Godzina 6,35 Kęty -13 stopni mrozu, wyjazd, 6,40 Harnaś wskakuje do autka, 7,00 Tedi z Wadowic się ładuje. Temperatura -15. Sucha, Zawoja -18 stopni, nawet w aucie na samą myśl włosy Dęba stają
. Zbliżamy się do serpentyn w kierunku przełęczy Krowiarki. Wspinamy się autkiem, temperatura co parę metrów się podnosi
-17, -16, -15, -14 ……aż po paru minutach do -7 stopni
. Uśmiech wraca na twarz. Stajemy się szczęśliwcami 
To jak dojdziemy do Diablaka, to może będzie odwilż?
Jednak tak dobrze nie było. Temperatura -5 na szczycie, tylko potężny wiatr powodujący zamiecie spowodował, że odczuwało się gdzieś na -15. Wyszliśmy o godz. 8,30 czerwonym przez Sokolicę, gdzie mieściliśmy się w podanych czasach. Na szczycie Babiej byliśmy po 2,5 godzinach marszu czyli o 11,00 a o 12,30 już piliśmy złoty trunek w schronisku.
Wyprawa piękna, słoneczna, szlaki bardzo dobre. Szliśmy w rakach, rakiety pozostały przyczepione do plecaka przez całą trasę. Jak zgram zdjęcia, to coś wrzucę 
Mimo pięknej słonecznej pogody zamieć nad Babiej 


... by Beskid Mały, był najpiękniejszym pasmem górskim.
Czystszym, zadbanym, pokazującym swe piękno i historię.