nena napisał/a:

Zgadzam się, do powtórki ! big_smile Szukanie tej skrzyneczki to niezła zabawa ... big_smile

Powrót do Groty Komonieckiego wpisałem do moich zimowych planów wink
Mam nadzieję, że skrzyneczka jeszcze tam będzie smile Ale czy ją znajdę?

2

(289 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

Prognozy pogody nie były zbyt optymistyczne na świąteczny weekend. Opłaciło się jednak podjąć ryzyko smile

Pięknie!

jolanta napisał/a:

Każdy ma taki Koprowy na jaki zasłużył lol

Ja bym na to spojrzał inaczej - nie każdy ma to, na co zasłużył wink

jolanta napisał/a:

A czy może udało Ci się MF odnaleźć skrzyneczkę i zrobić wpis?

Niestety nie szukałem jej nawet. Zupełnie o niej zapomniałem sad Zrobiłem trochę zdjęć i ruszyłem w drogę powrotną na Przełęcz Kocierską. A że dni są coraz krótsze nie miałem zbyt dużo czasu. Wiedziałem, że będę miał "postój" na Gibasach czy Łysinie wink Po drodze trafił się jeszcze tatrzański plener ... Ostatnia godzina to już wędrówka w ciemnościach.

Z mojej ostatniej - całkiem udanej - wycieczki. Nieważne, że wróciłem ubłocony po kolana wink

Rejon Mladej Hory z pyszną panoramą Tatr wink

I pozdrawiam wszystkich, którzy tego dnia odwiedzili Grotę Komonieckiego!

6

(289 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

sprocket73 napisał/a:

Parking zaznaczyłem prostokątem. Dojechać do niego można nową drogą, która na zdjęciu jest widoczna jak była w budowie (...)

Dziękuję smile Teraz nie pobłądzę!

7

(289 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

To miejsce staje się coraz bardziej urokliwe. Czas się tam wybrać wink

Z którego miejsca można najlepiej rozpocząć spacer by obejrzeć tamę, jezioro? Czy są tam jakieś miejsca do parkowania?

8

(6 odpowiedzi, napisanych Tatry (polskie i słowackie))

Lubię te klimaty wink Pięknie!

sprocket73 napisał/a:

W zasadzie żadnych atrakcji po drodze. Nie polecam Sulowskich Skał.

Może następny dzień przekona do Sulowskich Skał wink

Piękna jesień w pięknym miejscu wink

Eugeniusz Kępiński napisał/a:

Teraz otworzyłem mapę, zdjęcie, wydaje się, jest zrobione poniżej szczytu i to dość mocno, na jakiś 2000 do 2100 m. npm i to już w zejściu. Mrok już Cię łapie, to pewnie zszedłeś prosto do Smokowca, nie do kolejki. Gratulacje!

Oczywiście masz rację! To był Sławkowski Szczyt - klasycznie ze Starego Smokowca. Samo zdjęcie zrobiłem nieco niżej wink

I jeszcze Wysoka (i nie tylko). Ze szczytu.

Ale ta wycieczka to już zupełnie inna historia ...

Eugeniusz Kępiński napisał/a:

(...) i przeszedłeś przez Grań Baszt. Szykuj MF jakieś nowe szczyty i przełęcze.

Niestety nie szedłem Granią Baszt. Samotnie? To byłoby wyzwanie wink

A nowe szczyty i przełęcze? A jakże były smile

Odgadnąć miejsce (szlak) - skąd zrobiłem zdjęcie - chyba nie będzie problemem ...

V

Powroty są przeważnie mniej ciekawe, szczególnie wtedy, gdy schodzi się tym samym szlakiem. Tym razem było inaczej. Popołudniowe słońce pozwalało dostrzec nowe szczegóły a wraz z małymi chmurami pojawiały się „nowe perspektywy” wink Nieważne, że kilka razy podjechałem na sypkiej i kamienistej ścieżce. A przecież szedłem powoli i ostrożnie, kontrolując każdy krok  big_smile  Docierając do Hińczowego Stawu musiałem się zatrzymać i uzupełnić brakujące kalorie. A przerwę wykorzystałem również na kolejne zdjęcia – z różnych miejsc i we wszystkich kierunkach.

W drodze powrotnej towarzyszyła mi Wysoka. Nie mogłem oderwać od niej wzroku – wspaniała, pokryta śniegiem, górująca nad otoczeniem tatrzańska piramida. Grań Baszt, Szatan przykrywały coraz większe chmury. Gdy dotarłem w pobliże Popradzkiego Stawu - który w całości tonął w cieniu gór – minąłem go.
Przede mną była ostatnia część trasy. Zbliżając się do Szczyrbskiego Jeziora szlak łagodnie się obniża, las staje się coraz rzadszy. Ostatnie szerokie panoramy. Zanim dotrę na parking jeszcze raz zatrzymuję się nad brzegiem stawu. Deptak wokół stawu - zazwyczaj pełen ludzi – tym razem pusty. Czas na opróżnienie plecaka z tego co pozostało jeszcze do zjedzenia. Po zachodzie słońca, robi się coraz zimniej. Kończy się piękny dzień. Czas do domu.

VI

Na Koprowy Wierch ze Szczyrbskiego Jeziora to ok. 10,5 km. Nie licząc skoków bok wink Wybór trasy był optymalny. Gdy ścieżki po polskiej, północnej części Tatr były pokryte śniegiem i lodem - co zmuszało do zabrania ze sobą zimowego sprzętu - trasa na Koprowy była pozbawiona tych niespodzianek. Samotna wędrówka trochę mi przeszkadzała. Nie było ze mną kogoś komu obiecałem wspólny wypad w Tatry ... Czułem się jednak zrelaksowany i szczęśliwy. Gdyby jeszcze nie ta prawie trzygodzinna jazda do domu sad

Niezbyt trudną trasę polecam wszystkim – małym i dużym, z doświadczeniem i bez niego (przynajmniej do Hińczowych Stawów). I nie powinno tu być wielkich tłumów, a satysfakcja gwarantowana!

I już cieszę się z perspektywy powrotu w góry smile

IV

Po zachwytach nad Wielkim Hińczowym Stawem czekała mnie „wspinaczka” na Koprową Przełęcz Wyżnią. Szlak pełen luźnych kamieni, w niektórych miejscach widać sztuczne konstrukcje zabezpieczające przed erozją. Im wyżej tym piękniej prezentuje się Mały Staw Hińczowy i nie tylko. Z przełęczy na szczyt prowadzi łagodny szlak czerwony. Pomiędzy przełęczą a szczytem Koprowego Wierchu znajduje się jeszcze jego przedwierzchołek Koprowe Ramię i niewielka przełęcz. W tym miejscu osoby wrażliwe na ekspozycję mogą mieć problemy z wąską ścieżką i ekspozycją – skała opada prawie pionowo do Doliny Hińczowej.

Szczyt Koprowego jest stosunkowo mały i mieści się tutaj niewiele osób – na początku było nas raptem trzech i każdy z nas miał wystarczająco dużo miejsca. Robiąc zdjęcia otaczających gór starałem się utrzymać równowagę ze względu na wiatr, którego podmuchy były dość silne. Trzeba było znaleźć odpowiednie miejsce i oparcie by nie zostać „zdmuchniętym” ze szczytu. Świnica, Czerwone Wierchy i wiele innych szczytów Tatr Zachodnich i Wysokich – wszystko jak na dłoni.

nena napisał/a:

Cudowne widoczki, obejrzałabym z chęcią w większym formacie smile.

Na razie ani mniejszy, ani większy format zdjęć nie udaje się wstawić sad

kris_61 napisał/a:

Urocza relacja, tylko pozazdrościć  smile Też bym tak chciał !!!

Dzięki! Dla chcącego nic trudnego!

Ciąg dalszy nastąpi jak tylko system pozwoli wkleić mi zdjęcia do opisu wink  Na razie uparcie mi w tym przeszkadza smile

Trochę zaniedbałem ostatnio Beskid Mały. Muszę to nadrobić wink

III

Popradzkie Jezioro prawie całkowicie kryło się w cieniu Osterwy. Wokół dominował szaro-siwy kolor - to szron po nocnych przymrozkach. Śniadanie zajmuje mi jednak dokładnie tyle, by na koniec móc cieszyć się słońcem. Nie darowałbym sobie by nie obejść stawu dookoła. Turystów niewielu.

Ścieżka od Popradzkiego Jeziora prowadzi przez las, ale stosunkowo szybko wchodzi się w kosodrzewinę. Z prawej strony wyłania się Wysoka, grań Rysów, natomiast z lewej strony podziwiać można Grań Baszt z Szatanem, Hlińską Wieżę. Piękne prezentują się imponujące piarżyska.
Po pół godzinie docieram do Rozdroża nad Żabim Potokiem - w prawą stronę odbija czerwony szlak na Rysy, w lewo niebieski w kierunku Koprowego Wierchu – dokładnie na Koprową Przełęcz Wyżnią. Przekraczam Hińczowy Potok po wielkich, ale suchych głazach – czasami w tym miejscu rozciągana jest lina ułatwiająca drogę.

Dalej na górne piętro doliny i poprzez próg do dolinki Hińczowej. Docierając na ostatnie piętro dolinki dostrzec można cel mojej wędrówki. Szczyt Koprowego jednak z tej perspektywy nie robi wielkiego wrażenia w odróżnieniu od potężnych skał po prawej stronie. To między innymi Mięguszowieckie Szczyty.
Zanim zobaczę Wielki Hińczowy Staw zachwycam się małymi stawkami. A Wielki Staw jest naprawdę olbrzymi - największy w słowackiej części Tatr wink Może być celem samym w sobie bez zdobywania Koprowego Szczytu.
Zachwycony robię kilkadziesiąt zdjęć.

nena napisał/a:

A weekendy przeważnie były/są jak na złość , brzydkie. sad

Też mam taki wrażenie, że ostatnie sobotnio-niedzielne wypady w góry były obarczone ryzykiem niepogody wink Następny weekend zapowiada się jednak słonecznie. Szkoda tylko, że dziś wtorek, bo to tylko prognoza pogody ...

nena napisał/a:

Zastanawiam się tylko, o którym październiku mowa … big_smile, tj. czy to na pewno zdjęcia z tego roku ? Kiedy było tak pięknie w górach, że ja to przegapiłam, buuuuuuuuuu  sad

To oczywiście tegoroczny październik smile Dzień drugi ...

II

Po drodze mijam rozgałęzienie szlaków (Drygant, słow. Trigan). Zielony wykorzystywany jest w czasie zagrożeń lawinami. Oba prowadzą do Popradzkiego Stawu. Zostaje przy czerwonym. Po kilkunastu minutach szlak wychodzi na otwartą przestrzeń. Prowadzi blisko urwiska, częściowo jest sztucznie usypany z kamiennych głazów. Pojawia się panorama Tatr Wysokich - Dolina Mięguszowiecka, Dolina Złomisk.

Zauroczony pięknem tatrzańskiej jesieni smile nie zauważam wystającej kilka centymetrów nad ziemią metalowej rurki (część barierki ochronnej) i … padam jak długi. Chroniąc swój aparat nie uchroniłem się przed siniakiem, zadrapaniami kolana i małym rozcięciem spodni. Na szczęście nie było świadków mojego spektakularnego upadku. Szybko się pozbierałem, coś tam mamrocząc pod nosem sad

Zbliżając się do Popradzkiego Stawu – tam zaplanowałem pierwszy odpoczynek - szlak obniża się ponownie wchodząc w las, by na koniec znowu delikatnie wspinać się w górę.

Eugeniusz Kępiński napisał/a:

Zaskakujesz mnie MF jak zawsze. Robić Koprowy ze Szczyrbskiego trzeba mieć wielką wyobraźnię. Dlatego, że Magistrala ze Szczyrbskiego do Trzech Źródeł i dalej Koprową, prawie całą, to droga rowerowa. Nawet po co się męczyć, można asfaltem / Droga Wolności /, albo rowerem a najlepiej samochodem do Trzech Źródeł a potem w Koprowej rowerem do Hlińskiej. Napisz jeszcze, że schodziłeś tą samą drogą do samochodu, a nie do Popradzkiego Stawu i powrót kolejką, to nie wstanę z krzesła.

Moja trasa nie biegła Doliną Koprową, Hlińską, ale Mięguszowiecką i ostatecznie Hińczową.

nena napisał/a:

A gdzie reszta tekstu i tych 9 paków ? ! Usiadłam, że zatopię się w kolejnej ciekawej relacji, a tu tylko 1 niedokończone zdanie big_smile. MF proszę się poprawić big_smile.

Już się poprawiam. Ale i tak będzie w kawałkach wink

I

Ubezpieczywszy się dzień wcześniej na „wszelki wypadek”, z prowiantem i wyposażeniem na cały dzień ruszam z domu w porannych ciemnościach (kilka minut przed 5 rano). Zapowiada się idealna pogoda. Nade mną wszystkie gwiazdy październikowego nieba.

Do Szczyrbskiego Jeziora docieram – tradycyjnie – samochodem. Parking (całodniowy) przy kioskach z pamiątkami to koszt 6 euro. Zawsze się tutaj zatrzymuję. Tzw. parking centralny nie przyciągnął mnie nigdy (cena parkingowa 5,50 euro). Na miejscu tylko kilka samochodów, parkuję w pierwszym rzędzie. Krótkie przygotowanie do wyjścia – buty, kurtka, czapka i rękawiczki. Mimo, że to dopiero początek października temperatura wynosi kilka stopni poniżej zera. Przydaje się gorąca herbata w termosie. Najpierw jednak podejście do Szczyrbskiego Jeziora, potem na szlak w kierunku Koprowego Szczytu.

Zagapiłem się. Gdzie się podział czerwony szlak? Musiałem wrócić by znaleźć się na właściwej drodze smile Trochę asfaltu i szybko wchodzę na leśną drogę z której po lewej stronie widać - w innej perspektywie – jezioro, rozbudowaną infrastrukturę turystyczną, wyciąg kolejki pod Solisko, skocznie narciarskie. Początek trasy jak dwa lata wstecz, gdy wchodziłem na Rysy. Droga spokojnie pnie się w górę, a ja nabieram wysokości.

Przygotowania zacząłem mając świeżo w pamięci – i na zdjęciach – wycieczkę w Niżne Tatry wink

Ślady jesieni w Niżnych Tatrach były na każdym kroku ...

Ostatnio pogoda nie rozpieszcza. Ale jeszcze nie tak dawno było inaczej. Pogoda zachęcała by wyjść w góry, na przykład na poszukiwanie jesieni wink Najpierw wyjechałem w Niżne Tatry (trochę z konieczności by nie natknąć się na zalegający śnieg w Tatrach), a po kilku dniach w słowackie Tatry Wysokie. Moim celem był Koprowy Wierch (2363 m). Właśnie wrażeniami z tego ostatniego wyjazdu chciałbym się podzielić. O Koprowym było już na forum Koprowy i Rysy z makrelą na deser. Pisali na ten temat piotr i lowell79 (piotr szkoda, że Twoja relacja zniknęła ...).