Temat: Wyprawa na krokusy,czyli o tym jak z Chochołowskiej zrobił się Turbacz
Miała być Chochołowska, a tu z dnia na dzień dowiaduję się od szefa wyprawy ufoka83, że owszem jedziemy na krokusy ale w Gorce
, bo na Chochołowskiej krokusy pewnie będą, ale ludzi więcej niż krokusów
. Jako, że miałam już okazję widzieć fioletowe dywany w Tatrach, a w Gorcach nigdy, zgodziłam się na tą „podstępną” zamianę miejsc
. Wcześnie rano zgarniamy z krawężnika w Sułkowicach bacę, który będzie miał okazję odhaczyć sobie kolejny szczyt na liście KGP
. Na miejscu, w Koninkach dołączają do nas jeszcze Tomek i Renata z Krakowa.
Wyruszamy z Koninek zielonym szlakiem, który początkowo biegnie ścieżkami edukacyjnymi „Dolina potoku Turbacz” i „Na Turbaczyk”.

foto:baca
Na pierwszym schodkowym podejściu opadam z sił
i dopiero po doładowaniu energii na polanie Gąsiorowskiej jestem w stanie człapać dalej, wstyd
, ale tak to jest jeśli nie robi się regularnych wypadów.
Tam też spotykamy pierwsze tego dnia krokusy, w tym białe
. Bierzemy to za dobrą wróżbę i kierujemy się w stronę Turbaczyka. Kolejne pojedyncze krokusy i towarzyszące im zawilce gajowe focimy na polanie Łąki, skąd podziwiamy Królową, Turbaczyk i Turbacz.
Na Turbaczyku fundujemy sobie dłuższy postój na delektowanie się widokami, a było co podziwiać
.
Słońce coraz wyżej, robi się niesamowicie gorąco. Szczególnie można to odczuć wędrując przez hale. Spora część szlaku przebiega jednak lasem, gdzie można choć na chwilę ukryć się przed palącymi promieniami.
Jednak w tym dniu nie mogło nam nic zepsuć humorów, ponieważ co krok napotykamy znajome fioletowe kwiatuszki
. Maszerujemy dalej z nadzieją, że najlepsze dopiero przed nami ![]()
Pod Czołem Turbacza pozostałości śniegu. Jednak mocno grzejące słońce w błyskawicznym tempie się z nim rozprawia , powodując, że pod nogami zaczyna się robić miejscami błotniście. Nic to jednak, jeśli po minięciu Czoła Turbacza naszym oczom ukazują się takie oto widoki. ![]()
Fioletowemu szaleństwu poddajemy się tu wszyscy, nawet najbardziej zatwardziali.
![]()
Po zaspokojeniu „chromatycznych“ potrzeb
, szczególnie tej na fiolet
ruszamy w kierunku schroniska i szczytu.
Przed schroniskiem, co zresztą było do przewidzenia, dzikie tłumy, niemniej jednak na trochę zatrzymuje nas tu panorama Tatr oraz pusty żołądek. ![]()
Jednak nie wszystkich turystów Tatry urzekły. Niektórych nawet „śmiertelnie” znudziły
Po ruskich pierogach, naleśnikach z jagodami oraz dużej dawce wrażeń i humoru łatwiej było wyjść na Turbacz.

foto:baca
Po szczytowaniu ruszamy z powrotem do Koninek przez Obidowiec, Suhorę i Tobołów. Po drodze kolejne krokusy, w których raz po raz ląduje na kolanach baca
, biesiadne piosenki, próba wytarzania mnie w śniegu
oraz telefony do żon i mam
. W nagrzanych kałużach na szlaku podglądamy gody ropuchy szarej i traszki górskiej
.
Pod Suhorą uparłam się na obejrzenie z bliska obserwatorium.
Późnym popołudniem dochodzimy do wyciągu na Tobołowie, gdzie jeszcze raz podziwiamy odcinek, który udało nam się tego dnia przejść. Wg obliczeń Tomka jakieś 18 km i 850 metrów przewyższeń.

foto by Tomek
Teraz czekał nas najgorszy odcinek trasy, strome zejście do parkingu wyciągiem po czymś co przypominało zaorane pole.
Na parkingu ostatnie wspólne zdjęcie i pożegnanie z Tomkiem i Renatą.

foto: ufok83
Z tego miejsca dziękuję wszystkim za spotkanie, towarzystwo, wspólne wędrowanie i wyrozumiałość, ponieważ nie należę do szybkich piechurów. Poza tym ogromnie dziękuję ufokowi83 za transport i za to, że nie pozwolił mi się zgubić
. baca, nie wiedziałam, że z Ciebie taki miłośnik roślinek.
Jestem pod wrażeniem !
. To była piękna wycieczka, pomimo tego, że do domu wróciliśmy czerwoni jak raki, a następnego dnia trudno się było rozpoznać w lustrze
. Ale co tam
– liczy się przecież dobra zabawa !
![]()
Po kliku na fotkę zostawiam resztę moich zdjęć.
Podpinam tu jeszcze piękny krokusowy albumik bacy oraz albumik ufoka83 ![]()
Ostatnio edytowany przez nena (2012-05-04 18:33:10)