Temat: Babia Góra z północy, samotnie 15.2.17 rok

Dzisiaj pada deszcz, ale przedwczoraj, 15 lutego 2017 r. były najlepsze warunki do wędrówki po górach i to dość ekstremalnej. Najlepiej w taki dzień przejść północne stoki Babiej Góry. Słońce jest nisko, cały dzień są w cieniu. Tak będzie jeszcze trzy tygodnie. Nie bardzo są chętni to trzeba samemu. Trudność w tym, że na Górny Płaj i do Akademickiej Perci  dochodzę poza szlakami z Markowej, aby szybciej, omijam schronisko, często przecierając szlak. Nikt nie wie, że jestem w górach, tylko ja jeden przeszedłem w ten dzień północne stoki ryzykując, że w razie czego zaczną mnie szukać jutro rano. Odradzam stanowczo takie wysiłki.
Wejście na Perć z napisem: Szlak zamknięty do odwołania. Tak jest już od wielu lat, na to się czeka. Ale jest przetarty, to dobrze.


Dawnymi czasy mało kto chodził tędy na szczyt, trzeba było przecierać. Teraz ruch jest duży, ale w weekendy. Lasem do góry idzie się sprawnie, powyżej lasu ktoś o dużej wprawie przetarł dołem, poniżej szlaku letniego, ubezpieczonego łańcuchami, który jest teraz niedostępny. Wyprowadza po stoku skosem do góry, do Piarżystego Żlebu. Widok do dołu i do góry.

Bardzo stromy żleb, widoczny z Leskowca, właściwie jedyny lawiniasty, wyprowadza ok 100 metrów, i trzeba go opuścić, aby w lewo dojść do Czarnej Ścianki a klamrami.


Zdjęcia nie obrazują stromizny tego żlebu. Jedno tylko, robione z boku daje taką możliwość.


Klamry, ścianka. Latem przyjemność. Teraz zalepiona śniegiem, trudne się czegoś złapać. Do podparcia trzeba wykorzystać kijek, który usadawia się kilka razy, aby czasami nie ujechał. Wyżej już łatwiej. Raki pracują znakomicie


Nad ścianką szlak poprowadzony w lewo, potem w prawo do góry i może 600 metrów skosem aż na całkiem zachodnią połać ściany. Latem wychodzi się prosto i szybko do góry. Zaczynają się skałki podszczytowe, które trzeba omijać. Ekspozycja rośnie, ale to drobna sprawa. Potem do góry i pod kopułę szczytową, która już cała w słońcu, wychodzę od zachodu, jakbym szedł od Brony. Na szczycie może dziesięcioro turystów, jeden zrobił mi zdjęcie.

Ciepło, widoki absolutne. Zejście przez Bronę, spojrzenie na północną ścianę Babiej Góry.

W schronisku jak u siebie. Z kierowniczką schroniska, Panią Izą, wspominamy, jak to z Jej Ojcem chodziliśmy przez lata po tych zerwach Babiej, na liczne tropy niedźwiedzie, których teraz w ogóle nie ma, bo je Słowacy wystrzelali. Hej.