Odp: Rośliny chronione w Beskidzie Małym
Ładne obrazki tych obrazków
Dodam jeszcze że obrazki alpejskie znajdują się na Czerwonej liście roślin Polski jako rzadkie (kategoria R), więc należą też do gatunków zagrożonych ![]()
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Ładne obrazki tych obrazków
Dodam jeszcze że obrazki alpejskie znajdują się na Czerwonej liście roślin Polski jako rzadkie (kategoria R), więc należą też do gatunków zagrożonych ![]()
Myślę , że lepiej jest o czymś pisać jednocześnie na to patrząc
Zdecydowanie tak, chociaż mam szansę je rozpoznać, gdybym przypadkiem się na nie gdzieś natknęła ![]()
marekk500, Gustek Kolejna, bardzo udana współpraca naszych forumowiczów
Tak trzymać ![]()
W Beskidzie Małym występuje jeszcze jedna taka roślina która ma tutaj jedyne stanowisko współczesne w Karpatach Polskich. Tą rośliną jest nadwodnik naprzeciwlistny (Elatine hydropiper). Gatunek ten znajduje się pod ścisłą ochroną oraz w Polskiej czerwonej księdze roślin jako narażony (kategoria V). Stanowisko zostało odkryte kilka lat temu przez śląskich botaników. Znajduje się ono na południowym krańcu Jeziora Międzybrodzkiego. Nieraz tędy przechodziłem, jednak nie przeszukiwałem tego miejsca pod kątem nadwodnika ![]()
„Kalina”
Rosła kalina z liściem szerokiem,
Nad modrym w gaju rosła potokiem,
Drobny deszcz piła, rosę zbierała,
W majowym słońcu liście kąpała.
W lipcu korale miała czerwone,
W cienkie z gałązek włosy wplecione
Tak się stroiła jak dziewczę młode
I jak w lusterko patrzała w wodę.
Wiatr co dnia czesał jej długie włosy,
A oczy myła kroplami rosy.
U tej krynicy, u tej kaliny
Jasio fujarki kręcił z wierzbiny
I grywał sobie długo, żałośnie,
Gdzie nad krynicą kalina rośnie,
I śpiewał sobie: Dana! oj dana!
A głos po rosie leciał co rana.
Kalina liście zielone miała
I jak dziewczyna w gaju czekała.
A gdy jesienią w skrzynkę zieloną
Pod czarny krzyżyk Jasia złożono,
Biedna kalina znać go kochała,
Bo wszystkie swoje liście rozwiała,
Żywe korale wrzuciła w wodę,
Z żalu straciła swoją urodę.
/Teofil Lenartowicz/ ![]()
Ileż to wierszy, tekstów piosenek, przyśpiewek napisano o tej roślinie
. Powstał nawet odcinek znanego polskiego serialu pod tym tytułem
. W słowiańskiej tradycji ludowej roślina ta miała szczególne uznanie. Symbolizowała bowiem młodość, niewinność, także smutek. Była natchnieniem dla poetów i kompozytorów. Imię Kalina to jedno z piękniejszych imion żeńskich
. A wszystko to za sprawą jej pięknych czerwonych korali
.
Do napisania paru słów o kalinie skłoniły mnie piękne zdjęcia tej rośliny naszego Forumowicza markka500, który zamiast się nam nimi pochwalić, schował je w swoim albumie
.

foto: marekk500
Krzewy kaliny koralowej (Viburnum opulus L.) spotykane są w Beskidzie Małym dosyć często, przede wszystkim w miejscach wilgotnych, w grądach i na obrzeżach lasów. Kalina występuje niemal w całej Polsce . Nie rośnie jednak wysoko w górach np. nie spotyka się jej w Tatrach. Kwitnienie tej rośliny przypada na maj i trwa aż do lipca. Kwiaty kaliny są białe, pięciopłatowe i niezbyt przyjemnie pachną, za to tworzą dosyć ładne baldachogrona, a gatunki ozdobne, sadzone często w naszych ogrodach, okazałe „śnieżne kule”. Kalina ma dwa rodzaje kwiatów: płonne (nie posiadające pręcików ani słupków) i płodne. Na zewnątrz baldachu są kwiaty płonne, większe , zupełnie płaskie, pełniące rolę wabika. W środku znajdują się te właściwe, odpowiedzialne za przedłużenie gatunku. Przypominają kształtem małe dzwoneczki. Liście kaliny różnią się całkowicie od często z nią mylonym jarzębem pospolitym (jarzębiną). U kaliny są one klapowane, a u jarzębia nieparzysto-pierzaste. Kalina ma liście trój, rzadziej pięcioklapowe, które rozwijają się równocześnie z kwiatami. Jesienią przebarwiają się na kolor purpurowy. Korale kaliny dojrzewają wczesną jesienią, są żywoczerwone i lśniące. W przeciwieństwie do jarzębiny dłużej pozostają na drzewie. Powodem są zawarte w nich niesmaczne garbniki, które niechętnie zjadają ptaki i inne zwierzęta. Pewnie dlatego Markowi udało się w październiku sfotografować jeszcze dorodne grona
. Jedynie drozdy, rudziki i zięby gustują w czerwonych koralach, uzupełniając sobie nimi swój jadłospis.

foto: marekk500
Kalinę zalicza się ze względu na zawartość substancji trujących w owocach i korze do roślin trujących, chociaż trzeba przyznać, że patrząc na zdjęcia jagód, aż ślinka leci, żeby je zerwać i zjeść
. Owoce kaliny, podobnie jak owoce jarzębiny, po przetworzeniu nadają się jednak do spożycia. Zawierają sporo cennych mikroelementów i kwas foliowy. Nie powinno się jednak spożywać surowych jagód, ponieważ powodują zatrucia i to nieraz bardzo silne. Kalina była i jest rośliną wykorzystywaną w ziołolecznictwie. Jako surowca zielarskiego używa się kory, owoców, a nawet korzeni. Leczono i leczy się nadal jej zielem wiele dolegliwości nie tylko u ludzi, ale również u zwierząt. W związku z pozyskiwaniem surowca zielarskiego, a także zmniejszaniem się obszarów jej naturalnego występowania gatunek ten zaczyna powoli z niektórych miejsc znikać. Nastąpiła więc konieczność objęcia go częściową ochroną gatunkową. Mamy wiec kolejną roślinę na naszej liście roślin chronionych w BM.
.
Mam nadzieję, że marekk500 nie będzie mi miał za złe, że wyciągnęłam jego kalinę na „światło Forum”
.
Ostatnio edytowany przez nena (2011-02-07 21:45:31)
(...)Do napisania paru słów o kalinie skłoniły mnie piękne zdjęcia tej rośliny naszego Forumowicza markka500, który zamiast się nam nimi pochwalić, schował je w swoim albumie
![]()
.
Mężczyzną czasami uda się zrobić ładne zdjęcie, ale opisać to co widzimy, to już domena niezastąpionych kobiet ![]()
Dziękuję Neno za foto opis zdjęć markka500 ![]()
Mam nadzieję, że marekk500 nie będzie mi miał za złe, że wyciągnęłam jego kalinę na „światło Forum”
.
Neno, chyba żartujesz
. Bardzo się z tego cieszę
. Ha, gdybym to ja wiedział, że to jest kalina (bo ja się nie znam - ja elektryk jestem
), pewnie zapodałbym obrazek, a tak, to właśnie jest jak napisałaś "schował je w swoim albumie...
" Ale dobrze że jesteś Neno "na posterunku"
. Dzięki Tobie dowiadujemy się różnych wspaniałych rzeczy o florze B.M. ![]()
markku500 to ja będę co jakiś czas wyciągać z ukrycia Twoje piękne fotki przyrody.
![]()
Liczę na to !!!
![]()
Przy okazji przeglądania albumu ferdynansa z jesiennej wycieczki po Małej Fatrze natknęłam się na piękne zimowity jesienne (Colchicum autumnale), rośliny, które często są mylone z krokusami, ponieważ na pierwszy rzut oka bardzo są do nich podobne. Jak sama nazwa wskazuje zimowit „wita zimę”, a krokus wita wiosnę
. W Beskidzie Małym z zimowitami spotkałam się jedynie w przydomowych ogródkach, ponieważ często ich hodowlane odmiany np. zimowit bizantyjski czy pstry są sadzone ze względu na ich okazałe kwiaty, których jak wiadomo jesienią ubywa. Bywa również, że są hodowane i ścinane jako kwiat cięty i można je kupić w kwiaciarni.
foto: ferdynans
Od krokusów różni je jeszcze m.in. wielkość (są od nich większe), nieco inny odcień kwiatów (bardziej wpadają w odcienie różu niż fioletu, ale bywają też białe), pora kwitnienia, oraz to, że roślina jest silnie trująca. Podobnie jak krokusy podlegają ochronie gatunkowej.
W naturze zimowity jesienne można spotkać głównie w niższych partiach Karpat i Sudetów. Preferują wilgotne i widne miejsca. Kielichowate kwiaty pojawiają się bez liści wczesną jesienią (sierpień – wrzesień ). Wyrastają prosto z bulwy. Liście pojawiają się dopiero na wiosnę. Są szersze i dłuższe od liści krokusów. Mają szerokość ok. 4-6 cm i długość 15-25 cm. Pozostają na roślinie do czerwca, potem żółkną i roślina przechodzi w stan spoczynku. W ziemi pozostaje duża mięsista bulwa.
foto: ferdynans
Nasiona i bulwy (cebulki) zimowitów od dawien dawna były i są do dzisiaj wykorzystywane w lecznictwie. Zawierają bardzo trujące związki chemiczne, alkaloidy, z których największe znaczenie dla medycyny ma kolchicyna. Wykorzystuje się ten związek m.in. przy leczeniu reumatoidalnego zapalenia stawów, dny moczanowej albo w leczeniu gorączki śródziemnomorskiej. Niestety stopień toksyczności kolchicyny jest tak wielki, że nawet małe lecznicze dawki nie są obojętne dla organizmu. Dawka śmiertelna kolchicyny to ok. 1 mg/kg masy ciała. Samemu więc leczenie zimowitem odradzam
. Lepiej poprzestać na ich podziwianiu
. Zimowity uznawane były za rośliny magiczne, które miały chronić przed chorobami i bólami, zwłaszcza zębów, dlatego często noszono ich wysuszone bulwy w kieszeni. Roślina ta, ze względu na swoją toksyczność instynktownie jest omijana przez zwierzęta pasące się na łące np. bydło domowe czy konie. Nie szkodzi za to owcom ani kozom, ale trującą kolchicynę może zawierać ich mleko.
Ciekawe zimowitowe wieści Nena ![]()
Ja je od krokusów odróżniam jeszcze po tym, że jak mi sie wydaje są takie "wyciągnięte" chuderlawe
a krokusy dla mnie są takie "krzepkie"
ale to być może tylko moje odczucia ![]()
W Wielkiej Fatrze też rosną
Była ich tam cała łąka. W BM i w innych pasmach jeszcze nie widziałem ![]()
W Wielkiej Fatrze też rosną . Była ich tam cała łąka. W BM i w innych pasmach jeszcze nie widziałem
śliczne Marku !
. Starsze tj. kilkuletnie okazy mogą mieć na pędzie więcej niż jeden kwiat. W Beskidzie Małym spotkałam zimowity, ale w ogródkach
. W naturze też ich nigdzie jeszcze nie widziałam.
marekk500 napisał/a:W Wielkiej Fatrze też rosną . Była ich tam cała łąka. W BM i w innych pasmach jeszcze nie widziałem
śliczne Marku !
. Starsze tj. kilkuletnie okazy mogą mieć na pędzie więcej niż jeden kwiat. W Beskidzie Małym spotkałam zimowity, ale w ogródkach
. W naturze też ich nigdzie jeszcze nie widziałam.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mnie również nie udało się spotkac Zimowita w Beskidzie Małym a musze przyznac ze próbowałem je znalezc I w tym miejcu mam pytanie czy ktoś z was widział w Beskidzie Małym Zimowity dziko rosnące (poza przydomowym ogródkiem) bardzo prosze o info i jesli to nie tajemnica to w którym miejscu
Zimowit jesienny podawany jest tylko z 1 naturalnego stanowiska w Beskidzie Małym, ze skraju łąki na Kiczerze o ekspozycji NW i wysokości 610 m. Sam nigdy naturalnie zimowita jesiennego nie widziałem w Beskidzie Małym, za to widziałem tylko jego liście wiosną na Górze Tuł w Lesznej Górnej. Warto by było potwierdzić to stanowisko zimowita z Kiczery ![]()
oj niezmiernie warto Darku ! Szkoda , że wcześniej nie wiedzieliśmy o tym, bo w czasie jesiennych wędrówek ktoś z nas by na pewno próbował to stanowisko potwierdzić. No ale nic straconego, spróbujemy w następnym roku, skoro wiemy, że takowe istnieje
. Oczywiście robisz Darku za przewodnika ! ![]()
Ja osobiście się cieszę, że jednak widziane były w Beskidzie Małym
, bo pisząc posta zastanawiałam się czy aby w odpowiednim temacie go umieściłam ...
Bo ogródek to jednak nie do końca to samo co natura ![]()
Ostatnio edytowany przez nena (2010-12-28 17:15:06)
Do zakwitnięcia zimowita trzeba poczekać aż 8 miesięcy, w takim razie wspomnę o jeszcze piękniejszej roślinie występującej w Beskidzie Małym lilii złotogłów, która kwitnie od czerwca do lipca - czyli za 6 miesięcy. Naturalne stanowisko kwitnącej lilii złotogłów spotkałem raz w Beskidzie Małym na północnym stoku Gaików, w lesie nawiązującym do grądów, niedaleko leśniczówki Lipnik. Według pracy Kotońskiej z terenu Beskidu Małego podaje się 12 stanowisk lilii złotogłów. Są to m. in.: Lipnik 420 m (moje potwierdzenie), Żar 520 m, Hrobacza Łąka 720 i 750 m, Szeroka 750 m, Żurawnica (zaliczana jeszcze wtedy do Beskidu Małego) 730 m, Gibasów Wierch 750 i 755 m
Można by było skusić się również na tą roślinę ![]()
Jasne , że lilię złotogłów też wypadałoby znaleźć i potwierdzić , że rośnie. Jan Zieliński podaje również jej stanowisko w okolicach Polany Jaskula (podobno jedyne w obszarze pasma Leskowca)
Mamy początek lutego, a już miałem okazje widzieć pierwszą tegoroczną zakwitniętą roślinę chronioną jaką jest przylaszczka pospolita, wprawdzie na Pogórzu Śląskim, ale w jego najwyższych położeniach
W związku z tym możliwe że już kwitnie ona w Beskidzie Małym, co jest wyjątkowo wczas jak na ten gatunek, którego kwitnienie zaczyna się dopiero od połowy marca ![]()
Mamy początek lutego, a już miałem okazje widzieć pierwszą tegoroczną zakwitniętą roślinę chronioną jaką jest przylaszczka pospolita, wprawdzie na Pogórzu Śląskim, ale w jego najwyższych położeniach
W związku z tym możliwe że już kwitnie ona w Beskidzie Małym, co jest wyjątkowo wczas jak na ten gatunek, którego kwitnienie zaczyna się dopiero od połowy marca
Przylaszczki to niezwykle urokliwe roślinki. Nigdy nie spotkałam ich w naturze. Darku gdzie w BM -ie rosną przylaszczki ?
Z obszaru Beskidu Małego podaje się tylko 2 stanowiska przylaszczki pospolitej: Lipnik 405 m i
Hrobacza Łąka. Ale stanowisk zapewne jest więcej, wystarczy przeczesać niższe położenia górskie porośnięte przez las grądowy, w miejscu wilgotnym i nieco prześwietlonym, najlepiej na podłożu wapiennym, a napewno się trafi
Zdjęcie przylaszczki mam umieszczone na stronie http://www.bio-forum.pl/cgi-local/board … 95839.html dostępnej dla zarejestrowanych.
no ładne te pierwsze zwiastuny wiosny ![]()
Oto zaległe fotki nasięźrzała pospolitego (Ophioglossum vulgatum) z Beskidu Małego.
Nasięźrzał pospolity jak pokrewne mu paprocie uważane są za relikty flory paleozoicznej.
Paproć ta ma liście podzielone na blaszkę liściową o kształcie jajowatolancetowym i część zarodnionośną będącą w postaci kłosu zarodnionośnego, zakończonego kończykiem z obustronnym ułożeniem zarodni, osadzonym na długim ogonku. W Polsce jest gatunkiem dość rzadkim i zagrożonym w wyniku osuszania i zarastania jego siedlisk. Jest jednym z dwóch gatunków stwierdzonych w naszym kraju z rodzaju nasięźrzał. Z obszaru Beskidu Małego podaje się pięć stanowisk nasięźrzała pospolitego: Kuków, Złota Góra, Leskowiec, Łamana Skała i Bujakowski Groń. Mi się udało w zeszłym roku potwierdzić go na dwóch z tych podanych stanowisk. Według legendy nasięźrzał uważany jest za paproć miłości ![]()
Ostatnio edytowany przez Dariusz Tlałka (2011-02-18 15:43:07)
Z obszaru Beskidu Małego podaje się pięć stanowisk nasięźrzała pospolitego: Kuków, Złota Góra, Leskowiec, Łamana Skała i Bujakowski Groń.
wow !!! Leskowiec i Łamana Skała i ja go jeszcze nie widziałam ... ??? wstyd nena, wstyd ![]()
Mamy początek lutego, a już miałem okazje widzieć pierwszą tegoroczną zakwitniętą roślinę chronioną jaką jest przylaszczka pospolita, wprawdzie na Pogórzu Śląskim, ale w jego najwyższych położeniach
W związku z tym możliwe że już kwitnie ona w Beskidzie Małym, co jest wyjątkowo wczas jak na ten gatunek, którego kwitnienie zaczyna się dopiero od połowy marca
co prawda mamy już koniec lutego
, ale to nic nie zmienia ...
W związku z tym, że Darek T. już na początku lutego natknął się na pierwszą wiosenną roślinę tej zimy
, na dodatek chronioną, postanowiłam dodać ją do naszej kolekcji roślin chronionych rosnących bądź spotykanych w BM –ie. Chodzi o przylaszczkę pospolitą (Hepatica nobilis)
. Ja osobiście przylaszczki w naturze w BM-ie jeszcze nie spotkałam, ale liczę na to, że tego przedwiośnia przy pomocy Darka T. uda mi się, bo mam nadzieję, że wszystkie jeszcze nie zakwitły
. Łacińska nazwa tej rośliny kojarzy się z jednym z narządów – wątrobą. Otóż trójklapowe liście przylaszczki przypominają wyglądem płat wątroby. Jednak nie wszystkie odmiany mają trójklapowe liście. Zdarzają się również z jedną lub dwoma klapami. Ze względu na kształt liści przylaszczka zwana była również wątrobnicą, wątrobnikiem i zielem wątrobnym, co by znaczyło , że stosowana była również w ziołolecznictwie m.in. przy schorzeniach wątroby.

foto: Dariusz Tlałka
Przylaszczka należy do rodziny jaskrowatych, zatem podobnie jak one, jest rośliną trującą. Nie należy rośliny rozcierać, wyciskać z niej soku, tudzież zjadać
, gdyż ma właściwości drażniące i może doprowadzić do ciężkich zatruć. Przylaszczki kwitną na przełomie marca i kwietnia na niebiesko, fioletowo bądź różowo. Zdarzają się również kwiaty białe. Istnieją także odmiany ogrodowe o kwiatach pełnych
.
Ostatnio edytowany przez nena (2011-02-27 19:31:38)
Ja osobiście przylaszczki w naturze w BM-ie jeszcze nie spotkałam, ale liczę na to, że tego przedwiośnia przy pomocy Darka T. uda mi się, bo mam nadzieję, że wszystkie jeszcze nie zakwitły
Ostatnio zima przycisła w górach i to napewno przychamowało kwitnienie przylaszczki pospolitej i inne wczesnowiosenne rośliny chronione ![]()
No to trzeba by zaplanować wyprawę w poszukiwaniu pierwszych chronionych oznaków wiosny w Beskidzie Małym, a na dzień dobry oprócz przylaszczki można się spodziewać wawrzynka wilczełyko, śnieżyczkę przebiśniega, pierwiosnkę wyniosłą. Tylko poczekać trzeba do momentu aż nieco śnieg stopnieje w górach. Ekspozycja południowa, niskie położenia górskie, las grądowy, okolice Andrychowa i można ruszać ![]()
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
[ Wygenerowano w 0.058 sekund, wykonano 13 zapytań ]