Temat: Od czego się zaczęło???

Temat wywołany tym co mam w chwili obecnej za oknem. Czyli totalną kiszką pogodową.

Tak wspominając nasze górskie spotkania, pomyślałem sobie - wszystko fajnie spotkaliśmy się, poznaliśmy face to face, ale aby mogło dojść do połączenia naszych górskich ścieżek, każdy z nas musiał przejść spory kawałek swojej, tylko swojej. No więc przyznajcie się, jak to u Was się zaczęło???

Ze mną było tak. Chadzał dziadek jeszcze przed wojną, chadzały i jego dzieci, czyli moja mama i chrzestny (już po wojnie). W końcu musiał nadejść ten piękny jesienny dzień Roku Pańskiego 1981, kiedy to po raz pierwszy Darkheush zarzucił na grzbiet maleńki (wtedy jeszcze) plecaczek i poszedł z chrzestnym z Jagódek na Gancarz. Bez szlaku. Teraz nazwałbym to chaszczingiem wink Potem przychodzi czas na kolejne wędrówki i pierwsze noce w górach. Zaczynam wsiąkać w atmosferę. Silą rzeczy (9/10-letni smarkacz) na początku jest to Beskid Mały. Gdzieś około roku 1982/83 poznaję chatkę pod Potrójną. Wreszcie przychodzi czas na zabranie małego Darkheusha gdzieś dalej. Zaczyna się. Każde wakacje to Wyspowy, Gorce Pieniny, Żywiecki, Śląski, a weekendy to Mały - bo najbliżej. Kończę podstawówkę i zarazem zaczynam swoją samodzielność w górach. Rodzinka przymyka oczy na moje samodzielne wypady, wręcz je sponsoruje wink Szkoła średnia i kilka lat po maturze, to okres, w którym zaczynam samodzielnie uczyć się zasad rządzących w otoczeniu karpackiej Elity. Na pierwszy ogień idzie Babia Góra. Żeby było zabawniej - zimą. Potem kilka lat spędzonych w Tatrach. Lato, potem zima. I w końcu powrót syna marnotrawnego na beskidzki szlak, choć Tatry dalej mnie kręcą, ale już nie nałogowo, jak onegdaj.

A teraz jestem tutaj. Mandala, zaklęty krąg???  W końcu od BM się zaczęło wink

Jak było w Waszych przypadkach???

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

Odp: Od czego się zaczęło???

Darkheush ciekawą masz historię. U mnie było już ze słabymi tradycjami rodzinnymi, a wszystko wzięło się samo z siebie. Jako dziecko jakoś nie przepadałem za górami. Wtedy były rzadkie wyjazdy rodzinne autem czy na rowerze na borówki pod Żar oraz na grzyby do Pradeł. Wszystko zaczęło się gdy skończyłem podstawówkę i od książki z biologii która mi wtedy została. Szczególnie zainterosowały mnie wtedy paprotniki. Wiem że było to 17 lat temu. Chyba dzięki paprotnikom zacząłem wędrować po górach, choć nie do końca. Wędrowałem po górach też turystycznie z różnymi wycieczkami. Była wtedy pierwsza wyprawa w Tatry, ale głównie to wędrowałem z bielskim klubem wysokogórskim i zdobywałem odznaki GOT. Jeśli chodzi o paprotniki to od tamtego czasu zdobywałem o nich wiedzę dzięki postanowieniu poznania w naturze wszystkich gatunków krajowych. Pierwszą współpracę z instytutami nawiązałem w 2007 roku dzięki mojemu odkryciu nerecznicy pośredniej. Już wtedy wszyscy byli zdziwieni jak nieznany nikomu amator donokał odkrycia gatunku który był prawie nieznany polskim botanikom. Wtedy już miałem kilka znaczących odkryć. Dzięki temu zwiedziłem kawał Polski od Borów Dolnośląskich, Pojezierza Kaszubskiego po Bieszczady. Najczęściej bywałem w górach, bo tam jest najciekawsze. Do forum tafiłem dzięki badaniom w Beskidzie Małym i chęci podzielenia się wiedzą z innymi smile
A wy jaką macie historię ?

Ostatnio edytowany przez Dariusz Tlałka (2010-11-27 17:59:32)

3

Odp: Od czego się zaczęło???

U mnie z górami było tak smile

Moja rodzina pochodzi z BB i ja się tutaj urodziłam. Za dzieciaka mieszkałam jednak w blokach i mama z babcią nieomal co niedzielę (w soboty się wtedy pracowało wink ) zabierały nas z siostrą w pobliskie górki: Kozia na którą mówiliśmy po dawnemu Stefanka, Szyndzielnia - tylko na nogach wink Dębowiec, Błatnia, Klimczok, oczywiście Magurka. smile

Pierwsze szlify na wielodniowych trasach zdobywałam ze znajomymi, a potem z mężem w Biesach. Może dlatego mam do nich ogromny sentyment i zawsze chętnie tam wracam. big_smile

Prawie wcale nie chodziłam po Tatrach i dzisiaj z perspektywy czasu widzę, że trzeba to nadrobić.

Potem urodziły się dzieciaki i wędrowanie na trochę zeszło na drugi plan.
Kiedy w naszej rodzinie miały miejsce pewne smutne wydarzenia to pierwszą rzeczą jaka zrobiłam to był wymarsz z dziećmi w góry. Tam wszyscy odzyskaliśmy równowagę i doszliśmy do siebie. smile

Pierwszy górski nocleg z 7-letnią wtedy Włóczykijką i 5-letnim synkiem był gdzie? smile No gdzie?  big_smile
No oczywiście, że pod Potrójną lol 

Póki mi paskudy nie urosły wink zdeptaliśmy cały Śląski, Żywiecki, Mały, sporą część Makowskiego. Dzieciaki zbierały GOTKI big_smile uwielbiały pitrasić na szlaku i spać byle gdzie wink big_smile

A potem wiecie....już z mamą nie chcieli chodzić. To musiałam sobie jakąś grupkę przygruchać wink

Chociaż zdarzają mi się samotne wypady to razem jest po prostu weselej big_smile

Ponieważ mieszkam tuż przy Koziej to nawet jak nie mam możliwości wybrać się gdzieś dalej to zawsze znajdę czas by na Stefankę wyskoczyć big_smile

Nie wiem czy wiecie, ale jest Las Palmas, Las Vegas no i oczywiście Las Cygański lol

Ostatnio edytowany przez jolanta (2010-11-28 08:08:56)

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

4

Odp: Od czego się zaczęło???

U mnie z dzieciństwa utkwiły dwie rzeczy związane z górami - raz, a czasami nawet dwa razy do roku odwiedzany z rodzicami gorczański Turbacz (absolutnym hitem była słynna stroma trasa z Koninek) oraz liczne pobyty w Zakopanem, gdzie mój tata, który jest lekarzem, pracował w weekendy w szpitalu. Tu zaliczyłem swoją pierwszą poważną wycieczkę, kiedy pokonałem trasę z Morskiego Oka przez Świstówkę, Dolinę Pięciu Stawów Polskich, Zawrat, Gąsienicową do Zakopanego. Pamiętam, że byłem tak wyczerpany wycieczką, że niemal zasłabłem ze zmęczenia w autobusie (chyba z Kuznic wink). W latach 90 odwiedzałem od czasu do czasu Tatry (m.in. z kolegą Markiem, forumowym Poltergeistem) i odbyłem też pewną morderczą zimową wycieczkę w Beskidzie Sądeckim wink, ale nie było to nic na kształt nałogu. Zachwyt górami zaczął się tak naprawdę od pięknego majowego weekendu 2000 roku, który spędziłem z pewną bliską mi osobą w Ustroniu. Można więc powiedzieć, że Beskid Śląski odkrył dla mnie na nowo góry i tak już zostało, a całkowite pogrążenie się w nałogu nastąpiło wraz z pierwszą wizytą w Alpach w 2005 roku. Pobyt ten okazała się pogodową katastrofą (przez dwa tygodnie mieliśmy może 2 dni znośnej pogody), ale niedosyt wycieczek w Alpach i pragnienie zdobycia swojego pierwszego 3000-tysięcznika spowodowało, że w 2006 powróciłem ponownie do tej samej alpejskiej doliny, żeby zdobyć tę samą niewdzięczną Górę, na której stokach "poległem" w głębokim, kopnym śniegu w 2005 roku... a dalej to się już posypało... wink

Ostatnio edytowany przez piotr (2010-11-28 17:53:19)

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

5

Odp: Od czego się zaczęło???

Moja historia z górami miała swoje początki gdy byłem małym bajtlem i chyba więcej niż po górach to jeździłem z rodziną na grzyby. Była Straconka, był Przyborów... Z racji, że moja mama miała problemy z poruszaniem się (a również kochała góry) dużo więcej czasu spędzałem na ogródkach działkowych niż w górach.

W podstawówce, mój sąsiad, nauczyciel geografii sukcesywnie dzielił się z nami swoją pasją do gór. Organizował wiele ciekawych wycieczek, pojawiły się pierwsze oznaki GOT. Ale to jeszcze nie był mój czas, zbyt wiele innych, "ważniejszych" rzeczy chodziło po głowie.

Miłość do gór zaczęła się od pierwszego wypadu na Babią Górę. Co ciekawe, nieskutecznego, gdyż po dojściu do Markowych rozlało się na Amen. Jednak miło spędzony czas, miłe towarzystwo i pobudzony instynkt zdobywcy spowodował, że na Babią Górę  powróciłem, a później jak po sznurku doszło się do Tatr...  Jednak zawsze wracałem do Małego....

6

Odp: Od czego się zaczęło???

Hm,trudne.Ale pierwsze zauroczenie to wyjazd w Góry Świetokrzyskie.To było ho,ho dawno.Graliśmy w piłkę na podwórku,gdy przylazł kolega i zapytał się ,kto chce jechać na rajd.A gdzie???W świetokrzyskie.E ,tam sam sobie jedź.Nie chciało nam się,a jak okazało się,że to rajd nocny to go pogoniliśmy.Będziemy się w nocy szwędać po krzakach.Zgłupiał.Ale w końcu zdecydowałem się pojechać.A jak się wyszykowałem.W tenisówkach i dwie kanapki w chlebaku.Herbatę to miałem w szklanej butelce.Tak w skrócie to początek był w Wąchocku,ale tam były jaja .Wtedy to Wąchock był na topie w dowcipach.Wtedy w nocy zobaczyłem Wykus,groby partyzantów,mogiłę Zjawy.Nie licząc tego ,że wlazłem w okropną kałużę i się zmazałem.To wszystko pamiętam jak dziś.Od tego czasu zacząłem co roku jeździć na Nocne Rajdy Świętokrzyskie.A potem mój pierwszy wyjazd w Beskidy.....ale to długo opowiadać i szkoda waszego czasu naczytanie moich wypocin.Mam rodzinę w Żywcu,więc co roku tam jestem.A resztę to coniektórzy znają,prawda???  Trotyl

7

Odp: Od czego się zaczęło???

cholera, mówią że ludzie tyle nie żyją big_smile

zaczęło się właściwie za bajtla w podstawówce, zakład w którym pracował swego czasu mój Ojczulek, miał dwa ośrodki, jeden w Wiśle-Jaworniku, drugi w Zakopcu w dolinie Kościeliskiej, całkiem niedaleko kościoła, jeździłem w jedno i drugie miejsce z wycieczkami organizowanymi przez zakładowe koło PTTK, najczęściej na weekendowe wypady,
potem w średniej koło PTTK i pierwsze prawdziwe wyjazdy w góry, chatka elektryków na Lasku i Rogacz, tutaj wsiąkłem na pięć lat, zwłaszcza na wypady zimowe, potem dwu-trzy dniowe wypady na Babią Górę, Turbacz, w międzyczasie po drodze gdzieś Karkonosze, Bieszczady, Góry Stołowe, Góry Świętokrzyskie, Pieniny, zaczęły się też Tatry, głównie polskie, gdzieś tam Słowacki Raj,

natomiast zawsze z radością i chęcią wracam w Mały, gdzie trzyma mnie najwięcej wspomnień... big_smile

8

Odp: Od czego się zaczęło???

U mnie zaczęło się niedawno .. ale co tam, odkurzę temat wink Było tak ...

Wiosną tego roku poczułam wielką tęsknotę za górami i wierzcie lub nie, ale akurat w momencie kiedy świtały mi myśli o jakimś wyjeździe górskim, poznałam Kapra big_smile No i teraz się za nim włóczę big_smile Jeszcze nie samodzielnie i niezbyt często, ale wszystko przede mną. To, że jeszcze jest tyle do odkrycia i sprawdzenia, jest ... zarąbiste! big_smile A wszystko sprawia taką radość! Przed naszą 5-cio dniówką w Beskidzie Żywieckim byłam - jak mawia moja mama - podniecona jak mały pikuś! lol Teraz z niecierpliwością czekam na pierwsze zimowe wędrówki, które pewnie dadzą w kość, ale i tak będzie zajebiście big_smile

Moje foto-wspomnienia: https://picasaweb.google.com/109211129593888338479

"Jakże ja mam o tym opowiadać, skoro to jest moje? Jest to moje bogactwo, to, czego mi nikt nie odbierze." Jerzy Kukuczka

9

Odp: Od czego się zaczęło???

U mnie przygoda z górami zaczęła się w dzieciństwie od wypraw na Laskowiec. Chodziliśmy do lasu na stokach Jaroszowickiej Góry ale to w naszym mniemaniu były wycieczki do lasu. Prawdziwe góry to był Laskowiec tam się zabierało: plecak, kanapki i butelkę z herbatą
smile

Zapraszam serdecznie na:
http://www.sp9kup.andrychow.eu