwFX_d1KdhQ=w1152-h768-no

Po spacerze idziemy jeszcze raz do miasteczka. Przechodzimy uliczki, kupujemy regionalne produkty: ser i kiełbasę, jak się okazało z osła. Chleba nie ma, ale w restauracji chętnie sprzedają. Tobi jakoś kuśtyka za nami.

https://lh3.googleusercontent.com/DUPTAQTKl9j7t_Kdcj949DjWvI5uTRbVAfSmtAFiu0dmKI7yxHQEFFhI-jnOGvBHPqocQFQWlUX62qr6OreysF33BEGZRY61cO2zfn9k1unRmeBgRXHq1goEzSr_JIKpBgD1cyELctQ=w1152-h768-no

Zatrzymujemy się na kawę i lody w najładniejszej kawiarence. Kawa jest dziwna. Stary metalowy miniaturowy ekspres ciśnieniowy, obita gliniana filiżanka i spodek, pół litra mleka w dzbanku, bo miało być cappucino. Podaje ją kelner w koszuli pod krawatem i grubej wełnianej kamizelce, a jest jakieś 35 stopni.

https://lh3.googleusercontent.com/Q8WboIX6WFbDtEtH5qmM_hqY_J-pchmq2iuiX750lQlWGS5wPbtnCqHAfMx6903nMofPQygSAAJEy0ukVyFe-_sye9TWC3jwo4_hsdsO2sOzwhno0pdOyim6ufw01XYphrWTFq8RpEI=w1152-h768-no

Potem wracamy na kemping i przez parę godzin leżymy w słońcu. Jest upalnie. Ponieważ Tobi z  każdą godziną ma się lepiej, postanawiamy jeszcze wyjść na zachód słońca.

https://lh3.googleusercontent.com/8T5DMFzL5RTedSvoQSUToA9RxO5R8HU78Wz-utPIUgo26exIDqY0ZheUGWCFOwY5uymDQMKJWMhY0KGI1vB3cMj0DXSA5FL-4wvSKWJOy3rikrjRROefEB01YhIB3PG8tB2M4yp589o=w1152-h768-no

Taki 3 godzinny spacerek po innym niż poranny, nieco wyższym grzbiecie. Pora zachodu, to dobry pomysł na spacer w tych trawach.

https://lh3.googleusercontent.com/hMGDrtzxVRL_BosMSOb14h9qXytSVt9QSf40LBHNpC0VKiNe7cHzr-ernBNJdXCgdTwYJJjp--00jq02-34WKp-vXdtqJqF4Mj09m2nrw0s7CAn2KyXER1TNzwunea33ZNKeVRk18i0=w1152-h768-no

Szybko zaczynają się ładne widoki. Mamy ze sobą butelkę wina, żeby było jeszcze piękniej.

https://lh3.googleusercontent.com/8RQJmfPU3VjsBT-9iBgHXL6VxqJcpJdDVykAEB_8JLp0hE9g_K2TRXjtABchDdfwgb4nIavUeGh7sGrTgklWQ2szZs4B1JOd2HePpaCjDiCWnxxx-gfuxyb1GMhYfTOhOr3_08RYE1A=w1152-h768-no

Monte Camicia.

https://lh3.googleusercontent.com/rYNf0k07H4LsTnAYUILiRkMslFENWd1nw8v86ERRgZoTU0XHJlm_EtsfCWOQ4P2LkEtIuobhZqpD3_OlsSwJp2VuaO7J6BzGEIHArZzRcqx7wm4nLlzxSs6CwrTdNewYdvezaTvA1_Q=w1152-h768-no

Tobi nie wygląda na bardzo cierpiącego, w trawach używa wszystkich łap.

https://lh3.googleusercontent.com/rAtDMVM0oLLnnf9s85lMIaBkKNFDAGp0EHLt3N2fx9WNJD0nQCaune_-pKWU_VRMNadpkWqqhlVvOCd7o9w9CNDhl8nEgI2Czkjjhu625Q5vzgeTgrpSKe1SSWaUAakj39opQYjVj1k=w1152-h768-no

Kemping pośrodku i Santo Stefano.

https://lh3.googleusercontent.com/Lhrs1Qch7z2Igvd5gm3pPE37jIpeV_qNKeZay1zm8ORGutrcmnjPSRiOFWIV417UFAZ3sexYWP6SPJTWY_RmC0JHEcAancNj4HReGQr9OoGMeWJOmLsCz_llNsSnpCoPKeyApuh84Is=w1152-h768-no

Idziemy w kierunku najwyższego szczytu spaceru.

https://lh3.googleusercontent.com/fNBVg06xJCHIFiYnEN51VHSqS2FO2BSrYX3J-Bvfg2OWjMkzPP6i541mHNSAqIeCKYi09Owc3q3KdmB3PGHFT0uJFK76UFxhfjhrYTMQtMK-UhRtUAgu4X4C6XG9-5Ls5YTXnR0E4wE=w1152-h768-no

Podejście takie trawno kamieniste.

https://lh3.googleusercontent.com/oF5Oe-zuJrxzMeWFIcKNxSTNK-e0mW8fmcUwnewY2FrfRlA0SXUXlNVITl7LFRTvgMiMCp8cxCHGykOnHFiFClBZyysqjLccXvnDAPxoOGQSo8Nh72ZBo1tJfZCraSx5nYeJdxI0juM=w1152-h768-no

Kolory z każdą minutą lepsze.

https://lh3.googleusercontent.com/rR6PjxOGTZmiEcyiUzsfdzVQNmifQ-cN9162J4-aMGYMUkXPa72zIoZj_bA1JOIhc70nP_q0xe_cs80TOFK1rfohzHg1bjyqSOcnVtcnui7x2NFVpBJ_TB4SMLM6ME_VtHIBnu-spe4=w1152-h768-no

W idealnym czasie jesteśmy na górze. Ustawienia aparatu są naprawdę takie same jak przy innych zdjęciach z całego urlopu.

https://lh3.googleusercontent.com/hFLZm9w3r15jiswvaFoO-bbOiIFOZfECToDSJ_GyddGuqZt7zuRaRmlGmC8lo1Yq503txRz0KWJb3R95xUwDAbVmFeyUW4Z_9rJSSQguUG5ZFMvTZiGYnn6rdX663v22OMnTRQK2vOk=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/b9eX5uBZ7TmWe-zicZfndIa_iJquxE_fSOON1k5mdbxWPoBSGSWTZfE6cBRrPtZXyL-uN_9FUqt7R4oFGCoAyC68G-KIVXR1W5b5ZwrikC0O7IVTAYPpJQGepYM_-F4pWqA4fOc5Upc=w1152-h768-no

Tu już nawet nie ma co komentować. Tylko oglądać.

https://lh3.googleusercontent.com/jaZkxx-Sh_gAnZ7kXWzJLW7P9cc5Wt7a0kjyP8sxUvr-2fr8cqBAk6BrG8ApxdEQCEjWi40W5vNa3qNAM-CVzw0l2QUqGDXBgNT4YgoasKOlatNH5AY3nplUlSWH5lWNcuGgnM5j45w=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/6ib-OU2MpBnJW3Pwe-Ox2fjLpCXtjqb1-1KIB9xj8RNdnYCrU1CURopwBq_dmeDCQ8Q9_dkbTI6cWce2uw6OrD8zmaxc90ku_es7mKj6tQSi3VWTD14gOUowXI7AOsYh84OSRn5zbsU=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/_-UEnRa6ZaGuyPQB8XOttQ7oTYtbmPHrgm6xm9_ZGdOVi-knih0Vg89tf0uuTa64CGRFESsgFjkk6UQ3AKShmjjndtYsVVDzeyJMD0m5RIJw6RRDQYzP_cChQgctVT7GBAOUEobi9IU=w1152-h768-no

Przy zachodzie wszystko poczerwieniało, cienie wydłużyły się jeszcze bardziej.

https://lh3.googleusercontent.com/ORMiYTWOxZV3D2pMgUHdlLhBTyp0O5dg41qhawPpb4xpLPvBxarpY0GIprg3iALnOYa3eZ9Ah7bJkST6HH0Sas9UGgOLU576PBNSDrUkI6lDRW32N-wt6Z4aS9FKUi7imxqCuPc5GFw=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/Zn3YXCe4TKLg03mUBqgGCYfdy7XCx1tpZKH8MboJlpMrAVnZE4iqIOHt1nP3osPeMHqOziyTZEk3QQ9BY0zdzfcSlZmanxJjKkn68mEY22to4LnjLrLN5KFta6lDxy7c6aoDtgJqlAs=w1152-h768-no

Zdecydowanie najpiękniejszy zachód jaki przeżyłem w górach. Nie robię aż tak dobrych zdjęć, żeby w pełni oddać taką chwilę.
Dzień miał wyglądać zupełnie inaczej, początkowo bardzo rozczarował, ale na koniec byłem w pełni zadowolony i czułem spokój ducha.
Od następnego dnia miała popsuć się pogoda. Czas urlopu też dobiegał końca.

C.D.N.

9

Odp: Spokojny wrześniowy urlop bez napinki

Część IX

Dzień w którym pogoda miała się popsuć... ale dopiero po południu.
Jeszcze przed wschodem Tobi został obudzony i z zaskoczenia postawiony przed komisją lekarską, która wydała orzeczenie "zdrowy". Procedura amputacji łapki została anulowana.
O wschodzie słońca byliśmy już w drodze. Zapowiadał się pogodny dzień. Monte Prena i pasące się u jej stóp koniki.

https://lh3.googleusercontent.com/Zck7NjV2fDukgymbC6nqlZJOSKKHyVVqqre0pD5qI_Cmq1OB9Uz-yPZEi5aYlkEm4WXg8dH7Jtlv4bxbr_w8G__L22WZPtq-0JU0C8NlYLbFa7rMfJ6SFVMfTuGVU0_I9bA9xatQ30s=w1152-h768-no

Corno Grande, jakoś się opatrzyło i już nie przeraża tak bardzo.

https://lh3.googleusercontent.com/jdVxNVlJzSeGMOYP_UrHCMtgrv3iymsgh9SzD3c5h9Ca4uI6GMNb22l0rAXxO0a-mJfEQZRBKS0l4yB7pezuatNgAHwKBPGkbdyc_edsblcVgLdM211TLtHEIfuImfPmBKqBzDuTAYs=w1152-h768-no

Autem wyjeżdża się bardzo wysoko, bo aż na 2100 m. Nad Corno Grande wisi niepokojąca chmurka, czyżby już po ptokach? Nie będzie widoków? Oby to była tylko taka chmurka poranna.

https://lh3.googleusercontent.com/isyFcwVvhG1YhMmdRnONSdmdu2wEF8YD-wW5Ti1Oc8JkiM_bkQpKGXEomMBqmHLcFCw9ZkPFQwy2vIEtsJWbC4e6VJR5A48UeXS7fs1a79hO6GGwwQoWDuXQybNiS-w_LZ1LbCXvK_k=w1152-h768-no

Wyruszamy. Szlak jest dość szeroki, umocniony. Ludzi też trochę, mimo środka tygodnia.

https://lh3.googleusercontent.com/oNe00cTa2XdMbzWoJm-6tXd4vvTWCTIJeNumJkEp-mYpR9167wNFO0umgDrpDeiNkcp3vPBnvyyNfWQMaaR24EKBgy1E916dP_S5dd0tBUUt6JVYtTdFMunEoRfKZ5tfhY2kg6oR0jk=w1152-h768-no

Widok wstecz.

https://lh3.googleusercontent.com/cZHQWIoAREMfVylCmzRLEhEgoginiWY-qhI3z8jEHn0n8CVLFbACrQRV_hlzBLxhuyt4fN2RHSAZGoqD1ZySxB1_XWHGEM7laJLSgvWuhwaU1ez6Q2mKVKjAAnh0U1fhVz4Lz3chmb0=w1152-h768-no

Dochodzimy na przełęcz. Obraz Corno Grande jest zniewalający. Wciąż jest chmurka, ale mniejsza... zanika, to dobrze.

https://lh3.googleusercontent.com/SZ2cSkultjL8NJUOCfGzUmb4Hi3CxfLqwIgiVgOnKnaHI7UgMB46v3RIl7SP9hVUMEJ2kkq-zdhhldCMXlZRu9fU5BBFCMVr4l6r-TDkSTa-lr52kpMgwag6-MpG5xwcaaact3VmzpM=w1152-h768-no

Ciekawie jest w każdą stronę.

https://lh3.googleusercontent.com/N1jQeTqr2BZ7CyYOGi_zu54FW69nfzadt5m70qw5NKPxdUtPy1ifFUTwGYLxSBIlV56z3VX6xW3Lbo_-MVX--5nWZb-Ne0BSzzYAELu_zwFVN5enuIxlxV1Q_C2M9ztXIzZTWJB_ys0=w1152-h768-no

Również do tyłu.

https://lh3.googleusercontent.com/_nkyfp94KPWebqp7OEm1Bhyp6T_Lty78HRy2GGdXaSsm_laPTWOt6F3es5-AMap0oY3LvfGMcZtQqZOLWMoEUXrLz91cI6i-JGHV11GpmL1yP2F4QUrpV5VlWBFSqb1IwW_IRp84Ub4=w1152-h768-no

Zbliżamy się utrzymując wysokość. Wciąż niskie słońce dodaje uroku.

https://lh3.googleusercontent.com/KD5E47nvf37Nbn45eRZVaudGlxtVMqnRTvv9VevQHxibQOvcrR1EUbCFUuySfDmukzOgE0zl0HrNC15YVhkf94zjRrvl5GXM8Nv3hIjTSgsIcVraESDU6VdUbtWhcNFfrlQ6qjtNN5k=w1152-h768-no

Piękne skały. Takie dzikie.

https://lh3.googleusercontent.com/XIYJRcsZuwZwiwFzeRUeh37hXRJlMsxWKGaV2NAdbhXUzCRL3yOp9JaT4S71t3gYYBazYd19AYIShe-g2bqXsG8qSoY1eouO5q-jRlbKrLilTfCmmuXSg-fx6mWCxtTeHtL7ejxXi2g=w1152-h768-no

Okolice szczytu. Tam gdzieś na wprost wchodzi najtrudniejszy wariant szlaku.

https://lh3.googleusercontent.com/f8ElTQJk6f3Lcfuojzcw9n9VdC7gng067atFFEZsrBaHDhrrB2OaBAh1ZlHaQxfZnRB6g-Rjdopmd5xytnjNTiu4EkksMkqBY_MZV95WCM5zoDAXXHopyuABuvKu2bBOyNZ9G4CKVxI=w1152-h768-no

Ciągle zmienia się perspektywa. Wg moich ustaleń, tym dość łagodnym grzbietem od lewej wychodzi wariant średnio-trudny. Stąd wygląda spoko. Ciągnie mnie do niego, choć ustalone mamy, że wychodzimy najłatwiejszym.

https://lh3.googleusercontent.com/v4S30mnCRbF-aGlLVEIw2cnSLVMSdnsb_EJGOjA42R9mO1p6aPEpUIi3rwfHSDmirtUpa3kaAausRR2Nv2-s1GUWKBCwMu2Q6ZPYKx5FhQbNxiD2PpYZScQZjiMCdzZ4x_HKILhGBd4=w1152-h768-no

Za plecami również niezmiennie atrakcyjnie.

https://lh3.googleusercontent.com/bCOJG4dJMX-1u4nWEkMBwrx6z7BDZjbudLsDltuO-0fshdTVFk-duuvq114fIJV6U-bKL6Y2i-UDeoxq-U63f4QgtuFEqihR26Jk-A1zpXeRiMWLSz4aGS1QYCOR-JE_m03qnf9tnVI=w1152-h768-no

Zaczynamy podejście na kolejną wyższą przełęcz.

https://lh3.googleusercontent.com/heo9kVi9pyKrqzwvMnLU-l5sR8edF3Kr1sEY0G-whKdoYQ7-K-gBbK7FvRtFNq-_WaGbYrmxUVpZ27xWHgH-ljlCDeFtZjrMy81G1iW32vsvWlD7AGg_cdyzl-kfyBGgtBvPCX7kRmY=w1152-h768-no

Grzbiet chwilowo traci się z oczu.

https://lh3.googleusercontent.com/9pVY2VhIMt80xnS4qEMzG7fhBD1VZX5pbz-93NmwU_cSVUb4C-D3QLZ-mWp6KNfOsCW0L5zLFTK4LtQetVdpiboAalHwWzNwBiwakfA1lb0aQludpY86mI5MY_ZKT_MyeAKTXthz8fo=w1152-h768-no

To już za nami.

https://lh3.googleusercontent.com/Yn5L7HdwcFAa_qk2eTxG7JQKxI9sJ96BAjHAmVyvm-mGwzR0-IbfalTLu-AcbNVTtsIKXAl0kgMZOXz1D9xDE6-yBwidhhWJY1uNnsumD7jh2dvQpKDlUdS-FAGtBXakENuT0VAA8Wc=w1152-h768-no

Jesteśmy na przełęczy. Gdzieś tu powinno być odejście na wariant średnio-trudny. Jednak go nie widzę.

https://lh3.googleusercontent.com/OTjlHBpZtiDy09r6Se_Esstf7me_FaRFt8HRMdvcY2ze_6rJ_26U8kv1hjNzznMpG6uP2wgsC6nMCdFkT0JsG6Vl-go6sRm1lQmyN-AWPzZov4tjboTvJCkH2FHvEJrVyI8yWgh895s=w1152-h768-no

Może będzie wyżej, idziemy kawałek stromą ścieżką wśród kamieni, góra znowu znika z oczu.

https://lh3.googleusercontent.com/VGs_a5iJO6AA1xN-oLk5Nfx-4sPXUUe5atXMDJqLiszJPitpVRw-h1p8sMJuujHS0F4uJZ8V6WqMXE879iTtgmsa0ZDyMYNgGlPBlAHT-32WktaPLaw-GodvYm20NI4I4dakhlyHRAI=w1152-h768-no

Kiedy się pojawia tracę trochę orientację. Myślałem, że wariant średnio-trudny idzie tym grzbietem po prawej, ale skoro nie było żadnej tabliczki, to może wcale nie. To co na wprost wcale nie wygląda łatwo, więc może to jest ten wariant, po tym grzbieciku od lewej, natomiast najłatwiejsza droga przechodzi dołem na drugą, niewidoczną w tym momencie stronę i tam gdzieś prowadzi zakosami na górę?

https://lh3.googleusercontent.com/NfQgO3Tkp7z1YeYoqMhqaYXXNLcrSCmw8ia7uS2vjgNf6GErRN_xxAS3HRiH9lrNJ1oiy_vhw4mgl-KrDMlIBTtqCANp1XLFBQKZWxrTv3mlqg6bM1p67tdn8-_Wl9btX-CNry1gXIk=w1152-h768-no

Widok wstecz.

https://lh3.googleusercontent.com/kWDcLhPtX0UDthe2HhlSTrYbLjqSjd0iSfxfSK2sIMqgwpwX4pGyyXjRf2uiRA7H6jWQk65jWTvmgZlrkA-Pyn3689C-_1VFes4rfgEv5Xi643pUfjW3wJ_lusVnNbFNYYJ3RoVlZTM=w1152-h768-no

No nic, idziemy dalej, przestrzenie są spore. Ukochana też patrzy przed siebie i mówi, że to co widzi to na pewno nie jest wariant prosty, więc jest za tym, żeby wybrać tą niższą ścieżkę w lewo i przejść za groźnie wyglądający grzbiet od tyłu.

https://lh3.googleusercontent.com/G3Mzqj3BfHWAJU0vtHAhVlPPC5qsaonoPZKM2b3JocPrJkxHRvhBrm3Rn478Nlxds7dor4vXyhJSraV0kstSH2Bid6aQ5538VziFE_q8JNOe9swu9B7r2NCtJZocqN6qDtQbbwufEmM=w1152-h768-no

Jesteśmy coraz wyżej i ciągle się spieramy. Ukochana podejrzewa, że chcę ją wmanewrować w wariant trudniejszy. Ja już sam nie wiem, jestem tak na 80% pewny, że przed nami wariant łatwy, ale moja pewność spada im jesteśmy bliżej, bo to wcale nie wygląda tak banalnie. Widać, że jacyś ludzie, którzy próbowali iść w górę, wrócili się i zeszli na tą niższą ścieżkę, co jeszcze bardziej rzuciło podejrzenie, że wariant łatwy idzie dołem. Dochodzimy do rozstajów, szlak jest na obu ścieżkach. Mówię Ukochanej - idziemy do góry.

https://lh3.googleusercontent.com/cA1kIXon3wmIVJiEnD19gzWmXNIWqwjrmbdJflCMUOZ8s-NU7EMRXeVfeJPDhj136PxLNA7X7z3tfHQ6KCFmQZ-w6rM0zTRmf449yV-aCTOjZ4sDkNpHFPE3QiANDy0FBg7-YvQyeA0=w1152-h768-no

Kurcze... wariant łatwy? Oczywiście wszystkie kamienie się ruszają.

https://lh3.googleusercontent.com/FSyw-BF6oHgvbuyvsXuHI0F-sKO6HyWVK9AmuzKxxBLIK_Po5w3yr1Qm0GTA_F2mVtoxbh5W4h6BIN22KP0uOAryoMdjJScrDoYxPyLNiuCP-mU1oUZWY2uoIaxIh5kQ3D80wq-HK7Y=w1152-h768-no

Wyżej okazało się, że to faktycznie wariant łatwy, bo ścieżka idąca dołem, za grzbietem schodzi jeszcze bardziej w dół do schroniska. Trzeba przyznać, że oznaczenia w tych górach są dużo gorsze niż u nas. Ale może to i dobrze, trzeba ćwiczyć wyobraźnię i być świadomym tego gdzie się chodzi. Z drugiej strony we mgle, jak się nie zna dobrze szlaku, to nawet nie ma co się zapuszczać.

https://lh3.googleusercontent.com/QGylBzmmRWB5fliqQWyw3-23jlg0adcvxsKsUOmI4ucdWZ00bcvjJ0XnTafCf-_GSX-xvuTa2rkTWxnQmAu3WQdqAGPVia8QWhJu5KLFCdkrJ00ymGhCEOsYFTo_j6YtCLHKqe_pfDI=w1152-h768-no

Napieramy. Jest stromo, przestrzennie. Na razie idzie dobrze.

https://lh3.googleusercontent.com/R1L9VE7FGQP4oz0LWDnyFykjO0n48CwVzCrd6zxyfUcnLg6EazKCf6b9zfPDElGkU_AQUW0ehfLqwJej2OZPrazjfpeQlmq86NONcap9T5-yX8YoYfEJ9GkAw4YHpz8S-340TFeGNVQ=w1152-h768-no

Tobi jak zwykle przodem. Patrzę jak łapka, ale w porządku, w zasadzie nie utyka w ogóle. Bałem się, że ciągnę go tu na siłę, ale humor mu dopisuje.

https://lh3.googleusercontent.com/rYEvYtrNMrZwuNOLwedsLmwMyLU12YH2-iwBNROxDmKwgE5qoRxfDOs4NzR-YdUSi4koG3Z9ssG0yYu22tr-W3sDcIWucDC5U7LGDWpw4N45KPi8F6xcupQtD86laOsyzm18buSgoIo=w1152-h768-no

Zbliżamy się do grzbietu.

https://lh3.googleusercontent.com/puDYjC9jeLjIL_ODB1fm1HiZytRzlWrKGPLxzyJxyJiiMjx3PGN6Yx9SH3XgRxKVELbDqEgdhPvKSZneOJbokzzK-Vz0E1uvj-BhUVxLq-xu-M6Ade68pLI-zsSl7qiChkhL0pWFgZU=w1152-h768-no

Główny wierzchołek już blisko, choć kawałek jeszcze jest.

https://lh3.googleusercontent.com/o70vLGg2cZ4HUaQvemXJ197GvH-B-fNb2jsrgR1jTq8hVdnpLi15Zu2SD2gfsxGvFo3YhMHIGcxB2RHy0sHlOCaVhRRuyQUWtJ-EDuQUdDX3z0KWadLcdxUax8AGRhN5O45RvdtsbvQ=w1152-h768-no

Nawet tutaj jest miejscówka na mały biwak.

https://lh3.googleusercontent.com/zINloZtC27Zd09ARNeyuL4XRD7sXnjsPA6EHE0l57P1HdBHoLbN22r0E3DMjQspz5k5RqigqBcw3rfEsliwBhWQBUy0t9AlFsSF3GTFzB_rgyQmKbQ6EL5YJFjyexuPbUKf0TLMpKuc=w1152-h768-no

Pokazuję Ukochanej w dole schronisko, do którego szła ta dolna ścieżka. Dopiero teraz mi uwierzyła, że faktycznie idziemy wariantem łatwym. Oznacza to, że będziemy dokładnie tą samą drogą schodzić... pojawiają się wątpliwości, czy to się uda?

https://lh3.googleusercontent.com/cWKCWS7axmM2Ys4sJB96iORaTlIomGrwtJhnSAqmSRL6sPqf54-hcxxrUV6eDQzKWSUT_Wo9zaue1YfAKIfIJmomm2H_875J23NY0eDE9x9OxURRMdFPk5LrfCeETSIUoQ7zn51uHUs=w1152-h768-no

Jednak na razie trzeba wciąż napierać w górę, już blisko. Niedaleko wierzchołka spotykamy grzbiet, którym szedł wariant średnio-trudny. Są na nim znaki. Więc jednak miałem rację w początkowej ocenie przebiegu szlaków.

https://lh3.googleusercontent.com/xTc2OOaOTl7iQwrEF0GP-llgzM_1NYfuupr5SLC7wpKKZYL0vsv7yewEdg7zJczrdCX0cSPufeCD4f7KwQ6I3PNT3BrUnJBTP9S5jtI5I-W_Z5NUeynlbNGvNdCSIzNdlX4LR7MkSnE=w1152-h768-no

Szczyt i widoki z niego. Te najbliższe, prosto w dół.

https://lh3.googleusercontent.com/RZXgx1swuO6ZxPjzJTJcazzlUCQtiykcXk8iHxy10SuIkSl9vwRHvuFkSFrfWGIOegwjoQwJhRz15eVcBIR6wJFalTMVjU53KY4oq3elpDP87deouyrc81hx1epD-6FOA4z1AG3DEC0=w1152-h768-no

Te dalsze.

https://lh3.googleusercontent.com/d4ZgEqPrR-WUzXrPw-S5YnHkJg--soV3X2UmgbZiDD_aWUCDUfzyAtOjn_T5DlK2GOKSLkDJcyNa3MMXRiVmYzAXWrc3Bjt72HuRSDMMGmpY7wd98de3Gv9Aro-0WbsE0ZGmn7weTLs=w1152-h768-no

Stamtąd przyszliśmy.

https://lh3.googleusercontent.com/SpHN7Wu3uincEM6IDZPD2jsB59-Q5coUk4d8zA2RBWDHa51WYTFWO4j6eBD8IIfySuRsHSS1ABJkAE0njFOpQQKj4L-yEpTHR2hURMcaje4zuUok-_ugr9Sm9FwdtdQ1X-BXh6y6vOg=w1152-h768-no

Parking ze stacją kolejki.

https://lh3.googleusercontent.com/8u8_eV8u9QC5lzb_11msa05uJFRRAxFFUtpqOP8P-YtCI7iVSlp-eaCBZsGEIPBDOrUG6toP4XL9MYAWkkrEexKZ-i8VR4Ps9Th8vZBFtNSAQH75bCGjUrUIIa1tXXVzu2pKiAhNEJQ=w1152-h768-no

Najdalsza góra to Monte Camicia, a na prawo od niem Monte Prena. Wyglądają na niskie.

https://lh3.googleusercontent.com/p7mXceGedvo9GHcKcKllRoJWBGiTd2Bx_eDHicXfQhD3rkrHMloztJb12wtLA1q9nQ51AjTaP88raVCnNrGeKRdiuteIWC_eF23LzHZF5Hl9rfudRXdBEC17euz70OO3VeO-bH_QCvw=w1152-h768-no

To my, dla nas to nowy rekord wysokości 2912 m. Poprzedni był 2911 m Skolio w masywie Olimpu. Niewielka poprawa, ale zawsze coś smile

https://lh3.googleusercontent.com/3OmZXqLJ6wC-Dud2as4OgCM9r88spfA9QrH8LfV6Mg0JrmEqyusChIaWBTMWHEhXzgd1j_c05ifaobfmWlwOE1ZfOKAsoIhPbmTP8gXmEXEbCdgkaHPLaldl6jixJ2Awddr6qQm8VIA=w1152-h768-no

A to Tobi, wyniesiony dodatkowe 2 metry wink
Widać też miejscowego psa. Bez opiekuna, pewnie lubi turystykę i wychodzi z dołu razem z ludźmi, po czym kulturalnie żebra o jedzenie.

https://lh3.googleusercontent.com/UoRhtvsht0siAlJn1wpFx_Uzb7gZB1f_2cTxyGRvK7pKGDrxWzh5CKKPC07AmQOW-ijEuXgCd42Eh3wLoFnTLu15jAXN-woDrLiKPA89FkqBtL39roHEvxUEXdz4U8EhK518Fw62eEk=w1152-h768-no

To drugi, niższy o 9 metrów wierzchołek Corno Grande. Trudniej dostępny. Tylko szlakiem trudnym.

https://lh3.googleusercontent.com/MPVcDqlto4nIt0emoBWs8lZX_IWJiu0RLPvRZy2wf54dKVx-RIzbIsNT18_ewNhYR0GFydC_-8q1O-78deYkfjrntgcjmj01GmNEWAqUcqw95PmXYOjrkpWZk3O79zdHqCDcWQadSzQ=w1152-h768-no

A to schron po tym drugim wierzchołkiem. Wszystko na max zoomie.

https://lh3.googleusercontent.com/7mnQg2KxdpwWgn4CenCvUIsuyLXeKIrwn1P4uXkHKOMlkDfpoUkilv2ZVNxm8aCZsV-9P6aE-B5FQsGaGDqG5UWAzFFepXz4CDlOObu38NXmfasT0JmbsFH8eevwPmF82j0ENxLyV1Y=w1152-h768-no

Pora na zejście. To najtrudniejsza część wycieczki. Idealnie sprawdza się wariant z Monte Prena. Ja idę przodem starannie wybierając drogę, Ukochana po moich śladach. Trwa to długo, bo do przejścia sporo, ale kończy się pełnym sukcesem. Łatwo nie jest, bo wszystko się sypie. Ludzie idą różnymi ścieżkami, jedni radzą sobie lepiej inni gorzej. Wychodząc widziałem, że od dołu idzie ktoś z dwoma psami. Okazało się,że to samotna dziewczyna, nie najlepiej radząca sobie w tych warunkach. Spotkaliśmy ją na zejściu. Nie osiągnęła szczytu, zawróciła i miała wielkie problemy, żeby zejść. Próbowała dnem żlebu, cały czas na tyłku, razem z osuwającymi się w dół kamieniami. Była nie dalej niż 30 metrów od nas. Nawiązałem z nią rozmowę i przekonałem, żeby poszła tak jak my, że jest dużo łatwiej. Posłuchała i przeżyła.

A na zdjęciu młody chłopak - silny, odważny i głupi. Wyszedł razem z kolegą najtrudniejszym wariantem szlaku. A na zejściu zrobił sobie skrót przez stromy piarżysty stok. Miejscami jechał razem z kamieniami jak na nartach. Kilka razy tracił równowagę i zsuwał się parę metrów na tyłku. Czatowałem z teleobiektywem, aż poleci na twarz. Byłem pewny, że to tylko kwestia czasu. Myliłem się, dał radę, przeżył.

https://lh3.googleusercontent.com/dG7b2C8ZSe0MMjQ1GM1h67DBFPGPUokZq5Q7wVYDCsq2TLkEfu38nsn8i6jeM5InbWcwsh5K3ls4U-UmXeVIr7DTp-QKIPnltWMc_wfj9lWS44YRCmGd3PpVWFK2oZjlCntaekukHas=w1152-h768-no

Udało się pokonać cały groźny osypujący się odcinek. Pojawiły się chmury.

https://lh3.googleusercontent.com/cPIGPSAoCumXXUDD5qoR89Wk4k90mjT2mEhZ-7kEfx2Eg4OYkYjcH4QKejZCBydEj_ITDDTxLHeMRXrDK52lqdrv6zpJDONEiRsCPJVqs-mUETmKVxLMYCTiIvpJoqUPAyfnu10HDL8=w1152-h768-no

Jeżeli tak ma wyglądać pogorszenie pogody, to fajnie.

https://lh3.googleusercontent.com/d61glLNP6byMcE3Yw3gKKGG9BVZJTE8DUvGafEpYcH0EpO4L8rqUu7rDnsdb3iuWw12ISK-9SB9u-pN4RhmZvVEae8-foYY1QHMEwVntl8n542HUdD-ldP8L0CDIGv82PvqQDcmRqaY=w1152-h768-no

Schodzimy coraz niżej. Jesteśmy już w strefie traw. Kadr podobny do porannego, ale całkiem inne światło. Na zdjęciu jest "uratowana" przeze mnie dziewczyna z dwoma psami. Psy są luzem. Większy to border collie, a mniejszy, wysunięty do przodu, to mały kundelek. Wszystkie spotkane tego dnia psy były luzem (łącznie z Tobim 5 sztuk) i żaden turysta nie dziwił się, że w górach jest ktoś z psem. W TPN pies to przestępstwo, katastrofa ekologiczna, zagrożenie dla dzikich zwierząt i ludzi.

https://lh3.googleusercontent.com/0eH0p7lsn1Z-Z9DqYLwks9pbhsANH6NyFbm5b9haGZPU1aqQozrhDM2kmnrHxJ7GaqzYzIwhlilaMRrQvau3YwWGyNlfbsEvpoiQx8BzRXyL9ItM6C3ZsdPhngtJECvBLP1jJLPf3VY=w1152-h768-no

Na koniec postanawiamy wydłużyć trasę o jeszcze jedną małą górkę i schronisko.

https://lh3.googleusercontent.com/x1wU5XdA6QJ9cSw_uJKF4D7nml9RQiDCezzBsyhsb1ZZ2mWVX-jQdrFmP3ynELcpM5PFUiVw_uAK6wsv0UfCOqaT5ZXjUEg6_HHoRCpUSUYv1lHEj7pTjXvWo2xBpH2d6_YxRrEye_Q=w1152-h768-no

Zawsze to coś nowego, jakiś mały bonusik mile widziany.

https://lh3.googleusercontent.com/he1QsQ4VbCTVIzbduVHaSxlm2DzJvMD11NcqKmqu7K2zr5MFIXrhmVkpNb4TOweHTvqTk1ZCsFQdgXo49j73vm7N1ObkKX8qXIK1Si5fosKt8I1njVoYTPfT2oXZ7jqYtfrR6X9iCxw=w1152-h768-no

W nagrodę widoczek.

https://lh3.googleusercontent.com/00VZCbXYR7M-fZHz8CvvrGQUPZPcvU18u--F7ElIgLjkruyXKmSFDDNX0jw8HpRFWwY-1I5pB_mqXgimeuz_UMrtZg8upbOlDkGd2YEjj8axLnNCmasVP8-uzznQ7Aw6EKTF4hfUTUE=w1152-h768-no

Można wracać do auta.

https://lh3.googleusercontent.com/jc3sNb57msTFL3XfW_z4HDRf5WqRJvRVsfNqBSwAlsQtjnAzpW0ihhDEtHSijvONM6L1gM1tBuwi-fhY_nRkF7ImJnExf4_2Yyud1gg2otYewee0dN1rJ-NjGX4qRaSXZYeZMwxNAKo=w1152-h768-no

Wycieczka zakończyła się pełnym sukcesem. Corno Grande zdobyte. Poziom trudności, znowu największy jaki do tej pory mieliśmy, ale jednak nie przesadzony ani trochę ponad możliwości. W sam raz na nasz obecny poziom.
Ukochana chce urobić coś powyżej 3000 smile

Czułem się całkowicie spełniony smile

C.D.N.

10

Odp: Spokojny wrześniowy urlop bez napinki

Część X

Pogoda faktycznie się popsuła. W nocy padało. Rano wszystko spowite gęstą mgłą. Mieliśmy jeszcze jeden dzień urlopu, w planach było zwiedzanie Sulmony, którą polecał przewodnik jako pozycję obowiązkową w Abruzji, ale przy fatalnych prognozach odpuściliśmy. Cały dzień jechaliśmy w przelotnych burzach na północ. Zrobiliśmy duże zakupy. Jako pamiątki z Włoch przywieźliśmy zapas wina, parmezanu i kawy.
Rozpogodziło się dopiero następnego dnia w Austrii. Postanowiłem przejechać przez nią górami i zobaczyć trochę okolicy zza szyb samochodu.
Kurcze, Austria to przepiękny kraj. Przede wszystkim alpejskie krajobrazy.

https://lh3.googleusercontent.com/YcswUwgpVnSlJoh8V_5PTZ2OSbhIFekku1152dNgC0f9HFhbTGxVttW0XP5CJXM_l5xfQLijOPn_xKr1vwPeklnvIrAsnAs9r2efNxXNxgbcW4ZP-fm6b2lHp2otpZAH46U2utjuSKA=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/Avy-x6I1vcT9RauhqUr-owdml00Ut02h1UE5AskkoSZnS-JT6gOStKa-boHAtR2Ylt4KJHiGfyeFsOGDmwN8rDqgvcuqe2iAWzeeE1QTrq6jJki0vbFYKZq4tovtHx0zopkh_tUcRBw=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/FA54BO2pBrvngPDFIBXEKr2iRf7irzQuwP1qhPkBe-MwMasLFo5RABkgZevmMro6zC7h43kYI7sP8iQDrwH1K-s4GYTUe_yjubiMon0R7g0iAXbnDiWivAj3RJcBZxcf86tFdw85s2U=w1152-h768-no

Małe miasteczka dopieszczone i wypielęgnowane jak z bajki.

https://lh3.googleusercontent.com/xMCTtn0grHe3eSMcWh6442jzv9oQn-W0zzjp1rIiAjWqQSSfQuDaQ80ga3bM4wzQKhUnU4BSYsiIMPI_BNwvJWPwtXS_Z3t_kxpATxzrJnz-6IfNUJ7TMbrYx2_OM2UnPksDIYYFbxw=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/8I56TiK2PMI1uIWnoULaPk7_p8f82e9dMejTQ_k-2J9DzrjsnIjjbtWN1EcAoDuWIKMNLtrh74kl46fNb2_CXP04dDVc18FjPVoDQkVj_stxRfVWvSxMyUnHx7ETVMEy6CUZY6DdtTg=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/i51kNPXIb7lsGpXz8CnftsoB0mbvDDO6I4fM6AqKsPkVGENud7T8S2KyLbF1xfjuBUEIXAlRVHvl-n0y6tCI0yifKc07r-_zS4KwZ2kp0DrB86qiAp3zTTy6W0s1oZOZciO_DOANHZ8=w1152-h768-no

Góry, różne, większe i mniejsze.

https://lh3.googleusercontent.com/SazkkTHTfLKVNa458OC2xH7XHzeSN0zmIlc3Zbq-o0MIswRZrbl3CpAo_vIK8oOEqUGClSjiTWWpnk0xgVKyyj54muaBJTqvyRdqJNPgpB9qywiugT7WK5TdpeK6aGwYLpGXGS4-5uY=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/m5OXqXZ7FvtG6wsRx-rrTMjE7zrH1_x-LAzps3YdCBJYejraupLsAiwoJuIdNNtCiuXjLPRytXh62MBZ4kfnDIv6TBcVoSLAKm7wzbG_Q5-LK2JTrRrTQEN0ThFMMEV78Kzxp2zEtp0=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/FoyDd3ehbWwwvpf0D2viGmKAGy0p1ySFr3PSve3GJ9bNnARBx23D6TCqaJd84uNqWiXeO_cdhxXNSZwkLeLvZ4OiNtjdXL3irAIO1ZCM4jwppVqtOQkXuaGkXxX6pZIppkLnWpLzwqs=w1152-h768-no

Zatrzymaliśmy się też nad rwącą górską rzeką.

https://lh3.googleusercontent.com/PeWnaXCqnXRnvRMpYbTRdkOtu7ipecpm9bhlcwQtQGA44kBf3lCAupzhXc_BH_dXbFcg3y_aP96P_G5dzP-50mxdyKb0l8-AEbTT3i3_6llILBeoQ0cnGIyPysRZtRG8W7dnkkotIxU=w1152-h768-no

Tobi miał okazję się utopić... ale jest na to za sprawny wink

https://lh3.googleusercontent.com/3KOkHGb9F1zO8-51G4fY5hC4IoW5pQWANEKHScjMUUVb7bEmUSjXcATIrMx6vVEIDanwk6GFO2bC3pIxL-9stsV3G4yPid8tQrwnSXHiZtYqiXEUr2PWo475zZf-0bytrVNnyc9zO40=w1152-h768-no

Na dłużej zatrzymaliśmy się w mieście Melk.

https://lh3.googleusercontent.com/x8u4aYRp1z8E2a9qnDmpc34xalgllgcxybY4Uqto_4-Vq6zx0vV7VsOsXQMaI9w49Yyi1Rw5VwWk2Aq7khtYPhictunc001h2hKoTJcehTIkfjiiKZ0CcmDYPLw43FnrPKwnpmuOXU0=w1152-h768-no

Gdzie miejscowa ludność wyprawiła przyjęcie na naszą cześć.

https://lh3.googleusercontent.com/o9ECJeMATIqn64fXTQ6cZfX1xmOCbFTioQaCYmv1DIXbY-nH2sAIQhG2CDBapptcyei954cfi6xYLeQI8mvjm9-O55a7Cwv7CPrHig7XQpq-12CQEaopgo4hfFSsqIijzU0J9jgQ5FU=w1152-h768-no

Obejrzeliśmy Opactwo Benedyktynów.

https://lh3.googleusercontent.com/BRi5DoIdfQozdFL8FBEkxX3ApVnzBHgFbcZO7lEq_AvSZgo-UXCJfw4gmyc3X-afDMHG9KzgAUIEnlTfr3cN5oulu4KYBxGUE5BDqHA73Yyon-isoJSgCBEVB20QpH90--4YC6U0N5A=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/fJVHIczvoR1K0y9HEzxjs3Vw6GkgWX8eZl8GIBts73of28jX2qIHAHTfIZva5OQsS3j838athyMI_55VaPTvQdX3VvPmAnyNgV7AvV7-1hnN0shTqwZQuOL4zv_l0SzJb25DVJmEwfU=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/Dm3fRFduhsi3RWs_0hX-WIJ9x1ANOI3d25eUxtlqt0OJTwkrEJ1cGOy-KMz2BvIjijDLvkKwdZOyxvSF8IkpLnCJCSt3scusVsnvz0ZVyRDq1emyNnyhSAv7vqa310nYc6_MLLL5y6U=w1152-h768-no

Austria zrobiła bardzo dobre wrażenie. Trzeba by się tam wybrać kiedyś. Daleko nie jest,
Próbowałem potem wrócić do domu bez noclegu, ale za bardzo brało mnie spanie w aucie. Zatrzymałem się, zamknąłem oczy i otworzyłem 2 godziny później. Ta odrobina snu wystarczyła, żeby dojechać do domu.

Taki był tegoroczny urlop. Kiedy się zaczynał byłem pełen sceptycyzmu i miałem wrażenie, że jadę z przymusu. Przepracowany organizm zapomniał co jest w życiu tak naprawdę ważne. Przez 3 tygodnie udało się zrelaksować, odpocząć, przemyśleć różne sprawy i wybić się z tego zagonionego rytmu codzienności, kompletny reset. Przy okazji, bez napinki, urobiliśmy trochę w fajnych górach smile

Jeżeli ktoś wstrzymywał się z komentowaniem, aż skończę, to teraz jest dobry moment wink

THE END

11

Odp: Spokojny wrześniowy urlop bez napinki

Oj sprocket73! Aleś tym dupeczkom tongue zdjęć napstrykał. Ciekawe co na to Ukochana? big_smile
Super relacja, piękne miejsca, no i oczywiście przepiękne foty. wink

12

Odp: Spokojny wrześniowy urlop bez napinki

Przeczytałam całość ! Rewelacja !  big_smile Świetnie to spisałeś i podałeś !  cool

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

13

Odp: Spokojny wrześniowy urlop bez napinki

Faceci to głównie widzą jedno... a w moim zamyśle, nie miało to aż tak odciągać uwagi od meritum, czyli od gór wink
Ukochana... nad morzem mówiła, żebym nie publikował żadnego zdjęcia z nią, a "dla kolegów" żebym specjalnie popstrykał młode laski. To zrobiłem dokładnie to o co prosiła. W domu jak przeczytała relację, nie była zachwycona. Tak to już jest z kobietami... nawet jak się słuchasz, to i tak jest źle wink

14

Odp: Spokojny wrześniowy urlop bez napinki

E tam! Czasem należy w ten sposób podenerwować Nasze Ukochane. tongue
Ja pooglądałem równie chętnie jak i góry. big_smile

Ostatnio edytowany przez pbsk (2019-10-07 21:56:20)

15

Odp: Spokojny wrześniowy urlop bez napinki

Ale obszerna fotorelacja która sporo nadrabia braków na tym forum wink Jak widać na zdjęciach włoszczyzna smakuje wybornie w postaci niezwykłych krajobrazów, no i tych pań plażowych big_smile Też kiedyś muszę sobie fundnąć taki dalekobieżny urlop smile

16

Odp: Spokojny wrześniowy urlop bez napinki

Wszystko w tej relacji jest czego mógłbym oczekiwać. Świetne komentarze z dużą dozą humoru, które współbrzmią z równie świetnymi zdjęciami (nie wiem co lepsze; chyba jednak zdjęcia wink ). Opisywane miejsca i krajobrazy – z małymi wyjątkami - mało znane, co jeszcze potęguje ciekawość.  Pojawia się jednak i smutek – tak wiele jest miejsc wartych odwiedzenia, a dni coraz krótsze ...

sprocket73 dziękuję smile

17

Odp: Spokojny wrześniowy urlop bez napinki

MF napisał/a:

Pojawia się jednak i smutek – tak wiele jest miejsc wartych odwiedzenia, a dni coraz krótsze...

...i coraz mniej ich nam zostało

18

Odp: Spokojny wrześniowy urlop bez napinki

sprocket73 napisał/a:
MF napisał/a:

Pojawia się jednak i smutek – tak wiele jest miejsc wartych odwiedzenia, a dni coraz krótsze...

...i coraz mniej ich nam zostało

Nie chciałem tego napisać wprost, ale nie mam złudzeń sad

19

Odp: Spokojny wrześniowy urlop bez napinki

sprocket73 napisał/a:

Jest pomnik, informujący, że był tu Alexander Dubček w 1968 roku i krzyż.

https://lh3.googleusercontent.com/ga97pZumXJntae7O__5c9m0hCUI1VTs2nYVWuw6VThQNNhcqw5rj1oOLV1KVIIEx5HGCW1HF41UkDtgwLPdFehigtK0XgCbQtYkTuC9tt1aUn4qpgWZ2hDbq5ftyIWfkP6fxtF3nvJY=w1152-h768-no

Zaciekawiła mnie ta informacja, ale wydało mi się nieprawdopodobne, aby Dubček  spacerował w górach w 1968 roku, gdy Czechosłowacja przeżywała tzw. praską wiosnę -  Dubček  był liderem ówczesnych zmian wink

Przyglądnąłem się temu i co z tego wyszło ... Ta pamiątkowa tablica została postawiona w 1968 (później zniszczona i odbudowana) dla uczczenia dwóch wybitnych postaci w historii Słowacji, którzy urodzili się w pobliskiej miejscowości Uhrovec i byli na Rokoš'u   - Ľudovíta Štúra (słowacki działacz narodowy w XIX w.) oraz Alexandra Dubčeka.
Ciekawostką jest to, że obaj Panowie urodzili się w tym samym domu - w 1815 i 1921 roku.

sprocket73 -  interesuję się historią naszego południowego sąsiada, a to bardzo ważne postacie tej historii wink

20

Odp: Spokojny wrześniowy urlop bez napinki

No popatrz. Mniej więcej wiem kim był Dubček. Takim ichniejszym Wałęsą (w dużym uproszczeniu). Choć to co ostatnio wyczynia Wałęsa, to aż wstyd.
W każdym razie na miejscu, po pobieżnym przeczytaniu tablicy, zrozumiałem, że w tym dniu, to właśnie tych dwóch tam wyszło. Pomyślałem, że z Dubčeka był prawdziwy turysta, skoro w 68 znalazł czas, żeby po górach chodzić. Teraz jak czytam dokładniej, to faktycznie, sprawy mają się zupełnie inaczej.

https://lh3.googleusercontent.com/mzHBZ19Kos99mJ41ICCMf_tBcLaaymx3MguYms2p2crUPR2EgaOW5dE-gcfUeADQdJJeXIMQ1pfhuZ2iMBrcVI0RL7WIuJLCOocVIsmfya6wrHvVmImmfuipXsehMdSq0CujGLUwh0s=w800-h453-no

21

Odp: Spokojny wrześniowy urlop bez napinki

Świetna relacja!!! Dzięki! Dam do przeczytania mojej ukochanej. Może skusi się na taki urlop jak Was big_smile ?

22

Odp: Spokojny wrześniowy urlop bez napinki

Poczytane jednym tchem, pooglądane wolno i ze smakiem  cool

Trzy tygodnie urlopu maja głębokie uzasadnienie wink po dwóch to się człowiek dopiero rozkręca  big_smile

Pięknie dziękuję! smile

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile