Odp: Filmy O górach
A ja polecam "Krzyk Kamienia" ![]()
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Strony Poprzednia 1 2 3 4
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
A ja polecam "Krzyk Kamienia" ![]()
A ja polecam "Krzyk Kamienia"
Obejrzałam „Krzyk kamienia”
. Dobry film, aczkolwiek zbyt rozwleeeeeeeeekła akcja nieco mnie przynudziła.
![]()
Pod obrazkiem artykuł z theguardian’a dla miłośników „Krzyku kamienia”. Swoją drogą ta iglica jest niesamowita. ![]()

Ostatnio edytowany przez nena (2012-02-22 10:26:45)
a mi osobiście film średnio się podobał
A ja polecam "Krzyk Kamienia"
Krzyk kamienia rządzi! Ale ja i Darkheush już go polecaliśmy ![]()
kris_61 napisał/a:A ja polecam "Krzyk Kamienia"
Krzyk kamienia rządzi! Ale ja i Darkheush już go polecaliśmy
No to pozostaje mi tylko wspomnieć uniwersalny film, który w tabletce pokazuje cały urok gór i Jury i obejrzeć "Janosika" ![]()
Tylko jeszcze nie wiemy o którego Janosika chodzi? Czy tego serialowego, czy tego Agnieszki Holland?
Tylko jeszcze nie wiemy o którego Janosika chodzi? Czy tego serialowego, czy tego Agnieszki Holland?
najlepiej obydwa ![]()
Serialowego słabo pamiętam, zaś Holland mi się podobał. Był ujmujący wizualnie - te wszystkie tańce góralskie na tle Trzech Koron, wizje Janosika w potoku itp.
Serialowego słabo pamiętam, zaś Holland mi się podobał. Był ujmujący wizualnie - te wszystkie tańce góralskie na tle Trzech Koron, wizje Janosika w potoku itp.
Krisowi zapewne chodzi o serialowego skoro wspomina o Jurze...
zgadzam się natomiast ze zdaniem Piotra, dość fajna rola Jiracka i ciekawa moim zdaniem odskocznia od słodkiego amanta dla Żebrowskiego, choć nieco przerysowany jak dla mnie ![]()
Jiraček też mi się podobał. Był taki jakiś bardziej subtelny od Perepeczki, więc może nawet trochę nie całkiem pasował na zbója
ale mimo wszystko coś było w nim sympatycznego.
założenie było chyba takie, że Janosik to chłopak trochę zagubiony i wypalony po powstaniu, w którym zmuszony jest brać udział, ale romantyczny i z wpojonymi zasadami i dość sztywnym kręgosłupem moralnym, właściwie dobry materiał na bohatera ludowego, ale wszystko to utopiło się w zamieszanym scenariuszu, wygląda na to że w filmie jest zbyt dużo wątków, odbiór jest trudny i po jednokrotnym obejrzeniu np. w kinie wśród szeleszczących chipsów nie ma szans na ogarniecie całości, film obejrzałem kilka razy, ale powiem szczerze nie zawsze dla filmu a raczej dla krajobrazów ![]()
ujęcia statyczne dość mroczne ale widoczki jak dla mnie ładnie nakręcone...
^^
W konfrontacji ze 'starym' naszym Janosikiem, ten słowacki jakoś do mnie nie przemawia
Byś może trochę wyrobiłem sobie skrzywiony wizerunek, bo ten z M. Perepeczko zaś trochę przesłodzony
Ale rzeczywiście dla krajobrazów oba cieszą oczy ![]()
założenie było chyba takie, że Janosik to chłopak trochę zagubiony i wypalony po powstaniu, w którym zmuszony jest brać udział, ale romantyczny i z wpojonymi zasadami i dość sztywnym kręgosłupem moralnym
Tak właśnie! Nawet powiedział bym ofiara feudalnych stosunków. Ja nawet dostrzegłem tam jakieś wątki Chrystusowe, ale może to już jest zbytnia nadinterpretacja? kto wie? Takie chyba było ogólne przesłanie filmu Holland.
A ja dzisiaj natknąłem się na you tube na film The Beckoning Silence, niestety jest w ośmiu częściach
Poniżej link
http://www.youtube.com/watch?v=AmjJBu0xiwc
kris_61 napisał/a:A ja polecam "Krzyk Kamienia"
Obejrzałam „Krzyk kamienia”
. Dobry film, aczkolwiek zbyt rozwleeeeeeeeekła akcja nieco mnie przynudziła.
![]()
Pod obrazkiem artykuł z theguardian’a dla miłośników „Krzyku kamienia”. Swoją drogą ta iglica jest niesamowita.
O kurcze chciałem Krzyka Kamienia jeszcze raz sobie obejrzeć, a zarazem pokazać rodzince, a tu nigdzie na necie nie można go otworzyć
Co się dzieje?
Kris-61. Mam gdzieś w domu Krzyk kamienia, więc jak byś się wybierał na jakiś zlot lub forumową wycieczkę to daj znać, żebym zabrał.
Karawanę do marzeń oczywiście czytałem. Wanda Rutkiewicz to wielka postać, może nie aż tak znakomita technicznie, jak Anka Czerwińska, ale rewelacyjna organizatorka wypraw w czasach gdy o wszystko było trudno. Szkoda, że "przegięła pałę" na Kanczendzondze szturmując samotnie bardzo wysoki i trudny szczyt. Z drugiej strony, czy mam prawo oceniać czyjeś działania siedząc wygodnie przed komputerem? Pytanie pozostawiam otwartym...
Też tak Piotrze sądziłam, że chęć zdobycia sławy, udowodnienia sobie i innym, że samotnie też można zdobyć trudny szczyt skłoniła ją do podjęcia tego ryzyka. Jednak, po obejrzeniu dokumentu Karawana marzeń przedstawiającego w 45-minutowym skrócie życiorys tej sławnej himalaistki moje zdanie o jej ostatniej w życiu wyprawie, zmieniło się... . Myślę, że mogła mieć ku temu powody, żeby samotnie wybrać się na Kanczendzongę … i jako kobieta jestem w stanie ją zrozumieć … .
Ja bym Rutkiewicz nie porównywała z Czerwińską, bo to myślę dwie różne postaci, dwa różne życiorysy … . Wanda była chyba większą ryzykantką i góry były dla niej sensem życia. Czerwińska wg mnie, pomimo tego, że również bardzo kocha się wspinać, jest bardziej „pragmatyczna” w swoim wspinaniu i pewnie dlatego robi to po dzień dzisiejszy. Obie panie nie znalazły nigdy wspólnego języka w kwestii wspinania i chyba też nie do końca się lubiły... . Do Rutkiewicz bardzo pasują słowa „To sam człowiek, który działa oraz obecne w życiu przypadki kształtują jego los, nic ponadto!.
Mimo wszystko bardziej "pociąga" mnie jako himalaistka – Wanda Rutkiewicz
. Ale to moje osobiste zdanie … . ![]()
A na zakończenie krótki, ale jakże celny cytat:
"Góra Morderca" istnieje wyłącznie w głupim dziennikarskim żargonie.
Góra nikogo nie zabija, nikogo nie bierze do siebie, nikogo nie porywa, nie rzuca nikomu wyzwania.
Pozostaje przez cały czas niewzruszona i obojętna wobec człowieka.
W górach można przeżywać szczęśliwe zakończenia, bolesne porażki, w górach także się umiera, ale winą za to wszystko nie należy nigdy obarczać tych kamiennych olbrzymów.
To sam człowiek, który działa oraz obecne w życiu przypadki kształtują jego los, nic ponadto!
Jakże trafny cytat … ![]()
Jolu jestem następna w kolejce do książki „Kometa nad Annapurną”
.
Jasne neno. Rutkiewicz i Czerwińska odbyły razem kilka wypraw m.in. zimową na Matterhorn (północną ścianą) i na Nanga Parbat, ale generalnie Czerwińska lepiej się rozumiała z Krystyną Palmowską i ją uważała za swoją najlepszą partnerkę górską (zanim Palmowska ostatecznie porzuciła himalaizm). Natomiast nie wiem czy o to ci chodzi, ale Rutkiewicz musiała toczyć dość żenujące boje z mężczyznami, np. niektórzy, w tym sam Krzysztof Wielicki, kwestionowali jej wejście na Annapurnę.
Na marginesie książka Moro jest u mnie, więc uśmiechać musisz się do mnie ![]()
Ostatnio edytowany przez piotr (2012-03-07 20:55:05)
Natomiast nie wiem czy o to ci chodzi, ale Rutkiewicz musiała toczyć dość żenujące boje z mężczyznami, np. niektórzy, w tym sam Krzysztof Wielicki, kwestionowali jej wejście na Annapurnę.
Nie tylko o to piotrze, aczkolwiek chęć udowodnienia mężczyznom, że jest tak samo silna jak oni i potrafi się tak samo wspinać na wysokie szczyty kosztowały ją sporo energii i nerwów. Ale udowodniła im to, ponieważ była pierwszą Polką, pierwszą Europejką i pierwszym Polakiem na dachu Ziemi oraz pierwszą kobietą i pierwszą Polką na K2. Nie da się ukryć, że Wanda była feministką i kobietą o bardzo silnym charakterze. Chciała być wolna i niezależna, kochała wyzwania, dlatego kwestionowanie jej przez mężczyzn zdobycia Annapurny i udowadnianie im potem, że tak nie jest, musiało być dla niej bardzo trudne do zaakceptowania.
Kiedyś powiedziała: „Na pewno łatwiej jest chodzić w góry z silniejszymi ode mnie, którzy na dodatek chcą abym weszła, gotowi są wprowadzić mnie na szczyt, no tak, ale jak przestaną chcieć, to co, mam siedzieć w domu, bo sama nie potrafię ? …”.
Mimo wszystko, chyba większy wpływ na stosunek do świata, wybór takiego, a nie innego sposobu na życie oraz wyrobienie sobie silnego charakteru miało jej dzieciństwo i młodość, w których została doświadczona tragicznymi i traumatycznymi, jak na młodą i do tego kobiecą psychikę, wydarzeniami: wojną, tragiczną śmiercią brata i ojca, który był dla niej autorytetem, nieudanym małżeństwem, śmiercią przyjaciół w górach: Haliny Krüger-Syrokomskiej, małżeństwa Barrard, Dobrosławy Miodowicz-Wolf, w końcu swojej miłości, lekarza Kurta Linke.
Jej słowa: "Z wielu partnerów, partnerek, z którymi wiązałam się liną, wyjeżdżałam razem w góry, byłam na wspólnych wyprawach, czy z kręgu przyjaciół, moich domowników, nie żyje ponad 30 osób. To jest tragiczny bilans. Wiele razy zastanawiałam się nad tym, właściwie dlaczego, dlaczego ja trwam przy tym wszystkim …. Ja wiem co to znaczy życie, podczas wspinania się boję, znam wartość życia, nie tylko mojego, każdy z nas ma swoje inne życie, ma bliskich. Ale myślę, że dla mnie alpinizm stał się częścią mojego życia, pasją tak wielką, ogarniającą tak wszystko, że nie mogę z niej zrezygnować, tak jak nie mogę zrezygnować ze swojego życia.”. Te słowa chyba mówią wszystko …
Film „Karawana marzeń” opowiada momentami wstrząsające wydarzenia z życia Wandy Rutkiewicz i pozwala w jakimś stopniu poznać i zrozumieć tą bardzo skomplikowaną i ciekawą kobiecą osobowość, wielką indywidualistkę światowego himalaizmu
.
Na marginesie książka Moro jest u mnie, więc uśmiechać musisz się do mnie
Dopra piotr … uśmiechnę się, ale tylko raz …
![]()
Strony Poprzednia 1 2 3 4
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
[ Wygenerowano w 0.049 sekund, wykonano 11 zapytań ]