1

(4 odpowiedzi, napisanych Przedstaw się!)

Ja również w Beskidzie Małym bywam sporadycznie, a w tym roku chyba nie byłem tutaj ani razu, stąd nie bardzo o czym mam pisać w małobeskidzkich tematach. Zdecydowanie częściej bywam w innych pasmach Beskidów zwłaszcza w Wyspowym, ostatnio również w Żywieckim, Sądeckim (z ostatnich odkryć to kapitalna wieża widokowa na Koziarzu koło Tylmanowej) i Bieszczadach (w tym roku nareszcie w mojej prywatnej kolekcji znalazł się ukraiński król biesów - Pikuj) oraz w uwielbianych przeze mnie Gorcach i Pieninach, o których - bez zbytniej przesady - mogę powiedzieć, że złaziłem je już wzdłuż i wszerz i to we wszystkich porach roku i niewiele mi zostało już białych plam na ich mapach.

Skrzyczne robi na mnie przygnębiające wrażenie. Dzieci, psy i śmieci. I crossy lub enduro. Nigdy nie potrafiłem rozróżnić.

Mam identyczne wrażenie. Aczkolwiek na mojej liście gór-koszmarów lub gór-pośmiewisk absolutnie pierwsze miejsce zajmuje:
Jaworzyna krynicka
czyli góra, gdzie jest już wszystko - kolejka, stok narciarski, bary, automaty z napojami, crossy, quady, schronisko górskie, tłumy wczasowiczów, lunety widokowe... a przepraszam nie widziałem basenu pływackiego, ale to zapewne jeszcze kwestia tylko paru lat...

3

(8 odpowiedzi, napisanych Zadaj pytanie)

Zdaje się, że bez dostępu do komputera niewiele tu można pomóc.

4

(8 odpowiedzi, napisanych Zadaj pytanie)

W najgorszym razie można jeszcze użyć bardzo radykalnego narzędzia o nazwie Combofix (przed użyciem proszę koniecznie przeczytać opis na podanej stronie, bo działanie programu jest nietypowe - restarty komputera, wyłączanie antywirusa, tryb tekstowy pracy i może przestraszyć co mniej obeznanych użytkowników komputera). Mnie to polecał i sam używał w takiej sytuacji informatyk: https://www.dobreprogramy.pl/ComboFix,P … 15526.html

5

(8 odpowiedzi, napisanych Zadaj pytanie)

Potwierdzam - nigdy nie było takiego zabezpieczenia. Eugeniuszu - proszę sprawdzić czy w adresie nie ma jakiejś literówki a przeglądarka jakiejś blokady (np. przez rozszerzenie), no i oczywiście niczego nie klikać tudzież instalować, bo może to być próba przejęcia komputera lub zainstalowania na nim wirusa albo jakiegoś niechcianego programu reklamowego. Jeżeli sytuacja będzie się powtarzać warto się poradzić jakiegoś informatyka.

nena napisał/a:

9,5 Euro (wjazd na górę).

Ło matko córko, ale się nam Słowacja droga zrobiła! Ale niczemu się już nie dziwię, skoro znajomi z klubu niedawno spali w Zbójnickiej Chacie w Tatrach za 10 Euro... NA PODŁODZE (w tym samym czasie łóżko kosztowało... ponad 20 Euro!!!). Jak to się ma do 23 Euro, które płaciłem w zeszłym roku za nocleg w Dresdner Hütte (2308 m) w Sztubajach (Austria - nie oferują "podłóg") to już musicie sobie ocenić sami... Ja w każdym razie sobie obiecuję, że póki nogi mam mocne, póty moja osoba nie postanie w żadnej kolejce górskiej. Co więcej, nie lubię miejsc, gdzie da się wjechać kolejką, bo z reguły można tam spotkać masę "przypadkowych osób" (tzn. niewiele mających wspólnego z prawdziwą turystyką górską). Niemniej jednak Mała Fatra to prawdziwy hicior - warto iść też granią za Pekelnikiem w kierunku Małego Krivania i Suchego - za Małym Krivaniem jest tam całkiem fajna wspinaczka po kamieniach w górę i w dół wink

7

(5,994 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)

Karo napisał/a:

Ja również przepraszam za off topic, ale zgadzam się z neną w 100 % ! zwłaszcza, że należę chyba do nielicznej grupy, która FB nie posiada !

No więc z mojego doświadczenia wynika, że nie jest to wcale taka nieliczna i elitarna grupa, a  jej świadomym i zdeklarowanym członkiem jest również niżej podpisany (ponadto znam kilka takich osób i z rodziny i przyjaciół, znam też parę osób "przymuszonych" do korzystania z tego serwisu, które logują się tam sporadycznie i nie wykazują większej aktywności, a nawet w jakiś sposób się "wstydzą" posiadania profilu - pytani często odpowiadają coś ten deseń: "założyłem bo musiałem, ale mnie to nie bawi" itp.). Potwierdzam, że nie tylko istnieje świat poza Facebookiem, ale ma się nawet całkiem dobrze. Jednakowoż nie będę się tu rozwodził nad przyczynami, które dla każdego są pewnie inne wink

Natomiast co do wcześniejszego mojego twierdzenia - nie prowadziłem szerokich badań, ale widzę wyraźną korelację między wzrostem w ostatnich latach popularności serwisu p. Zuckerberga, a uwiądem tradycyjnych forów tematycznych. Wynika to też pewnie z wygody użytkowania, popularności FB i wzbogacania go stale o różne nowe narzędzia, nie mówiąc już o stałym "molestowaniu" użytkowników różnymi powiadomieniami, ale o tym więcej powiedzą zapewne jego użytkownicy.

8

(5,994 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)

Odnośnie poruszonego przez Eugeniusza tematu (z góry przepraszam za off topic) to moim skromnym zdaniem główną przyczyną tego stanu rzeczy jest istnienie podanego niżej serwisu, który zaspokaja z naddatkiem potrzebę kontaktu wielu ludziom: https://pl-pl.facebook.com/
To tam zapewne umawiane są obecnie wszelkie spotkania i wspólne wycieczki. Tam też można prezentować swoje zdjęcia z wycieczek itp.

MF napisał/a:

To lepsze niż nic - jak napisał autor z podanej strony wink

Żałuję, że takie rozwiązanie nie jest znane w Polsce. Na Słowacji mają nad tym piecze ich PTTK-i, które remontują te szałasy, uzupełniają drewno do piecyka, a nawet pewne zapasy żywnościowe. Z reguły są dostępne za friko, nie trzeba ze sobą nosić namiotu, a czasem też kuchenki.

W Niżnych Tatrach znana jest też np. Útulňa Andrejcová, w której miałem okazję sam nocować: http://www.nizketatry.sk/chaty/uandrejc … jcova.html
oraz Útulňa Ramža, którą widziałem, ale w niej nie nocowałem: http://www.nizketatry.sk/chaty/uramza/uramza.html
Bez nich trzeba by było nieść ze sobą namiot na głównej grani.

MF napisał/a:

Zbliżając się do Ludrovej mijamy chatę pod Krivaniem

Gwoli ścisłości wspomniany szałas nosi nazwę Útulňa Kriváň nad Ludrovou. A więcej informacji (w jęz. słowackim) i dokładne namiary geograficzne oraz mapkę można znaleźć tutaj: https://hiking.sk/hk/ar/275/utulna_kriv … rovou.html

Dzięki MF za ciekawą relację.

Eugeniusz Kępiński napisał/a:

Pytanie jest poważne, z góry zastrzegam, bo z tym bywa różnie: gdzie Piotrze posiadłeś słowo " kibel " , na określenie koniecznego a niespodziewanego noclegu w górach. Poza Tatrami nigdy tego nie spotkałem. Jest to żargon bardzo stary, z pewnością przedwojenny.
Wiele lat temu, w Morskim Oku, po zapadnięciu zmroku, gdy wysoko w skałach błyskały latarki, chodzili różni i mówili: o, kiblują, kiblują.

Znam je od dawna, ale skąd? Nie mam pojęcia.
Przy okazji chciałbym się odnieść do kwestii budzącego kontrowersje określenia "niełatwa". A więc dodanie "dramatycznego" przymiotnika miało charakter nieco marketingowy tj. zachęcić do czytania i wybrania się na Salatin wink Ja sam w swoim życiu pokonałem wiele znacznie trudniejszych szlaków i gór.
P.S. Czekam na dalszą część relacji MF, no i ładne czteropaki.

To co Dareczku opisujesz jako "siąpienie", w moim przypadku na sobotniej Babiej górze było niestety mocną, na szczęście krótką ulewą. Dobrze, że nie dopadła mnie na podejściu Akademicką Percią, lecz dopiero przy zejściu ze szczytu na czerwonym szlaku do przełęczy Lipnickiej, zwanej też Krowiarkami smile

Uff! Udało mi się tutaj zalogować, żeby napisać odpowiedź, co ostatnio jest sporym sukcesem hehe. Faktycznie Eugeniuszu byłem w tej okolicy w 2013, no ale jednak nie na Furkocie, nie wspominając już o Hrubym. Na ten pierwszy spróbuję się kiedyś wybrać jak będę w tej części Tatr.

Zdjęcia ciekawe, aż szkoda że nie zostały wyeksponowane w jakiejś galeryjce na zewnętrznym serwerze (np. Google Picasa), bo i jakość byłaby lepsza i można by było obejrzeć je wszystkie, a nie tylko tę część, którą udało się wgrać. Trasa chyba też ciekawa, ale zupełnie mi nie znana. Jeśli bym się tam wybrał to tylko ze znającym drogę i doświadczonym przewodnikiem.

Pozdrawiam "agenta". Ja się nie załapałem - za młody byłem wink Szczęśliwie w przeciwieństwie do zaciętej Pepeszy podczas ataku Niemców nie grozi to zabiciem smile

Nie bez znaczenie jest też pewnie przestarzałe oprogramowanie, w którym strona i forum są napisane. W stopce figuruje:

Copyright © 2003–2009 PunBB.

więc jak by nie patrzeć już jakieś 8 lat do tyłu. W informatyce to przepaść.

No więc nie. Sieć mi chodzi dobrze i większość stron ładuje się szybko (sprawdziłem w tym samym czasie). Stawiał bym raczej na konkretny serwer.

Koledzy, przepraszam za off topic, ale czy również wam to forum chodzi delikatnie mówiąc "ociężale"? Mam wrażenie, że napisanie tu czegokolwiek, nawet zwykłego posta, nie wspominając już o załadowaniu np. zdjęcia, graniczy niemal z cudem.

Eugeniusz Kępiński napisał/a:

Tatry Zachodnie praktycznie mnie nie interesowały.

Z całym szacunkiem, ale moim zdaniem to duży błąd. Wspomniana przeze mnie grań Rohaczy dostarcza nie tylko wspaniałych widoków (poczynając od wapiennych skałek Siwego w., poprzez połoninę Brestowej, a na przepaściach Banówka, Trzech Kop i Rohacza Ostrego kończąc), ale też i całkiem niemałych emocji.

Eugeniusz Kępiński napisał/a:

w Tatrach Zachodnich słowackich, poza Bystrą, już nigdy nie będę. I praktycznie nie byłem.

Też mnie nieco szokuje kategoryczność tego stwierdzenia, zwłaszcza że nie chodzi o np. Mt. Everest, gdzie poza świetną kondycją, odpornością fizyczną i dużym szczęściem potrzebne są całkiem niemałe pieniądze, a przecież T. Zachodnie mamy praktycznie na wyciągniecie ręki i są to góry dostępne dla prawie każdego sprawnego piechura...
P.S. Zdjęcia Sprocketa pokazują że warto. Zastanawiam się tylko ile by mi zajął atak na tę grań od polskiej strony i zejście na nocleg na Słowację (wg mapy i internetu jest tam kemping).

Ja też mam pewne braki w Zachodnich np. podobno piękne Otargańce (poza Jakubiną, którą zdobyłem kiedyś idąc od polskiej strony w strasznych warunkach atmosferycznych). Jak by się ktoś wybierał np. Ty Eugeniuszu i potrzebował towarzystwa to proszę pisać...

Eugeniuszu - każdy post można poprawić ("edytuj"). Nie trzeba pisać kolejnego.

Jak widzę ze zdjęć pogoda była średnia. Ja na Czerwonych - nie licząc Kopy Kondrackiej - byłem już dość dawno. Z Zachodnich Tatr lubię najbardziej słowacką grań: Siwy Wierch-Brestowa-Salatyn-Spalona kopa-Banówek-Trzy Kopy-Gruba kopa i oba Rohacze. To chyba najciekawszy szlak graniowy w tej części Tatr.

Tak potwierdzam, byłem, też giętą jadłem i piwo piłem wink. Dziękuję Dareczku za spotkanie, szkoda, że tym razem takie krótkie - bo w zasadzie był to tylko wieczór i część nocy. Pozdrawiam również towarzyszy mojego powrotu drugiego dnia częściowo dla mnie nowym szlakiem do Lubomierza - Beskidusa i Kasię, gdzie - o dziwo - nawet dość szybko złapaliśmy autobus do KRK. Być może to śmieszne pytanie, ale czy pod ps. vidraru kryje się Basia?

24

(28 odpowiedzi, napisanych Planowane zloty)

Wujku dziękuję za info, bo dzięki temu nie musiałem jechać na darmo. Teoretycznie miał być zlot, zwany też "wigilią na BIS", teoretycznie miałem wziąć w nim udział, teoretycznie zawsze możemy się jeszcze spotkać, teoretycznie istnieje coś takiego jak FBM, teoretycznie...   roll  smile lol

25

(50 odpowiedzi, napisanych Tatry (polskie i słowackie))

Eugeniuszu - napisałem to trochę z przekory, a trochę mając na uwadze letnią drogę na Zawrat, która przecież sprawia nieco trudności, zwłaszcza mniej doświadczonym turystom (oczywiście chodzi mi o trasę z Gąsienicowej, bo od tzw. "Piątki" jest luzik całkowity - czyli jak to mówią "dla krów i kobiet w ciąży"), aczkolwiek jak wspominał mi jeden z przypadkowo napotkanych turystów na Przełęczy "dwa lata temu tuż pod Przełęczą był jeden lód"  wink