851

(15 odpowiedzi, napisanych Schroniska w Beskidzie Małym)

Do MF , Drogi Przyjacielu! możemy mówić sobie na " ty ", nadal posługujesz się drobnym oszustwem. Błąd, który teraz naprawiłeś, powstał przez fatalne i fałszywe podanie przez Ciebie materiału źródłowego w pierwszym poscie. Każdy normalny człowiek pomyślałby, że to konfabulacja. W pierwszym poscie opisujesz źródło tak:

 
2015-07-29 13:53:58

W” PRACACH NAUKOWYCH” Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie (2014, t. XIII) można znaleźć artykuł, który porusza m. in. sprawę schroniska na Kocierzu (w języku angielskim).





Natomiast w dzisiejszym poscie piszesz:

     

Dzisiaj 20:26:36
   
W mojej notatce nie było mowy o "Zeszytach Historycznych". Była informacja numerze tomu i roku wydania. Artykuł znajduje się w tomie XIII, nr 2, rok 2014 "Kultura Fizyczna". A to nie to samo ...



           A widzisz, to gdzie znajduje się artykuł napisałeś dopiero teraz, a miałeś napisać wczoraj. W takim wypadku nie byłoby sprawy, nie musiałbyś się trudzić wklejaniem mojego tekstu i komentować go, bo wtedy by go nie było. Wczoraj i dzisiaj podałeś dwie zupełnie różne informacje na ten sam temat źródłowy. Wnioskuję, że musisz jeszcze doszlifować precyzyjny przekaz i jest to nauczka na przyszłość.

Aby ktoś się nie trudził porównując te teksty: W Twojej notatce owszem, nie było mowy o Zeszytach Historycznych, ale też nie było mowy o Kulturze Fizycznej, w dodatku nie napisałeś, że chodzi o nr 2 tego tomu, bo prawdopodobnie doszedłbym do właściwej pozycji. Najlepiej było wkleić ten tekst już w pierwszym poscie. Ale gratuluję serdecznie wyszukania tak cennej pozycji tematycznej. Bardziej interesuje mnie opisane tam schronisko Makkabi na Hali Boraczej i nieopisane, bardzo eleganckie i nowoczesne w Zawoi.

Ferdynans przesłał mi opracowanie dotyczące historii andrychowskich Żydów, opracowane przez

mgr Edwarda Wincentego Szlagora
Muzeum Historyczno – Etnograficzne, Andrychów, ul. Podgórska 3

w treści zaś fragment poświęcony Kocierzy:  "
To tu w górach Beskidu Małego na krótko przed wojną tworzyły się zaczątki budowy przyszłego państwa Izrael i jego armii. Nim jednak to nastało na górze Kocierz koło Andrychowa powstał żydowski ośrodek sportowy, który stał się potem doskonałą bazą szkoleniową dla przyszłych żołnierzy armii izraelskiej. W czerwcu 1938 roku w Zofiówce na Wołyniu i w Porębie pod Łodzią zorganizowano obozy szkoleniowe dla bojowników Irgunu, podziemnej armii założonej przez lidera syjonistycznej prawicy Wladimira Żabotyńskiego.  Uczono tam zasad wojny partyzanckiej, dywersji, zamachów, posługiwania się bronią. Dwudziestu pięciu najlepszych wysłano do tajnego ośrodka szkoleniowego w Andrychowie, gdzie kontynuowali szkolenie pod nadzorem generała Kazimierza Fabryczego, późniejszego dowódcy armii „Karpaty”. Kursantów po zakończeniu szkolenia wysłano statkiem „Polonia” do Izraela, gdzie stanowili zaczątek przyszłej armii. Natomiast obóz szkoleniowy na górze Kocierz działał nadal. W okresie wakacyjnym zebrano młodzież skautowską z Andrychowa, Wadowic, Kalwarii, Bielska i w ramach drużyn kontynuowano szkolenie pod okiem doświadczonych instruktorów. Ostatni obóz odbył się w Andrychowie na Kocierzu w sierpniu 1939 roku. Został on przerwany przez wiadomości o zbliżającej się wojnie.
Rodzice pośpiesznie odbierali swoje dzieci odwożąc je bezpiecznie do domu. W zasobach Muzeum znajduje się część dokumentacji tych wydarzeń a szczególnie nigdzie nie publikowane ostatnie zdjęcie beskidzkich skautów " koniec cytatu.
Piotr przesłał mi też zdjęcie, to samo, które jest w Kulturze Fizycznej, trzymane przez andrychowskiego Żyda, który brał udział w zajęciach na Kocierzu / w załączeniu / .  Czekam zawsze na wszelkie uwagi krytyczne, uzupełnienia, ale rzetelne.

852

(7 odpowiedzi, napisanych Schroniska w Beskidzie Małym)

baca napisał!

" ja o tym pisałem już w innym topicu z 2 lata temu
Może się Panu przyda "

Bardzo dziękuję baca, za przesłanie tego tematu. Jest dla mnie bardzo kształcący. Piotr opowiadał mi kiedyś o tym, ale nie wiedziałem, że jest to na forum.  Przeczytałem bardzo dokładnie. Sprawa dotyczy niewybudowanego do wojny schroniska PTT w Andrychowie na Kocierzu, w miejscu, jak mogę się domyślić, po prawej stronie drogi z Andrychowa do Żywca, ze względu na opis widoku, m.inn. Doliny Wielkiej Puszczy.
Druga sprawa to wybudowanie na Jawornicy małego, drewnianego schroniska. To jest osobny temat do wprowadzenie na forum  " schroniska " i  proszę Cię baca napisz to. Chociaż krótko, z odniesieniem do tematu PTT Andrychów.

Tylko ostatni akapit przesłanego przez bacę linku dotyczy tematu stacji noclegowej, tutaj turystycznej, przedstawionej na zdjęciu z 1962 r. i opisanej w wklejce z Informacyjnego kalendarza narciarskiego na rok 1937-1938, oto treść :      " Jednakże jeszcze przed wojną, bo w 1934 roku, Koło P.T.T. w Andrychowie zdołało na Przełęczy Kocierskiej uruchomić stację turystyczną w domu Jana Karcza, dysponującą 5 łóżkami i 3 miejscami na sianie. "

Jest to istotne uzupełnienie tematu, gdyż podaje rok uruchomienia stacji noclegowej i właściciela domu, w którym tę stację uruchomiono. Najprawdopodobniej starsi ludzie, którzy w 1962 r. opiekowali się tym obiektem, byli jego właścicielami. Dziękuję i zawsze proszę o tak realne uzupełnienie i poprawienie każdego tematu.

853

(40 odpowiedzi, napisanych Etnografia Beskidu Małego)

Do post - majstrów: neny, jolanty, małego pikusia, MF, lowella 79,
Serdeczne pozdrowienia! cieszę się zainteresowaniem  i przychylnym przyjęciem tekstu. Zdjęcia są w zbiorze prywatnym jakkolwiek, jak pisałem, rozproszone. Mam świadomość zmian gór i ludzi w tych ponad 60-latach. Ogromnych metamorfoz, jakich dokonali ludzie w tym czasie w górach. Także motywacja chodzenia po górach i zainteresowanie górami jest u zdecydowanej większości turystów zupełnie inna niż przed wielu laty. Ale spotkania na szlaku ludzi gór są takie same jak dawniej.


           "Świat jest jeno szkołą szukania;
nie o to chodzi, kto dopadnie,
ale kto przebieży piękniejszą drogę"
Michel de Montaigne

854

(15 odpowiedzi, napisanych Schroniska w Beskidzie Małym)

Dziękuję Cyberniokowi i MF za cenne uzupełnienie tego postu. Pisząc post najważniejszą sprawą dla mnie było ustalenie miejsca, w którym było to schronisko. Teraz wiadomości zostały znacznie poszerzone. Jednak MF pisze: W” PRACACH NAUKOWYCH” Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie (2014, t. XIII) można znaleźć artykuł, który porusza m. in. sprawę schroniska na Kocierzu (w języku angielskim).
Otóż nie można tego artykułu znaleźć bo on nie istnieje. Pozycja ta jest zdigitalizowana i mam ten tom XIII z 2014 r, przed sobą w całości. Mało tego, przestudiowałem go dokładnie, całe 288 stron, w których jest 19 artykułów i rozpraw. Prace pisane w języku polskim, tylko dwie w języku ukraińskim i jedna w języku rosyjskim. W języku angielskim podane jest tylko bardzo krótkie streszczenie tych artykułów. Strona tytułowa ma treść: PRACE NAUKOWE / Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie / ZESZYTY HISTORYCZNE / XIII / pod redakcją / Andrzeja Stroynowskiego / JAD / Częstochowa 2014
Wśród prac są takie tytuły jak " Biskup w oczach hagiografów " , " Historia Barbary Radziwiłłówny...", " Sądy wobec egzekucji wyroków.. 1778-1780 ", " Zarys organizacji kawalerii francuskiej w epoce napoleońskiej " i wiele innych. Są to bardzo poważne opracowania naukowe i na opis schroniska żydowskiego w Beskidach nie ma tam absolutnie miejsca, jeszcze w języku angielskim. Zadałem sobie trud i przejrzałem wszystkie zdigitalizowane tomy Prac Naukowych.  Z resztą każdy może otworzyć ten tom w komputerze i nawet go przeliterować. Jestem w kłopocie, ponieważ z natury jestem tolerancyjny, tak mi się przynajmniej wydaje. Dopuszczam element grafomanii, nawet szeroki, ale to co zrobił MF jest skandaliczne.

855

(7 odpowiedzi, napisanych Schroniska w Beskidzie Małym)

Kocierz, Stacja noclegowa PTT w Andrychowie

W Informacyjnym kalendarzu narciarskim na sezon 1937-1938, prezentowanym w opisie schroniska ŻTGS Makkabi na Kocierzu, znajduje się notka dotycząca stacji noclegowej Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiergo, Koła w Andrychowie, położonej na Kocierzu, 700 m npm. Poczta Rychwałd, stacja kolejowa Andrychów. Noclegów 8, pięć łóżek i trzy sienniki. Opis i cennik w załączeniu. Stacji tej nie pomieszczono już w Wikipedii, dlatego wiadomość o tejże jest mniej znana. Po dotarciu w ostatnim czasie do treści Informacyjnego kalendarza narciarskiego na sezon 1937-1938 i zamieszczonej tam notatki tej stacji skojarzyłem, że posiadam zdjęcie tej stacji, zrobione przypadkowo w 1962 roku, jako tło dla fotografowanych tam osób. Są to organizatorzy rajdu studenckiego na 70-lecie studiów rolniczych w Krakowie z metą i zakończniem na Przełęczy Kocierskiej w dniu 6 maja 1962 roku. Przy wcześniejszym przejsciu trasy, zamawianiem noclegów w kilku miejscach Beskidu Małego, zamówieniem autobusów w Andrychowie itp. ustaliliśmy zakończenie rajdu przy tej stacji noclegowej. Była położona, to pamiętam dość dokładnie, nieco na południe od pierwszego, bardo ostrego zakrętu na przełęczy od strony Andrychowa, przy dojściu tutaj czerwonego szlaku ze wschodu, od strony Leskowca. W pobliżu, czy też bezposredniej bliskości,  nie było innch zabudowań. Był to prawdopodobnie ostatni budynem na północ Kocierza Rychwałdzkiego. Ponieważ wcześniej spaliśmy w tym budynku, mogę go po latach opisać, posiłkując się jego fragmentem na zdjęciu. Była to już rudera drewniana. Obudowane wyższe przyziemie, w którym chowano zapewne przedtem jakieś zwierzęta domowe. Wejście dość ciasne, było od południa. Schody oczywiście drewniane, krótkie i dość strome, prowadziły na nieco podwyższony parter, na którym były dwa małe pomieszczenia. Dawniej pewnie była tam też jakaś kuchnia, ale gotowaliśmy na kocherach. Obiekt wtedy nie był już czynny, pamiętam jakieś resztki drewnianych prycz, które w większości pewnie już popalono. W pobliżu była studnia i jakiś wychodek na polu. Budynkiem opiekowało się starsze małżeństwo, które mieszkało w starym budynku poniżej, na południe od tego. Budynek był juz wtedy z penością do rozbiórki. Pozwolili nam tam przenocować. Budynek ten na pewno rozebrano po niedługim czasie. Zamieszczam całą, skromną dokumentaję tego obiektu, choć jest w części osobista, czego z reguły unikam.

856

(15 odpowiedzi, napisanych Schroniska w Beskidzie Małym)

Schronisko ŻTGS Makkabi na Kocierzu.
Przez zbieg okoliczności, posiadanie niewielkich źródeł, i długich konsultacjach z ferdynansem mogę opisać, na ile to możliwe, dwa nieistniejace schroniska na Kocierzu. Tutaj schronisko Żydowskiego Towarzystwa Gimnastyczno Sportowego Makkabi. Wikipedia podaje nastepującą informaję:
Schronisko na Kocierzu – nieistniejące obecnie schronisko turystyczne położone w pobliżu szczytu Kocierza (Wielkiej Góry) (879 m n.p.m.) w Beskidzie Małym na wysokości 840 m n.p.m.

Obiekt był prowadzony przez ŻTGS "Makkabi" z siedzibą w Andrychowie, a zarządzającym był niejaki Maks Hammer. Brak jest dokładnych informacji o dacie jego otwarcia, na pewno fukcjonowało w 1937 roku. Oferował 20 miejsc noclegowych (10 łóżek, 10 sienników). koniec cytatu.

   Autor w Wikipedii podał na szczęście źródło tej wiadomości: Informacyjny kalendarz narciarski na sezon 1937-38 Kraków, str. 62

Podany tutaj Informacyjny kalendarz narciarski na sezon 1937-38, wydany w Krakowie, został zdigitalizowany przez Bibliotekę Śląską w Katowicach, dlatego mogłem w całości przenieść go do komputera. Kalendarz ten podaje informacje o wszystkich schroniskach turystycznych w Polsce przed wojną i autor z Wikipedii w całości przeniósł tę wiedzę do Internetu. Jest to najmniejsza linia oporu, jaką można dostrzec w Internecie.

Wikipedia podaje, że schronisko to znajdowało sie pod szczytem Kocierza / Wielkiej Góry / na wysokości 840 m npm.  Jest to nadinterpretacja przy przepisaniu z Informacyjnego kalendarza, który nie podaje nazwy Wielka Góra. W załączeniu przedruk z Informatora. Po długich konsultajach z Piotrem doszliśmy do wniosku, że już w Informatorze popełniono błąd podając wysokośc schroniska 840 m npm. Sugerowano się nazwą Kocierz, przypisując go szczytowi, który jest prawie godzinę drogi od Przełęczy Kocierskiej, nie ma żadnej infrastruktury, a teraz jest tam rezerwat. Ponieważ nazwą Kocierz określa się też Przełęcz Kocierską, jak i miejscowosci pod nią podchodzące, niewatpliwie nastąpiła tutaj pomyłka. Piotr, który posiada materiały na ten temat, określił położenie tego schroniska na Przełęczy Kocierskiej, trochę na zachód, bliżej dzisiejszych kombinatów wypoczynkowych.

Nazwa Makkabi pochodzi od Machabeuszy.

857

(40 odpowiedzi, napisanych Etnografia Beskidu Małego)

Pasterstwo w rejonie Leskowca.

Uzupełniając zawarty tutaj temat, musiałem sięgnąć do dawnych wspomnień i zdjęć, które dokumentują pasterstwo na Polanie Królewizna w roku 1954. Wtedy byłem pierwszy raz na Leskowcu, nocując w prymitywnym szałasie na tej polanie. Później byłem tam co roku, wczesną jesienią, aż do matury w 1957 roku. Polana Królewizna leży na zachód od Królewizny, zwanej też Magurką Ponikiewską. Przedzielona jest na dwie części grzbietem, przez który biegnie droga z Czartaka i Mucharza na Leskowiec i porasta pas starej, pokrzywionej buczyny. Część południowa jest niezarośnięta, przebiega przez nią odnowiona ostatnio linia energetyczna. Część północna jest gęsto porośnięta jagodzinami, borówek w tym roku bez liku i niżej już bardzo gęsto roślinnością, przez którą bardzo trudno się przedrzeć. Niemożliwe praktycznie jest odnalezienie śladów dawnych zabudowań pasterskich, jeżeli tam takowe jeszcze istnieją. Chodziliśmy tam jako uczniowie Liceum w Chrzanowie na wycieczki, w ramach koła geograficzno-turystycznego, prowadzonego przez prof. Stanisława Barysa. Był on dawnym mieszkańcem Wadowic i kolegą szkolnym i maturalnym Karola Wojtyły / Wikipedia – stanislaw barys /. Z rozproszonej już księgi pamiątkowej tych i innych wycieczek pozostały zdjęcia dokumentujące pasterstwo na tej polanie w tamtych latach. Zdjęcie pierwsze przedstawia widok polany z panoramą, 1954 r. w której po lewej Czoło, na drugim planie zaś Bliźniaki i bodaj Kokocznik. Tutaj mógłby skorygować treść ferdynans. Z Piotrem rozmawiałem na ten temat ale bardzo ogólnie, a zawsze pomaga mi w szczegółach. Na polanie zaś w dole, po lewej, bacówka z lśniącym zapewne słońcu dachem. Z komina wydobywa się dym. W dużym powiększeniu, po prawej, widać zarysy jakiś zabudowań gospodarskich, być może także prymitywnego szałasu na zdjęciu poniżej. Na wypasionej polanie widać też mężczyznę i kobietę ale pamiętać ich nie mogę. Polana ta była zamieszkana, co widać na zdjęciu i wypasana. Pamiętam tylko jakieś bydło, może trzy albo cztery sztuki. Owiec nie pamiętam, ale przypuszczam, że były. Pamiętam dwóch baców i owczarka podhalańskiego, olbrzymiego, który wiecznie domagał się jedzenia, dość niebezpiecznie. Spaliśmy w szałasie, ale nie tym na zdjęciu, jakimś lepszym. Ścianę szczytową miał nie z desek tylko i żerdek, przez które w nocy wiatr nawiewał deszcz. Tak owinięty w koc z UNRRY i trochę zagrzebany w bukowe liście, trochę omiatany przez deszcz drzemałem do rana. Nie przesunąłem się od tych żerdek bo myślałem, że to kapie przez dach. Piotr mówił mi kiedyś o jakimś szałasie na Leskowcu, o ile pamiętam nie widział go tylko słyszał o nim. Może to ten na zdjęciu. Myślę, że gdyby był bliżej Leskowca pamięć o nim zachowałaby się. Wodę brano z płytkiej cembrowiny ale zapewne drewnianej. Poziom wód gruntowych w tamtych czasach był bardzo wysoki. Na każdej polanie w Karpatach była woda. Profesor Barys działał na tym terenie w partyzantce, w czasie okupacji, był z resztą zawodowym wojskowym, i znał tych gazdów z polany bardzo dobrze. Nie mogę powiedzieć jak długo jeszcze na polanie tej gazdowano. Z pewnością jeszcze w 1957 roku. Myślę, że nie dłużej, ale nigdy już tam nie byłem, chociaż grzbietem czasami przechodziłem. Zdjęcie współczesne, wykonane kilka dni temu, przedstawia ten sam widok tej polany. Odnalezienie miejsca bacówki nie powiodło się.

858

(48 odpowiedzi, napisanych Uwagi na temat strony)

Posty 11 marca 2015 r.

859

(48 odpowiedzi, napisanych Uwagi na temat strony)

Leskowiec nie poszedł w poście, dołączam.

860

(48 odpowiedzi, napisanych Uwagi na temat strony)

Niezwykła rozległość Forum Beskidu Małego, wielu Forumowiczów, tysiące postów, jest budująca, niezwykle kształcąca i aktywizująca znawców i pasjonatów tych gór. Jednak trudno jest sie przedrzeć przez wszystkie Fora. Do niektórych docieram dopiero teraz, być może nie wszystkie przejrzę. Tutaj zwróciłem uwagę na temat alkoholi. Temat nieobcy mi, ale " piotr " i Darek o małe co nieco może przesadzili, podając dokładną recepturę. Nie dotyczy to bimbru, który spotyka się w całych Beskidach. Najlepszy w życiu piłem w Beskidzie Wyspowym, w 1980 roku, we wsi, której nazwy nie wymienię, ale znajduje się dokładnie między Mogielicą a Modyniem. Dobry bimber mają andrychowianie, którzy zawsze przynosili go na Babia Górę, na Dzień Kobiet. Przez wiele lat nim zszedłem na Bronę, już ktoś z Andrychowa wychodził naprzeciw z kieliszkiem. W tym roku jakoś andrychowian nie widziałem. Na Babiej Górze byłem 1.3.2015 w straszliwym huraganie, który zerwał mi rekawicę i 8.3.2015, trzy dni temu, przy przepięknej pogodzie. Aby się nie rozpisywać dołączam trunki miejscowe, z Beskidu Małego. PZGS Wadowice, GS Mucharz, wytwórnia w Jaszczurowej. I na końcu piwo z Jaszczurowej, jako utrwalacz. Jest to jedyny przypadek, kiedy na Leskowiec można wejść, wyjść i obalić http://www.beskidmaly.pl/un/extensions/hcs_imae_uploader/uploads/users/2000/1487/tmp/thumb/p19g51t1de1knoor011rj1i3s14671.jpg

861

(38 odpowiedzi, napisanych Etnografia Beskidu Małego)

Nie zauważyłem drugiej strony Forum. Rzeczywiście WD jest bardzo proste, jak zauważa Cyberniok. Zbyt proste. Lepiej po polsku byłoby DW.
  Wszystkim Forumowiczom życzę Do Siego Roku!
                                           Eugeniusz Kępiński, Chrzanów

862

(38 odpowiedzi, napisanych Etnografia Beskidu Małego)

Panie darkheus! dziekuję za zaufanie, ale niestety nie mogę pomóc. Nie interesuję się słupkami. Na Forum trafiłem przypadkowo, bo baca i ferdynans opublikowali kamień z literami na Łamanej Skale, identycznymi jakie znałem od dziesiątków lat na Babiej Górze. Tylko połączenie tych odległych artefaktów mogło dać ich rozszyfrowanie, Są to kamienie prywatne, pamiątkowe.
W tym wypadku jest to jakiś oficjalny kamień, państwowy lub prywatny.  Można nawiązać kontakt, poprzez bibliotekę w Wiśle lub Istebnej, z lokalnym historykiem. Tacy są wszędzie i wiedzą wszystko i zawsze utrzymują kontakt z biblioteką, także z muzeum. Z resztą w Muzeum w Wiśle powinni to wiedzieć. Nie jest to sprawa na lata. Pozdrowienia.   ps. Teraz doszedł słupek podany przez Cybernioka. To juz jest bardzo ciekawe.

863

(38 odpowiedzi, napisanych Etnografia Beskidu Małego)


Pani Jolanto! Dalszych ciekawych spostrzeżeń w górach, którymi proszę się podzielić! Dołączam widok odsłoniętej ściany bocznej z ltera V na Babiej Górze.

864

(38 odpowiedzi, napisanych Etnografia Beskidu Małego)

Szkoda wielka, ale łatwiej " buty " te się odnajdzie. Umieszczenie ich na takiej wychodni może dodatkowo potwierdzać autorstwo Midowicza, który miał skłommosci do rytowania w kamieniu.  Na pewmo Piotrze dokonasz jeszcze dalszych odkryć.  ps. jest zwyczaj, że na końcu posta dodaje się jakiś cytat, sentenscję. Nie będę przepisywał, ale to ostatnie zdanie  "Rodu Gąsieniców " Kapeniaka.

865

(38 odpowiedzi, napisanych Etnografia Beskidu Małego)

Z pewnością cały wywód jest prawdziwy i są to buty Midowicza. Dobrze Piotrze, że to odnalazłeś i opisałeś. Najważniejsze w takich przypadkach jest możliwie dokładne datowanie. Sygnatury zdarzają się na dawnych obiektach niezwykle rzadko, dlatego do daty należy jakos dopasować osobę, która była związana z terenem, swoją działalnością. Takich osób nie było przed wojną wiele i najczęściej zostawiali wyryte inicjały i daty na bukach. Midowicz miał nieustanny kontakt z przyrodą, w tym nieożywioną, gdy czyścił skały i kamienie przed malowaniem znaków, poprawiał szlaki. Dobrze zauwazyłeś, że musiały inspirować go Hrabskie Buty, o których tej klasy znawca i poszukiwacz musiał wiedziec i widzieć je. Postaram sie sprawdzić, czy nie wspomina o nich w Wierchach nr 41. Umieszczenie tych " butów " w lapidarium przy schronisku na Leskowcu jest wręcz konieczne. Postaram się możliwie szybko zobaczyć ten kamień, jeszcze przed 60-tą rocznicą pierwszego pobytu na Leskowcu, za niecały miesiąc. Gratulacje Piotrze!

866

(38 odpowiedzi, napisanych Etnografia Beskidu Małego)

                                       
                                         KAMIENIE MIDOWICZA                   
                                     ŁAMANA SKAŁA - BABIA GÓRA
        Jeszcze w latach 60" ub. wieku zwróciłem uwagę na znajdujący się na samym wierzchołku Babiej Góry kamień z piaskowca magurskiego, fragment szczytowej wietrzeliny, z wykutymi literami  C.V.  Piękny, tajemniczy, wykuty raczej amatorsko, ale znakomitym, głębokim rytem z szeryfami. Zwracał uwagę wielu turystów, bardziej niż kamień Legionistów czy Antoniego Caputy. Wskazywał na lata przedwojenne, choć datowanie było trudne. Niestety rozszyfrowanie tych liter było niemożliwe. Od początku zdałem sobie sprawę, że jest to kamień polski ale oznacza sentencję niepolską. Powód był taki, że gdyby był to kamień niemiecki, zostałby natychmiast, w znanych warunkach przedwojennych, rozbity, a jego fragmenty zrzucone na rumowisko po północnej stronie szczytu. Fragmenty dwóch pamiątkowych tablic niemieckich turystów zalegały tam wiele lat, ryte ładną ozdobną szwabachą.
  Jako, że znam wystarczająco łacinę, od dawna przypuszczałem, że może to być sentencja łacińska. Wymiary kamienia z piaskowca magurskiego, lekko zabarwionego na różowo, pozostałość po mineralizacji: wysokość średnia 64 cm, szerokość górna 49 cm, dolna 26 cm. Grubość ok. 12 cm. Na tej ścianie bocznej, szerszej, od strony wschodniej, częściowo widoczna, częściowo zasypana jest litera V. Jakby powtórzenie litery z płyty. Wydłubano trochę ziemi lecz litera ta nie ma zakończenia u dołu, pod ziemią, gdyż kamień jest tam nierówny, ma ubytek. Płyta znajduje się na zachód od obeliska arcyksięcia, w odległości 5,6 m od niego, po południowej stronie muru ochronnego, ale przy nim samym. Został posadowiony tam trwale jako fragment wybrukowanej ścieżki przez szczyt, przy samym murze ochronnym w 1995 r. i turyści po nim przechodzą.  / Il. 1 i 2 /.
  W ostatnim czasie przeczytałem na Forum Beskidu Małego wpis znakomitych turystów  i przewodników górskich z Andrychowa, " bacy "  i " ferdynansa ". Podali zdjęcie i położenie kamienia - słupka na Łamanej Skale. Udałem się tam, odszukałem ten kamień i stwierdziłem, że bez tego opisu nigdy bym go nie znalazł. Dość słabo znam Beskid Mały, rzadko tam jestem, a ten zupełnie nie rzuca sie w oczy. Jest do tego w zagłębieniu, przez 80 lat przysypywany przez materię organiczną, liście, gałęzie, igliwie, porośniety jagodzinami, ledwo wystaje nad ziemię. Po posadowieniu musiał być zapewne wyższy ponad 30 cm. Jest to bardzo masywny słupek, nieforemny graniastosłup ścięty, o wymiarach górnej powierzchni 34 x 30 cm, wykonany z miejscowego ostańca, piaskowca istebniańskiego. Ziarna kwarcu są bardzo drobne, gęste i jakby kalibrowane. Oba kamienie są " in situ ", zostały obrobione i pozostawione w miejscu ich geologicznego położenia.
Na północnej ścianie tego słupka widnieją wykute bardzo starannie litery  C.V. identyczne jak na Babiej Górze, po dokładnej analizie i porównaniu, wegług tego samego szablonu / całkowita wysokość litery C jest identyczna w obu przypadkach i wynosi 12,3 cm . / Il 3 /.  Sklejono zdjęcia, po lewej litery z Łamanej Skały po prawej z Babiej Góry.
Odnalezienie i porównanie tych tak odległych kamieni i liter pozwoliło na określenie wytwórcy tych ciekawych i cennych pamiątek. Jest nim bez wątpienia Władysław Midowicz. Innej mozliwości po prostu nie ma. Nikt nie był związany tak silnie z Łamaną Skałą i Babią Górą jak Władysław Midowicz. Osobiście znakował pionierskie szlaki na Łamaną Skałę i był gospodarzem schroniska na Markowych Szczawinach w latach 1932 - 1937, pozostawiając niepowtarzalny ślad w propagowaniu i wszechstronnej działalności szczególnie na Babiej Górze.
Znaczenie liter  C.V. nasunęło sie natychmiast jako łacińskie Civitas Vadovicensis. " Civitas " znaczy obywatel, państwo, gmina. Tutaj chodzi o terytorium wadowickie i mozna tłumaczyć jako   powiat wadowicki   a najlepiej    ziemia wadowicka.    Taki tytuł nosi też praca A. Sienionowa wyd. KTG PTTK 1984 r. Brano pod uwagę kilkanaście innych wersji tłumaczeń, nawet absurdalnych, jak cyfra 105, ale żadna w najmniejszym stopniu tej nie dorównuje. Oba te kamienie zostały posadowione na rubieżach ziemi wadowickiej.
Najprawdopodobniej Midowicz posadowił jako pierwszy słupek na Łamanej Skale. Zapewne inspiracją było odnalezienie na wierzchołku prawie gotowego kamienia, wymagającego niewielkiej obróbki. Zamówił na parę godzin kamieniarza z pomocnikiem, którzy na miejscu obrobili część naziemną i pięknie wykuli litery. Kamień był pewnie wyżej, to posadowienie go w zagłębieniu nie było trudne pomimo, ze może ważyc nawet 200 kg. Znajduje się na granicy powiatu wadowickiego, litery ustwiono na północ, na Andrychów, z drugiej strony jest już powiat żywiecki. Kamień na Babiej Górze również posadowił na granicy powiatu wadowickiego, ziemi wadowickiej, gdy gospodarzył na Markowych Szczawinach. W 1933 r zlikwidowano powiat makowski. Wtedy Sucha została przyłączona do pow. żywieckiego a cała dolina Skawicy do powiatu wadowickiego. Tak więc Babia Góra była na granicy ziemi wadowickiej, łącząc się tam z pow. nowotarskim. Tak było do jesieni 1939 r kiedy utworzono Generalną Gubernię, która na wierzchołku Babiej Góry łączyła sie ze Słowacją. Litery wykuł z pewnością własnoręcznie, mając szablon z Łamanej Skały. Wskazuje na to analiza rzeźbiarska liter. Uszkodzenie litery C w świetle wewnętrznym i zupełnie amatorskie wykucie litery V, z licznymi ubytkami, nierówno, pozostawiając w kilku miejscach odcisk dłuta. Widać, że prawe brzegi litery V wykuł z pozycji tak jak lewe, a powinien odwrócić się o 180 stopni i jako osoba praworęczna rytować jakby z góry. Zapewne był juz wtedy bardzo zmęczony. Nie umniejsza to w żadnej mierze piekna tych liter. Obejrzenie tego kamienia daje przeżycie nie tylko estetyczne ale i wspomnienie historii ziemi wadowickiej, dzisiaj już prawie nieznanej oraz wspomnienie Władysława Midowicza, po którym nie jest to jedyna pamiątka w kopule szczytowej Babiej Góry.
                                                                                                                                                                    Eugeniusz Kępiński, Chrzanów