Temat: długo oczekiwana wyprawa do dziury, wielkiej dziury
Jako, że mam urlop i chciałem skorzystać jeszcze z ostatnich promieni przedwiosennych w zimie, gdzie aura zza okna w ogóle nie przypomina mi obecną porę roku, postanowiłem się wybrać do Tarnawy. Czasu dużo nie miałem, gdyż rano z synem na badania kontrolne a potem trzeba było go babci na chwilę podrzucić. Po 11 wyjeżdżam z Andrychowa na Wadowice Pogoda mi pasuje, słoneczko świeci i jest coraz cieplej. Pół godzinki zajmuje mi dojazd do Tarnawy Dolnej i gdy chciałem już jechać w kierunku kamieniołomu widzę zakaz więc zawracam i przez Śleszowice objeżdżam dookoła aby dostać się pod kamieniołom. Udaje mi się. Jestem na miejscu o 1140. Zaczynam od zwiedzania kamieniołomu dolnego
a potem kieruje się na górny 
Widoki dobre na pasemko Żurawnicy, ale pod słońce sami wiecie jak to jest.
Zaczynam penetrować dziurki w między czasie bo już nie pamiętałem ka te dziury wielkie dziury były. Podchodzę pod jedną
ale to nie ta bo to 2-3 metrowa dziurka Podchodzę do kolejnej
ale to tez nie ta
Idę sobie dalej i dalej i po kilku minutach dochodzę Od razu światełko w główce zaświeciło, że to ta, która pierwszy raz znalazłem Ucieszyłem się od razu i wlazuje do niej co by sobie poprzypominać
Wejście ciasnawe, ale potem już brudzenie się w niej to sama frajda. Jako, że byłem sam za bardzo się nie rozpędzałem i przez zaciski się na siłę nie przedzierałem.
Po 2 minutach znajduje otwory, które wcześniej mi nie były znane i penetruje mi nowe odcinki jaskini
Nowe salki i ciekawe elementy 
Zlodowacone i oszronione ścianki
by w końcu zobaczyć coś takiego ![]()

Po godzinnej penetracji jaskini wychodzę na świerze powietrze i dzwonię do Jolanty a potem śle sms-a do Darka, co by go poddenerwować ;p Na koniec jeszcze rzut okiem na widok, który muszę opuścić no i powrót do Andrychowa. W domku melduje się na 14
Polecam taki wypad.
A wszystkich tym co chcą sobie oglądnąć coś jeszcze więcej niż umieściłem to zachęcam >> tutaj <<
Ostatnio edytowany przez baca (2011-02-10 19:54:59)
Największą ozdobą naszego Beskidu [...] są jego urocze doliny. Wprawdzie dawno już straciły one charakter pierwotności i dzikości, [...] ale mimo wszystko nie są pozbawione swoistego wdzięku, chociaż wszędzie już widoczne są ślady rąk ludzkich.
- Jan Galicz